Nie spodziewała się tego, że dojdzie do podobnej próby. Wydawał się być odporny na jej słowa, nie dziwiło ją to wcale, pojawiła się tutaj niczym intruz, wdarła się do jego spokojnej rzeczywistości i zaczęła wprowadzać chaos. Mówiła, dużo mówiła, podważała zasadność jego obecności w tym miejscu, zadawała niewygodne pytania, aż w końcu oznajmiła, że jest tu dlatego że go kocha. To było wiele. Miała świadomość jak to wyglądało - no nie najlepiej, zważając na to, że zupełnie nie pamiętał o jej istnieniu, chociaż widziała w nim momenty zawahania, jednakże to było zbyt mało, aby po prostu jej uwierzył. Wiedziała, że nie łatwo było zdobyć jego zaufanie, wiedziała też skąd się to brało, więc była przygotowana na to, że będzie to długą batalią przy tym, jakie miał doświadczenie. Kiedy postanowiła się tu znaleźć nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, na co się pisze, jednak nie żałowała, że postanowiła zaburzyć jego spokój, żałowałaby gdyby nie spróbowała, gdyby się tutaj nie zjawiła.
Nic nie powiedział, po prostu zbliżył swoje usta do jej i ją pocałował, jakby ten pocałunek i jej reakcja miało być odpowiedzią na wszystko, albo powodem do kolejnych wątpliwości i zadawania pytań. Czuła, że nie było to typowe, wyglądało bardziej jak eksperyment, doświadczenie, ale ciało zareagowało naturalnie. Nie była bierna, to był odruch, pozwoliła mu na to całkiem naturalnie i odwzajemniła pocałunek. Nie wiedziała, co może z niego wyniknąć, jednak nieszczególnie ją to w tej chwili interesowało, oparła swoje dłonie na jego torsie, powoli, delikatnie, żeby przypadkiem nie postanowił jej odepchnąć, jeśli coś nie poszłoby po jego myśli, bo musiał mieć coś na myśli decydując się na ten gest. Mogło to być momentem, w którym jego nastawienie do niej nieco się zmieni, miała nadzieję, że tak jak jej ciało pamiętało, tak i jego, nawet jeśli nie potrafił skojarzyć kim jest, przynajmniej jak na razie.
Odsunął się od niej, nie odskoczył jednak jak poparzony, co oznaczało, że nie poszło źle, przynajmniej jak na razie. Wpatrywał się w nią, ona również nie odrywała od niego wzroku próbując wyczytać jak najwięcej z jego twarzy, nie miała pojęcia, co aktualnie działo się w jego głowie, czuła jednak, że może być tego sporo. Miała jednak nadzieję, że dostał odpowiedź, której potrzebował, jedną z wielu, bo pytań mogło być coraz więcej.
Poczuła dłoń, palce które znalazły się na jej włosach, a później przesunęły się niżej, aż dotarły do kołnierza płaszcza. Odetchnęła z ulgą, bo to było drobnym potwierdzeniem tego, że może coś poczuł, może zrozumiał, że wcale nie znalazła się tutaj przypadkiem. - Tak, to nie pierwszy raz, kiedy mi to mówisz. Zdarzało Ci się wcześniej. - Kącik ust drgnął jej w uśmiechu, chociaż nadal nie wiedziała, co to oznacza, czyżby jej uwierzył? Nie miała co do tego jeszcze pewności. Była zdeterminowana, jeśli jej na czymś lub na kimś zależało to potrafiła zrobić naprawdę wiele, żeby po to sięgnąć, co wcale nie było proste gdy przychodziło do mierzenia się z kimś kto był uparty jak on. Od zawsze ich to do siebie ciągnęło, mogli spierać się ze sobą bardzo długo, udowadniać swoje racje, aż w końcu akceptowali podejście drugiej strony, tak już mieli. Szkoda, że w tej chwili o tym nie pamiętał.
