08.02.2026, 16:28 ✶
Mógłby, ale w sumie nie miał ochoty zastanawiać się, czy jego mama faktycznie zawsze lubiła sos czosnkowy, czy mówiła tak tylko po to, żeby nie powiedzieć na głos, że tak, zaopatrzyła ich szafki w taką ilość czosnku na wypadek, gdyby Gabriel postanowił zrobić coś skrajnie głupiego, jak spróbowanie skrzywdzenia ich, żeby wpłynąć na Jonathana.
-Też mam taką nadzieję. Zdecydowanie wolę go w wersji jedzącej normalne jedzenie, a nie żywiącej się cudzą krwią. Wyobrażasz osobie takiego bladego, z kłami i resztkami krwi na ubraniach i brodzie? I jeszcze nie byłoby go widać na zdjęciach, więc nie moglibyście pozować razem na bankietach, ku podniesieniu ciśnienia twojej mamy.
No i dziwnie by się na niego patrzyło za te kilkanaście, kilkadziesiąt lat, kiedy on, jego rodzeństwo i przyjaciele będą w wieku, w którym obecnie są ich rodzice, a Jonathan wyglądałby cały czas tak samo. W którymś momencie ktoś by mógł pomyśleć, że to Jasper był wujkiem Jonathana, a nie na odwrót.
Jonathanowi obiecał, że opowie matce o tamtym ataku, gdyby stało się coś złego. Co prawda nic złego się nie stało, ale skoro Gabriel się o tym dowiedział, to istniała może niewielka szansa na to, że od słowa do słowa historia dotrze do uszu jego matki, a przecież lepiej dla niego i dla całego świata, jeżeli Charlotte dowie się o tym bezpośrednio od niego, a nie z plotek, które z czasem coraz bardziej odbiegają od rzeczywistych zdarzeń.
Ciastko połamało się pod naciskiem palców, okruszki posypały się po blacie. Jessie westchnął cicho i zebrał te okruszki, kręcąc powoli głową.
-Jak ostatnio patrzyłem w kalendarz, to tak, jest październik - powiedział, wyrzucając okruszki. -I nie patrz tak na mnie. Miałem nikomu nie mówić, dopóki nie stanie się coś złego - na jego obronę Jonathan, Electra, a teraz również Gabriel i Hannibal, dowiedzieli się nie od niego, tylko z ust trzecich. -Nic złego się nie stało, ale w sumie lepiej, żebym ja ci o tym powiedział, a nie ktoś inny. Tak, tym wampirem zajęto się odpowiednio. Nikogo więcej już nie zaatakuje. Czy Theo albo Rita wspominali ci coś o tym wampirze, który przyjaźni się z Jonathanem?
-Też mam taką nadzieję. Zdecydowanie wolę go w wersji jedzącej normalne jedzenie, a nie żywiącej się cudzą krwią. Wyobrażasz osobie takiego bladego, z kłami i resztkami krwi na ubraniach i brodzie? I jeszcze nie byłoby go widać na zdjęciach, więc nie moglibyście pozować razem na bankietach, ku podniesieniu ciśnienia twojej mamy.
No i dziwnie by się na niego patrzyło za te kilkanaście, kilkadziesiąt lat, kiedy on, jego rodzeństwo i przyjaciele będą w wieku, w którym obecnie są ich rodzice, a Jonathan wyglądałby cały czas tak samo. W którymś momencie ktoś by mógł pomyśleć, że to Jasper był wujkiem Jonathana, a nie na odwrót.
Jonathanowi obiecał, że opowie matce o tamtym ataku, gdyby stało się coś złego. Co prawda nic złego się nie stało, ale skoro Gabriel się o tym dowiedział, to istniała może niewielka szansa na to, że od słowa do słowa historia dotrze do uszu jego matki, a przecież lepiej dla niego i dla całego świata, jeżeli Charlotte dowie się o tym bezpośrednio od niego, a nie z plotek, które z czasem coraz bardziej odbiegają od rzeczywistych zdarzeń.
Ciastko połamało się pod naciskiem palców, okruszki posypały się po blacie. Jessie westchnął cicho i zebrał te okruszki, kręcąc powoli głową.
-Jak ostatnio patrzyłem w kalendarz, to tak, jest październik - powiedział, wyrzucając okruszki. -I nie patrz tak na mnie. Miałem nikomu nie mówić, dopóki nie stanie się coś złego - na jego obronę Jonathan, Electra, a teraz również Gabriel i Hannibal, dowiedzieli się nie od niego, tylko z ust trzecich. -Nic złego się nie stało, ale w sumie lepiej, żebym ja ci o tym powiedział, a nie ktoś inny. Tak, tym wampirem zajęto się odpowiednio. Nikogo więcej już nie zaatakuje. Czy Theo albo Rita wspominali ci coś o tym wampirze, który przyjaźni się z Jonathanem?