Lovegood poczuł silniejszy uścisk kobiecych rąk, które miały zapobiec jego upadkowi z murka. Niestety nie miała tyle szczęścia jego książka. Chciał po nią sięgnąć, ale był podwójnie unieruchomiony.
- Może nie tak gwałtownie…Poprosił, nie chcąc może, aby za często testowała stabilność pracy i wytrzymałości jego serca. Wystarczyło, że z płucami, oddychaniem miewał problemy na dłuższych dystansach. Nie nadawał się do pościgów fizycznych czy też zabaw, wymagających częstego biegania.
Xenio poczuł, że pomimo bycia obejmowanym przez przyjaciółkę, coś jeszcze zaczęło owijać się wokół jego szyi. Nie panikował. Znał doskonale to uczucie. Siedział spokojnie i pozwolił wężowi sobie po nim chodzić.
- Artemis.Wypowiedział spokojnie imię stworzenia, jakie należało do Mathildy. Wyciągnął nawet bardziej rękę, aby wąż mógł sobie swobodnie po jego ramieniu zejść na otwarte dłonie. Młody Lovegood lubił zwierzęta. Poszerzać o nich wiedzę i dostrzegać na własne oczy.
Artemis skutecznie potrafił odwrócić uwagę Xenphiliusa od jego cennej rzeczy, leżącej na chodniku, jaką była książka. Oderwał spojrzenie od stworzenia, kiedy Quirrell powtórzyła po nim słowo "Buchorożec".
Szare oczy Xenia spoczęły na książce, w obawie że ktoś zaraz przejdzie i specjalnie na nią nadepnie.- Mogłabyś podnieść tę książkę?
Poprosił i spojrzał na nią wręcz błagalnie. Zrobiłby to sam, ale musiałby jej oddać węża. Skoro nie była niczym zajęta, to mogłaby mu tę prośbę spełnić?
- To nie takie proste. Żyją w Afryce.
Bardzo chętnie udałby się na poszukiwania niebezpiecznego magicznego stworzenia, ale nie było to im po drodze. Nie mogą rzucić szkoły. Był jednak przekonany, że jak tylko ukończy Hogwart, będzie chciał podróżować po świecie i doświadczać różnych rzeczy. Poznawać świat, przyrodę, materię, kosmos. Był ciekaw wszystkiego.
Jeżeli chodziło o spędzanie wspólnie czasu, to czy nie spędzali go często? Chociażby w okresie szkolnym. Wakacyjnym, wymieniając się listami. Jedno zaś Lovegooda trochę martwiło, czy przez koleżeństwo, przyjaźń, dziewczyna nie ma problemów w swoim dormitorium? Była co prawda inna od swoich kolegów i koleżanek.