- Nom, te w kinder niespodziance to takie zwyczajne kawałki plastiku. Malutkie figurki, bo te jajka że nie są jakieś super duże - wyciągnęła ręce, próbując mniej więcej pokazać Brennie, jak wysokie mogły być. Czarodzieje pewnie byliby w stanie wepchnąć do nich coś ciekawego, fakt, ale wątpiła żeby zrobiły większą furorę niż takie czekoladowe żaby. - Ale zawsze możesz kupić jedno, żeby chociaż zobaczyć na żywo jak to wygląda i też pokazać Norze. Ale też podsunięcie jej tego pomysłu brzmi bardzo ciekawie - a znając Norę nie zostanie tam włożone nic niebezpiecznego, nieciekawego czy jakikolwiek inny psikus. Można by było postawić na bezpieczne dla dzieci zabawki i pewnie cieszyłoby się sporym zainteresowaniem w kręgach rodziców.
- Jasne, możemy razem - uśmiechnęła się lekko, ale trochę chodziło jej po głowie dokładnie to samo co Brennie. - Ale jeśli chodzi ci o mugolskie zbiory, to mam wrażenie że największy problem jest z tymi roślinami, które się silnie ukorzeniają. No, nawet nie tylko mugolskimi. Ale zboża zostaną wysiane na nowo, tak samo owoce czy warzywa, ale drzewa sadownicze? Potrzeba lat żeby na nowo wyrosły... - zmartwiła się wyraźnie. - Przyśpieszyć to ciężkie słowo tutaj, bo dużo z tych roślin musi wyrosnąć naturalnie i w swoim tempie dojrzeć, żeby posiadać odpowiednią moc magiczną i działanie.
Można pewnie było próbować z nawozami, ale niejeden już z nimi eksperymentował. Dora... może nie była sceptyczna, ale na pewno ostrożna, bo zielarstwo w szkole uczyło cierpliwości i tego, że czas ma znaczenie. To tak jakby ktoś próbował przyśpieszyć warzenie niektórych eliksirów, a z tego mogły wyjść same kłopoty.
- W sumie teraz dużo ludzi nie ma na to głowy, a kto wie ile mogą te jajka tak leżeć zanim się... popsują - ostatni raz obejrzała swoje, a potem włożyła je do kominka. - Sowiarnię? Będziemy zamawiać aż tyle rzeczy czy chodzi ci o wykluwanie tych jajek?
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.