Nie wątpił, że o takim wydarzeniu ciężko było zapomnieć i po trochu cieszył się, że i on sam nie wpadł w sidła tego sennego popaprańca, tym bardziej że wydawało się jako by był odporny na dosłownie wszystko. Niby teleportacja do cudzego domu wcale nie była aż takim niesamowitym zjawiskiem, ale trzeba było jeszcze dokładnie wiedzieć gdzie wylądować. Wślizgiwanie się natomiast do cudzych snów? To było jeszcze gorsze. Co niby można było z tym zrobić? Zawiesić sobie nad łóżkiem łapacz snów albo może było na to specjalne kadzidło?
Słuchał jej uważnie, ale narastała w nim pewna frustracja, bo im więcej mówiła tym jakoś bardziej wyraźnie docierało do niego, że ciężko było do tej sprawy podejść w jakikolwiek sensowny sposób. Widmowidzenie nic nie dało, aurowidzenie podobno też, a najgorsze chyba było że oprócz tego potencjalnego mordercy, włóczył się za nim jeszcze jakiś drugi facet, dobrze tylko że ten zdawał się mieć bardziej szlachetne pobudki.
Podniósł się wreszcie, kiedy zaczęła wyciągać z koperty zdjęcia i oglądać je pod światło, ale on zamiast spoglądać na zdjęcia, przez moment snuł wzrokiem po jej aurze, chcąc dopatrzeć się w niej jakiejś wskazówki, bo nie był pewien czy bardziej może była już wkurwiona, czy może jednak snuł się tam jakiś strach.
- Nie wiem co ci poradzić. O ile ktoś w jakimś departamencie nie ma super urządzenia do blokowania podobnych sztuczek, to chyba pozostaje... no kurwa. Nic. Jak nie chcesz tu spać sama to się mogę przespać na kanapie.