07.02.2026, 18:31 ✶
Rozbawiony sugestią, że jeszcze mogło wydarzyć się coś zaskakującego, Jonathan uniósł wesoło brew do góry, a potem parsknął cicho, słysząc o kokosie w sukience. Zerknął przelotnie na Anthony'ego aby sprawdzić czy i on podzielał jego rozbawienie. Shafiq co prawda mówił na razie mało, ale drugi czarodziej zrzucił to na karb obecnej sytuacji. W końcu Anthony z wielu powodów wiedział o całej sprawie znacznie mniej. Znacznie mniej, a jednocześnie, jak na jego gusta, zdecydowanie za dużo, bo chociaż pogodził się już z myślą, że Tony miał prawo być w to zamieszany, to... Chyba nigdy do końca nie spacyfikuje tej myśli, która spontanicznie pojawiała się w umyśle Selwyna, że najchętniej trzymałby go od tego tak daleko jak tylko się dało.
Chyba było w tym sporo hipokryzji, skoro właśnie składał komuś, kogo poznał dopiero niedawno, tę samą propozycję, której tak bardzo niepotrafił złożyć Anthony'emu.
Uśmiechnął się zagadkowo.
– W uzdrawianiu? Nic. Oczywiście że nic. Ale w uzdrawianiu kogoś, kto mógłby złamać prawo, aby pomóc w czymś innym? Jak sama słusznie zauważyłaś nasze prawo nie działa idealnie. Ciężko jest komukolwiek przewidzieć jak zareagowałoby Ministerstwo w takiej sytuacji. No i siedzącej w prawie poplecznicy Voldemorta, którzy mogliby wykorzystać okazję. – Nie warto było wykluczać jakichkolwiek zagrożeń, czy nawet bardziej skrajnych scenariuszy. Tak na wszelki wypadek. Zwłaszcza, że ostatnio on sam rozważał pewne mniej, niż bardziej legalne, zawirowania w papierologii, aby zdobyć więcej zasobów dla Zakonu. – W każdym razie, nie nie warto wdawać się w dokładne szczegóły. Mówię to po prostu abyś miała świadomość, że problemy nie są wykluczone, ale jeśli dalej jesteś zdecydowana... To myślę, że dam ci wkrótce znać, jeśli będzie potrzebna twoja pomoc.
Chyba było w tym sporo hipokryzji, skoro właśnie składał komuś, kogo poznał dopiero niedawno, tę samą propozycję, której tak bardzo niepotrafił złożyć Anthony'emu.
Uśmiechnął się zagadkowo.
– W uzdrawianiu? Nic. Oczywiście że nic. Ale w uzdrawianiu kogoś, kto mógłby złamać prawo, aby pomóc w czymś innym? Jak sama słusznie zauważyłaś nasze prawo nie działa idealnie. Ciężko jest komukolwiek przewidzieć jak zareagowałoby Ministerstwo w takiej sytuacji. No i siedzącej w prawie poplecznicy Voldemorta, którzy mogliby wykorzystać okazję. – Nie warto było wykluczać jakichkolwiek zagrożeń, czy nawet bardziej skrajnych scenariuszy. Tak na wszelki wypadek. Zwłaszcza, że ostatnio on sam rozważał pewne mniej, niż bardziej legalne, zawirowania w papierologii, aby zdobyć więcej zasobów dla Zakonu. – W każdym razie, nie nie warto wdawać się w dokładne szczegóły. Mówię to po prostu abyś miała świadomość, że problemy nie są wykluczone, ale jeśli dalej jesteś zdecydowana... To myślę, że dam ci wkrótce znać, jeśli będzie potrzebna twoja pomoc.