02.02.2026, 12:18 ✶
– W takim razie bardzo mnie to cieszy, bo mój też nie – stwierdził Christopher, który mógł jeszcze zrozumieć, że dla kogoś takie okazyjnie pójście na Nokturn było jakąś drogą udowodnienia czegoś czy ucieczki… ale nie mógł za bardzo pojąć pójścia dla przyjemności do miejsca, w którym cuchnęło, było brudno, i jakaś pijana męta, która nie brała kąpieli od trzech tygodni, mogła zacząć cię zaczepiać. Należał do innego świata: i jeśli szło o to uniwersum podłych knajp, to jego świat się z nim nawet nigdzie nie stykał.
– Zakładasz, że by się dowiedzieli… – dorzucił, ot tak, w ramach ciągnięcia żartu, który jednak stanowił pewnego rodzaju hiperbolę: był po prostu pewny, że żadna kobieta nosząca nazwisko Rosier nie byłaby w stanie znieść takiego traktowania. (Trochę tutaj się mylił, bo Electra była po mamie Rosier, a pewnie byłaby zachwycona taką randką, ale Christoper jakoś o niej teraz nie pomyślał.) – Może w takim razie postanowił jej pokazać prawdziwego siebie, który jak się okazuje, nie jest zbyt kompatybilny z niektórymi damami z dobrych domów – powiedział dyplomatycznie, tak sobie myśląc, że w sumie ot jeśli tak to wyglądało, może na dobre wyszło, że już na początku przekonali się, że bardzo do siebie nie pasują.
Intrygowało go trochę, o jaką dziewczynę chodziło: w pierwszej chwili pomyślał o Primrose, ale zaraz tę możliwość skreślił, w końcu skoro szło o kuzyna, to ten wiedziałby, gdzie kuzynki zdecydowanie nie zabierać, a i pokrewieństwo było tu chyba bliskie.
– Lawenda – dodał, spoglądając na jej drink, o lawendowej barwie, przez który otoczył ich też charakterystyczny zapach, jakby znaleźli się na lawendowym polu gdzieś w centrum Toskanii. – Skoro wiem już, że brudne budy z jedzeniem to nie twoje klimaty i nie marzy ci się odwiedzenie jakiejś nokturnowej knajpy, a niedawno wyszło nam z rozmowy, że trochę za dużo pracujesz, może masz ochotę wybrać się do jakiejś czystej restauracji?