08.02.2026, 18:45 ✶
Było dziwnie. Było niezręcznie. Było zupełnie obco i niewłaściwie.
Był moment kiedy zatęskniła za tym, jak w czasie imprezy na plaży w sierpniu zapodziali się na klifach i czuli emocje, absolutnie niezwiązane z sobą.
Musiała coś zrobić z myśleniem i to bez użycia alkoholu. Było to nie lada wyzwanie.
– Ej i tak się na nas gapią, nie ma sensu stać z boku. Usiądźmy, napijmy się, może ta laska przestanie na mnie patrzeć tak jakby chciała mnie pożreć żywcem w możliwie wolny i bolesny sposób hmm? – zaproponowała, zdając sobie zupełnie sprawę z tego, że więcej osób tymbardziej że... – i tak potem śpimy ze sobą razem, bo mamy jeden kurwa namiot – powiedziała to co myślała, zupełnie ślepa i głucha na ten fakt. A gdy zdała sobie sprawę, że to zrobiła, postanowiła absolutnie nie patrzeć na Basiliusa i absolutnie skupić się na jego bracie.
– Iki kupę lat! Totalnie nie pamiętam kiedyśmy się widzieli ostatnio – dwa dni temu? – Chyba w poprzednim życiu. – brzmiała sztucznie bez żadnej kurwy w wypowiedzi, ale ją to jebało. Miała się zachowywać. Obiecała to Geraldine. – I Mo. Iki i Mo, cudownie. Basilius znasz z pewnością... swojego brata prawda? I jego piękną towarzyszkę doskonale, chodźmy się napić, opowiecie mi które z młodych Was zaprosiło, chce wiedzieć absolutnie wszystko. – lekki, plotkarski ton brzmiał koszmarnie niewiarygodnie w ustach Miles, która obecenie miała gardło zaciśnięte ciasnym sznurem pereł wyglądających jak owoce jemioły. Metaforycznym sznurem, ale doskonale wyczuwalny.
Był moment kiedy zatęskniła za tym, jak w czasie imprezy na plaży w sierpniu zapodziali się na klifach i czuli emocje, absolutnie niezwiązane z sobą.
Musiała coś zrobić z myśleniem i to bez użycia alkoholu. Było to nie lada wyzwanie.
– Ej i tak się na nas gapią, nie ma sensu stać z boku. Usiądźmy, napijmy się, może ta laska przestanie na mnie patrzeć tak jakby chciała mnie pożreć żywcem w możliwie wolny i bolesny sposób hmm? – zaproponowała, zdając sobie zupełnie sprawę z tego, że więcej osób tymbardziej że... – i tak potem śpimy ze sobą razem, bo mamy jeden kurwa namiot – powiedziała to co myślała, zupełnie ślepa i głucha na ten fakt. A gdy zdała sobie sprawę, że to zrobiła, postanowiła absolutnie nie patrzeć na Basiliusa i absolutnie skupić się na jego bracie.
– Iki kupę lat! Totalnie nie pamiętam kiedyśmy się widzieli ostatnio – dwa dni temu? – Chyba w poprzednim życiu. – brzmiała sztucznie bez żadnej kurwy w wypowiedzi, ale ją to jebało. Miała się zachowywać. Obiecała to Geraldine. – I Mo. Iki i Mo, cudownie. Basilius znasz z pewnością... swojego brata prawda? I jego piękną towarzyszkę doskonale, chodźmy się napić, opowiecie mi które z młodych Was zaprosiło, chce wiedzieć absolutnie wszystko. – lekki, plotkarski ton brzmiał koszmarnie niewiarygodnie w ustach Miles, która obecenie miała gardło zaciśnięte ciasnym sznurem pereł wyglądających jak owoce jemioły. Metaforycznym sznurem, ale doskonale wyczuwalny.