09.02.2026, 15:05 ✶
Brenna może czasem miewała trochę problemów z przyjmowaniem pomocy, ale dosłownie "trochę" – nie lubiła może zawracać innym głowy, wiedziała jednak, że nie wszystko zrobi sama, i wiedziała, że są ludzie, którzy z wieloma rzeczami poradzą sobie lepiej. Miała to szczęście zresztą, że znała sporo osób, które pomóc były jej gotowe chętnie. A musiała uczciwie przyznać, że gdyby to dotyczyło jego albo kogokolwiek innego, to trzeba by ją wystawiać za próg bardzo stanowczo, bo nie chciałaby takiej osoby zostawić samej. Po prawdzie nie krępowała się i specjalnie myślą, że miałby tu zostać: zakłopotanie było jedną z tych emocji, które dopadały Brennę raczej rzadko. Może nawet rzadziej niż powinny.
– W porządku, chociaż obawiam się, że może nie być tak głupi, by uderzać dwa dni z rzędu i tylko ograsz mnie w pokera – stwierdziła więc po jakichś trzydziestu sekundach namysłu pomiędzy „nie, nie, nie rób sobie kłopotu”, a „dobra, zostań”. – Ponieważ przekładnia jest gotowa, teraz możesz już dostać ognistej. Chyba że wolisz kawy – powiedziała, wstając. Kawy w każdym razie na pewno zamierzała zrobić sobie. Bo naprawdę nie zamierzała się kłaść, przynajmniej nie na razie – jeśli już to za kilka godzin, jeśli wszystkie znaki na niebie i ziemi będą wskazywało na to, że jednak tej nocy żadni włamywacze nie spróbują dostać się do środka. I pewnie modląc się w duchu, aby tym razem nikt też nie próbował zabić jej w snach.
– W porządku, chociaż obawiam się, że może nie być tak głupi, by uderzać dwa dni z rzędu i tylko ograsz mnie w pokera – stwierdziła więc po jakichś trzydziestu sekundach namysłu pomiędzy „nie, nie, nie rób sobie kłopotu”, a „dobra, zostań”. – Ponieważ przekładnia jest gotowa, teraz możesz już dostać ognistej. Chyba że wolisz kawy – powiedziała, wstając. Kawy w każdym razie na pewno zamierzała zrobić sobie. Bo naprawdę nie zamierzała się kłaść, przynajmniej nie na razie – jeśli już to za kilka godzin, jeśli wszystkie znaki na niebie i ziemi będą wskazywało na to, że jednak tej nocy żadni włamywacze nie spróbują dostać się do środka. I pewnie modląc się w duchu, aby tym razem nikt też nie próbował zabić jej w snach.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.