Czy był smakoszem? Oczywiście, że tak. Od młodzieńczych lat wiedział, że blondynki są najlepsze, więc tak - był pełnoprawnym smakoszem. W końcu to część zasług leżała po stronie Ambrosie, że takim ekspertem w tej dziedzinie został.
Ale jeżeli chodziło o wino... to w zasadzie było mu wszystko jedno. Francis załatwił i postanowił się podzielić, bo samemu Borginowi nie robiło to większego znaczenia. Nie liczył się kolor i smak, a fakt, że miało ostro sponiewierać. O ile wino nie wypadało źle w tym rankingu, tak wódka czy whisky dużo lepiej się sprawdzały.
- No... Chyba nie? Nie wiem - wzruszył ramionami, bo zadawała trudne pytania. Zupełnie jakby pytała go właśnie o to czy posiadał mitochondrium. Zapytany, odpowiedziałby, że najpewniej nie, bo on się z takimi ludźmi nie zadaje, więc nie mógł się tym zarazić od innych.
Na całe szczęście nikt nie pytał.
Mimo wszystko trzymała go w niepewności. Próbowała trunku, co oczywiście było na plus, bo liczyła się niezależna opinia w tym temacie. Nie mniej jednak dalej musiał otrzymać odpowiedź na swoje pytanie.
- Słodkie? - zdziwił się, chwytając butelkę aby przeczytać. Dobre sobie, bo Stanley nie miał zielonego pojęcia co tam było napisane. Wiedział jedynie, że butelka była zielona - tak jak jego pojęcie o tym języku.
- Ufff... - odetchnął z ulgą, odstawiając butelkę na blat - Normalnie ulga, że weź - przetarł czoło - Już się bałem, że to to samo. W sumie masz rację. Tylko Zbigniew trochę przejebane przez pierwsze osiemnaście lat życia... No bo jak to widzisz? - podnosząc swój napitek - Matka mówiła aby szedł się z kolegami pobawić? I co oni mieli robić ze Zbigniewem? PITa wypełniać? - zapytał, odwołując się do ukochanego przez wszystkich dokumentu. To znaczy ukochanego przez wszystkich, którzy mieli swoje interesy wyżej, niż Podziemne Ścieżki.
- Trochę jak z Mariuszem. Mieliśmy kolegę Mariusza w Slytherinie. Przejebane imię, weź to wymów. Gościu był jakimś migrantem z Europy. Wiesz, pewnie przyjechał nam kraść dziewczyny... Ale w sumie to chyba nie zdał? - podrapał się po skroni w zastanowieniu. Kiedy ja go ostatnio widziałem? Z 13 lat temu? Nie pamiętał - No i jak nie zdał to w sumie nie wiem. Pewnie wrócił do tego swojego Cimciborka czy skąd on tam był. Zresztą mniejsza o niego, imię też miał przejebane i zbyt poważne jak na swój wiek - skwitował. Nie było co się nadwyrężać nad losem Mariusza.
Koniec końców Borgin też upił, dając Rosie chwilę na zastanowienie się. Wino rzeczywiście dawało taki słodkawy posmak. W sumie to dobre było takie.
- Ty, a co tu tak pachnie? - zaniuchał nosem - Ciasto upiekłaś? - zaczął rozglądać się za źródłem tego zapachu - Zostało jeszcze trochę? - nie odpuszczał. Borgin naprawdę chciał teraz ciasta.
Wino i ciasto... zupełnie jak... w sumie nie wiedział kto. Nie zmieniało to jednak faktu, że pachniało bardzo ładnie, więc jeżeli kawałek się ostał, musiało być bardzo smakowite.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972