- To może być nieco abstrakcyjne, ale tak, razem. - Skoro nie kojarzył faktów, to mogło wzbudzać nieco chaosu w jego głowie. Zwłaszcza, że zdawała sobie sprawę z tego, jakie miał wcześniej podejście. Razem nie było w jego stylu, a jednak jakoś udało im się dojść do tego, że to było najbardziej właściwą rzeczą, jaką mogli zrobić. Nie sądziła, że będzie miała szansę obdarzyć kogoś takim uczuciem, zbliżyć się do kogokolwiek w ten sposób, ale jednak nigdy nie było dla nich innej drogi, przez lata zmierzali ku temu, a teraz była tutaj z nim, w tym dziwnym miejscu pomiędzy, w którym nie powinna się znaleźć. To było tylko potwierdzeniem tego, że jeśli jej na kimś zależało była gotowa poruszyć niebo i ziemię, żeby osiągnąć swój cel. Na szczęście w tym przypadku miała ku temu odpowiednie umiejętności.
- Nie jesteś straconym przypadkiem, nigdy nie byłeś. - Musiała temu zaprzeczyć, w jej oczach był wszystkim, szkoda, że znowu tak trudno było mu to dostrzec. Jego opinia nie brała się znikąd, w tej chwili jednak nie miał jeszcze odpowiedniej ilości informacji, nie pamiętał wszystkiego, co powodowało, że nie widział całego obrazu. Nie widział tego kim się dla niej stał, jak wiele dla niej znaczył. Szkoda, że nie mógł na siebie spojrzeć jej oczami, może wtedy łatwiej byłoby mu to zrozumieć. Nie mogła trafić lepiej, była co do tego przekonana.
To jego załóżmy, że nie blefujesz było miłą odmianą co do jego wcześniejszego nastawienia, uważała to za spory sukces, zważając na to, jak wyglądała ich interakcja, gdy trafiła do tego miejsca. Jeszcze trochę, a może uda im się zacząć współpracować, naprawdę na to liczyła, bo ciągle nie wiedziała, jak wiele czasu im zostało, jak bardzo powinni się spieszyć. Czuła jego dłoń na swoim kolanie, co było kolejnym dowodem na to, że ten pocałunek coś zmienił. Eksperyment można było uznać za udany, przynajmniej częściowo.
Jak ona sobie to wyobrażała? Pytanie było całkiem trafnie zadane, chociaż wiedziała, że nie będzie łatwo na nie odpowiedzieć, musiała to przemyśleć, a nie mieli zbyt wiele czasu, nie miała też wbrew temu co mówiła przygotowanych kilku planów, które mogłoby zadziałać. Sytuacja była dynamiczna, co powodowało raczej podejmowanie bardzo spontanicznych decyzji. - Nie wiem, nie mam pojęcia, co powinieneś pamiętać, a czego nie, nie do końca wiedziałam, czego powinnam się spodziewać, kiedy postanowiłam się tu znaleźć. - Sięgnęła po prawdę, chociaż nie brzmiała ona zbyt optymistycznie. Wolałaby mieć gotowe odpowiedzi na jego pytania, jednak w tym przypadku jej wiedza nie była pełna, miała sporo luk, działała raczej na ślepo licząc na to, że to przyniesie jakiś efekt.
- My jesteśmy razem. - Od tego zaczęła, czuła, że kolejne informacje, które miała mu przekazać mogły go nieco zdziwić, zważając na to, jak podchodził do tego wszystkiego, jakie miał nastawienie, jak wrócił się do tego dawnego etapu w swoim życiu w tym dziwnym miejscu. - Nie mieliśmy jeszcze szansy niczego zniszczyć, bo ledwie kilka dni temu wzięliśmy ślub, zresztą nie sądzę, że kiedykolwiek byśmy mieli coś popsuć, nie my. Kochamy się, myślę, że od lat się kochaliśmy. - Wydawała się być pewna swoich słów, nie sądziła, żeby mieli coś spierdolić, nie kiedy powoli zaczynali układać swoją nową rzeczywistość, kiedy zaczęli się docierać tak jak nigdy wcześniej. - Nie pokłóciliśmy się, chociaż byłam na Ciebie odrobinę wkurzona przed tym, jak się tutaj znalazłeś. - Zapomniał jej w końcu wspomnieć o tym drobnym urazie, przez który w ogóle musieli przeprowadzać tę rozmowę.
