06.02.2026, 14:13 ✶
Weź jedną osobę. Każ jej usiąść. Wysłuchaj jej zeznań, rozwiąż sprawę i nie myśl o słowach drugiego wampira. I to był właśnie ten problem z Gabrielem. Zdanie które wypowiedział było w pewien sposób dokładnie takie jak on sam. Najpierw dało się je bardzo łatwo zignorować i zrzucić na karb ogólnej niepowagi, tylko po to aby chwilę później nie móc przestać o nim myśleć.
I jeszcze to jak bezczelnie cały czas się wiercił, gdy próbowali przepytać tę kobietę. I to jak gadał głupoty! I to, że te głupoty i to wiercenie się najwyraźniej tworzyły tak skuteczny szum, że powoli zapominała jak bardzo frustrowała się przesłuchiwaną rodziną.
– Umiesz mordować i robić sałatkę owocową. Niesamowite. Człowiek wielu talentów – mruknęła tak aby tylko on ją usłyszał, ale przyjęła odkrojony dla niej kawałek jabłka. Dobry glina i zły glina… Na razie bawili się raczej w rozsądną detektyw i rozpraszającego detek… pomocnika detektyw. – Nie ma tu Jacka. Jest John.
Odwróciła się w stronę siedzącej przed nimi kobiety. Ah no tak. Przesłuchiwali ją przecież właśnie. Wampirzyca cicho westchnęła i powróciła spojrzeniem do ich rozmówczyni.
– A czemu zrobiliście pamiątkę rodzinną z czegoś, co zostało podarowane, jako złośliwość? – spytała, a kobieta zmieszała się.
– Oh no wie pani… Była ładniejsza niż wszystko co on sam zrobił, więc pomyśleliśmy… To naprawdę bardzo ładna tiara. I…I czemu w sumie by jej nie wykorzystać?
I jeszcze to jak bezczelnie cały czas się wiercił, gdy próbowali przepytać tę kobietę. I to jak gadał głupoty! I to, że te głupoty i to wiercenie się najwyraźniej tworzyły tak skuteczny szum, że powoli zapominała jak bardzo frustrowała się przesłuchiwaną rodziną.
– Umiesz mordować i robić sałatkę owocową. Niesamowite. Człowiek wielu talentów – mruknęła tak aby tylko on ją usłyszał, ale przyjęła odkrojony dla niej kawałek jabłka. Dobry glina i zły glina… Na razie bawili się raczej w rozsądną detektyw i rozpraszającego detek… pomocnika detektyw. – Nie ma tu Jacka. Jest John.
Odwróciła się w stronę siedzącej przed nimi kobiety. Ah no tak. Przesłuchiwali ją przecież właśnie. Wampirzyca cicho westchnęła i powróciła spojrzeniem do ich rozmówczyni.
– A czemu zrobiliście pamiątkę rodzinną z czegoś, co zostało podarowane, jako złośliwość? – spytała, a kobieta zmieszała się.
– Oh no wie pani… Była ładniejsza niż wszystko co on sam zrobił, więc pomyśleliśmy… To naprawdę bardzo ładna tiara. I…I czemu w sumie by jej nie wykorzystać?