05.02.2026, 03:43 ✶
Jonatham, zorientowawszy się że chyba nieco pospieszył się z tym obejmowaniem wampira, odsunął się nieco od swojego gościa, który wstał ale uśmiech jeszcze przez kilka dobrych sekund nie zszedł mu z twarzy.
– Oh wybacz. A jakże inaczej byś to nazwał? – powiedział, przechylając nieco głowę. Mówił jednak już mniej radośnie, bardziej spokojnie, zdając sobie sprawę, że nieopatrznie wszedł na cienki lód.
Gabriel ewidetnie przeżywał rzeczy i najwyraźniej była to wina Jonathana, jakby tylko on z tej dwójki namieszał kiedykolwiek w uczuciowym życiu tego drugiego. – Po pierwsze wiem, że mam w sobie duży urok, ale zapewniam cię, że nie zaklinam innych, aby również go odczuwali. Po drugie, może i mamy większy wybór, ale gwarantuję ci, że takie rozterki nie są o wiele łatwiejsze tylko dlatego, że komuś bije serce. Po trzecie... Prosiłeś mnie o poradę, chętnie ci jej udzielę, ale muszę zrozumieć w pełni sytuację. Nie chcesz ryzykować, rozumiem. – To znaczy, Jonathan dalej był przekonany, że Gabriel powinien zaryzykować, ale nie chciał jeszcze bardziej drażnić już i tak rozdrażnionego wampira. – A myślisz, że ona coś zauważyła? Bo jeśli nie to po prostu... – Westchnął cicho. – Jeśli naprawdę jesteś pewny, że żaden romans nie wchodzi w grę, to z własnego doświadczenia powiem ci, że najlepiej jest zachowywać się dalej po przyjacielsku i poczekać aż wszelkie... Uczucia miną. Nie przekonuj jej, że tych uczuć nie ma. Po prostu skup się na tych, które możesz przy niej okazywać. – I kto wie? Może jednak te przyjacielskie uczucia i tak doprowadzą do czegoś więcej? Naprawdę mu tego szczerze życzył.
– Poczekaj – powiedział, wstając ze swojego miejsca, ale nie złapał go za rękę. Nie chciał, aby Gabriel jeszcze odchodził. Nie kiedy znowu wspomniał o szczęśliwie nieudanych próbach zakończenia swojego życia. – To nie był błąd, chociaż wolałbym abyś zapowiadał swoje wizyty. Mam nadzieję, że wszystko ci się ułoży. Pożar nie dotknął za bardzo miejsca w którym się zatrzymujesz? I... – Zawahał się, zerkając na korytarz, w którym zniknęli Hannibal i Jessie. Ściszył głos. – Czy to będzie dla ciebie w porządku jeśli powiem im o naturze naszej poprzedniej relacji?
– Oh wybacz. A jakże inaczej byś to nazwał? – powiedział, przechylając nieco głowę. Mówił jednak już mniej radośnie, bardziej spokojnie, zdając sobie sprawę, że nieopatrznie wszedł na cienki lód.
Gabriel ewidetnie przeżywał rzeczy i najwyraźniej była to wina Jonathana, jakby tylko on z tej dwójki namieszał kiedykolwiek w uczuciowym życiu tego drugiego. – Po pierwsze wiem, że mam w sobie duży urok, ale zapewniam cię, że nie zaklinam innych, aby również go odczuwali. Po drugie, może i mamy większy wybór, ale gwarantuję ci, że takie rozterki nie są o wiele łatwiejsze tylko dlatego, że komuś bije serce. Po trzecie... Prosiłeś mnie o poradę, chętnie ci jej udzielę, ale muszę zrozumieć w pełni sytuację. Nie chcesz ryzykować, rozumiem. – To znaczy, Jonathan dalej był przekonany, że Gabriel powinien zaryzykować, ale nie chciał jeszcze bardziej drażnić już i tak rozdrażnionego wampira. – A myślisz, że ona coś zauważyła? Bo jeśli nie to po prostu... – Westchnął cicho. – Jeśli naprawdę jesteś pewny, że żaden romans nie wchodzi w grę, to z własnego doświadczenia powiem ci, że najlepiej jest zachowywać się dalej po przyjacielsku i poczekać aż wszelkie... Uczucia miną. Nie przekonuj jej, że tych uczuć nie ma. Po prostu skup się na tych, które możesz przy niej okazywać. – I kto wie? Może jednak te przyjacielskie uczucia i tak doprowadzą do czegoś więcej? Naprawdę mu tego szczerze życzył.
– Poczekaj – powiedział, wstając ze swojego miejsca, ale nie złapał go za rękę. Nie chciał, aby Gabriel jeszcze odchodził. Nie kiedy znowu wspomniał o szczęśliwie nieudanych próbach zakończenia swojego życia. – To nie był błąd, chociaż wolałbym abyś zapowiadał swoje wizyty. Mam nadzieję, że wszystko ci się ułoży. Pożar nie dotknął za bardzo miejsca w którym się zatrzymujesz? I... – Zawahał się, zerkając na korytarz, w którym zniknęli Hannibal i Jessie. Ściszył głos. – Czy to będzie dla ciebie w porządku jeśli powiem im o naturze naszej poprzedniej relacji?