Jej źrenice nieco się rozszerzyły, kiedy zapytał o to, czy on, nie chciała go okłamywać, trudno jednak było jej przekazać mu tę informację, wiedziała jednak, że powinna to zrobić. Musiał zrozumieć, gdzie się w tej chwili znajdowali, odruchowo znowu przygryzła dolną wargę, jak zawsze kiedy nieco się denerwowała, a sytuacja stawała się dla niej niewygodna. - Zostałeś dość mocno ranny, ale zrobiłam co w mojej mocy, żeby to jeszcze nie był ten moment. - Nie chciała nazywać rzeczy po imieniu, nie chciała mówić o śmierci, bo właśnie z nią walczyli, robiła co mogła, aby mógł wymknąć się z jej ramion.
Odetchnęła ciężko. Pojawiło się znowu wiele pytań, wiele niejasności, tylko nie do końca wiedziała, co powinna z nimi zrobić. To był pierwszy raz, kiedy uczestniczyła w czymś takim, nie miała odpowiedniej wiedzy, nie sądziła, że powinna teraz mówić o tym co może zdarzyć się później, skoro sama nie była tego do końca pewna. - Nie wiem, czy będziesz to pamiętał, nie wiem, czy ja będę to pamiętać, wiem tylko tyle, że nie mogę Ci pozwolić, żebyś zakończył tę podróż. To dziwne miejsce, pierwszy raz się w nim znalazłam, nie powinno mnie tu być. - Co do tego miała pewność, jej obecność była aberracją, czymś nietypowym, co zakłócało to jak wyglądał dla niego ten moment, nie mogła jednak tak łatwo odpuścić, nie kiedy chodziło o niego. - Wydaje mi się, że kiedy wrócisz wszystko wróci do normy, kiedy znowu znajdziemy się w rzeczywistości, nie sądzę, żebyś mnie zapomniał, żebyś zapomniał kim byłeś. Nie pojawiły się czynniki, które mogły wpłynąć na Twoją pamięć. - To była najbardziej logiczna odpowiedź, jaką miała. Nie mógł jej zapomnieć tak po prostu, to nie zdarzało się ludziom, którzy wracali z drugiej strony, a znała kilka takich przypadków, którym skutecznie udało się uciec przed śmiercią, chociaż nic nie sugerowało, że to jest możliwe. Niektórzy mieli w sobie okropną wolę życia.
- To prawda, podejrzewam, że ten pociąg nie miał zaplanowanych żadnych postojów, bo miał Cię dowieźć do punktu docelowego, musimy sami sobie taki zrobić, znaleźć wyjście, drzwi, uciec z niego. - Nie brzmiało to jakość szczególnie optymistycznie, było też dość mocno chaotyczne, ale nie wiedziała nic więcej, nie miała pojęcia jak do końca to działało. Musiały istnieć drzwi, które mogli otworzyć, a później przez nie przejść.
- To, że nie było znaków o tym, że można wysiąść wcale nie musi być równoznaczne z tym, że tak jest. Warto byłoby spróbować. - Tak właściwie to nie przyjmowała w ogóle innej możliwości, musieli spróbować to zrobić. Nie akceptowała żadnej, innej opcji. Nie miała zamiaru pozwolić mu jechać dalej. Nie, kiedy już zaczął z nią rozmawiać i słuchać tego, co miała do powiedzenia.
- Plan? - Powtórzyła za nim, pytanie było trudne, bo nie miała żadnego planu. Wszystko, co robiła było chaotyczne, działała słuchając instynktu, który podpowiadał jej, aby postępowała tak, a nie inaczej. - Znaleźć drzwi i przez nie przejść, wyskoczyć stąd, opuścić to miejsce, to jest mój cały plan. - Wiedziała jak to brzmi, wiedziała, że prosi o wiele, bo przecież nie miał pewności, że mówiła prawdę, a właśnie prosiła go o to, aby wyskoczył z nią z pędzącego pociągu.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control