• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[Yule 1954] Świąteczne Grand Prix || Eliasz & Prudence

[Yule 1954] Świąteczne Grand Prix || Eliasz & Prudence
ᴀʟᴄʜᴇᴍɪsᴛ ᴏꜰ ɢʟᴀss
what is the point
in having a mind
if you do not use it
to make judgements
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
szklarz
178cm wzrostu; zielone oczy; ciemnobrązowe kręcone włosy; trzydniowy zarost na twarzy; dołeczki w policzkach; lekko przygarbiona postura; chód opieszały, nieco niezgrabny

Elias Bletchley
#7
09.02.2026, 18:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.02.2026, 20:35 przez Elias Bletchley.)  
Na samą wzmiankę o sali operacyjnej twarz Eliasza wykrzywił grymas. Nie lubił myśleć o szpitalach. Odpychał go sterylny zapach środków odkażających, tak wszechobecny w każdym pomieszczeniu. Nie znosił też tej osobliwej atmosfery zawieszenia, kiedy człowiek tkwił pomiędzy dwoma możliwymi wyrokami, czekając na wyniki: chory czy zdrowy, skazany na tygodnie łykania leków czy jednak wolny od tego wszystkiego. Za każdym razem, gdy przekraczał próg Szpitala św. Munga, jego ciało zdawało się przechodzić w tryb podwyższonej gotowości, jakby samo wejście do środka oznaczało zakręcenie ruletką, która mogła zatrzymać się na zdrowiu lub nieszczęściu jego, lub bliskich mu osób. Może dlatego tak bardzo opierał się pójściu w ślady krewnych: sala zabiegowa stanowiła w jego głowie epicentrum wszystkich tych niepewności.

— Ehe… Przysięgam ci, że dopełnię wszelkich starań, aby nie trafić do szpitala — odparł, kręcąc powoli głową, co by odpędzić od siebie te nieprzyjemne myśli.

Jeśli miał trafić do ambulatorium, to winna temu będzie jakaś choroba albo nowoodkryta reakcja alchemiczna. Chociaż zdarzało mu się broić z przyjaciółmi na terenie szkoły, tak nie szalał na tyle, aby zrobić sobie fizyczną krzywdę. Skakanie z trybun na boisku do quidditcha do wielkich śnieżnych zasp nie było jego definicją zabawy. Podobnie jak uganianie się za zniczem czy kaflem. Dzięki niech będą Merlinowi, że nigdy nie dał się namówić na pójście na testy do drużyny, bo jeszcze by go przyjęli. A wtedy, to dopiero zaczęłyby się kłopoty. Już on widział, ilu graczy ląduje w Skrzydle Szpitalnym po tych ''przyjacielskich'' rozgrywkach. O, nie nie nie! On się nie da wrobić w coś takiego.

— Na pewno byś nie chciała? Technicznie rzecz biorąc teraz nie mieszkamy cały czas razem. Hogwart jest duży, a wieże Krukonów i Gryfonów dzieli spory dystans — skomentował niewinnym głosem, posyłając Prudence zadziorny uśmieszek. — Te siedem lat zaległości wypadałoby nadrobić... Na pewno na co dzień usychasz z tęsknoty za słuchaniem mojego chrapania w nocy. Może nawet je halucynujesz?

Uniósł wymownie brwi, jakby faktycznie było to coś, za czym mogła realnie tęsknić. A przecież była jeszcze era, kiedy byli małymi dziećmi, a ich ubrania służyły im za śliniaczkii! Ech, ten szczęśliwy okres, kiedy faktycznie żadne z nich nie musiało mierzyć się z oczekiwaniami rodziców, szkoły, społeczeństwa... Życie było dużo łatwiejsze, kiedy można było spędzać całe dnie na kocu z pluszakami i magicznymi książeczkami dla dzieci.

Kiedy Pru potwierdziła uziemienie łańcucha bombek, Eliasz wypuścił głośno powietrze przez usta; dopiero wtedy uleciała z niego większość stresu. Cóż, wychodziło na to, że kiedy naprawdę czegoś chcieli, to potrafili jednak to osiągnąć. Niesamowite, do czego było zdolne rodzeństwo, które faktycznie ze sobą współpracowało, zamiast tylko drzeć ze sobą koty lub kopać siebie nawzajem po kostkach podczas kolacji.

— Yhy, już idę! — wymamrotał, robiąc kilka dużych kroków w stronę zagubionej bombki. Zaspa była tutaj na tyle głęboka, że śnieg momentalnie wpadł mu do butów. Wzdrygnął. — Na Merlina, coś czuję, że skończę te... te święta... z... z zakwa-saami!

Jęknął, wyciągając rękę po bombkę. Ta wymknęła się jednak jego palcom i pokonała jeszcze kilka centymetrów. Chłopak pochylił się do przodu i, owszem, złapał bombkę, jednak wylądował też w zaspie śniegu, uderzając twarzą o zimną warstwę śniegu. Po chwili przeturlał się na plecy, trzymając ostrożnie w dłoniach ich zgubę.

— Misja... Misja zakończona sukcesem, psze pani! — ogłosił wszem wobec, dysząc ciężko i wpatrując się w nocny firmament górujący nad Londynem.

Najważniejsze, że rodzice niczego nie zauważyli, pomyślał Eliasz, nie mając zbytnio siły wstać - czekał aż jego siostra łaskawie do niego podejdzie i poda mu pomocną dłoń. A jak to Yule zostało przez nich zapamiętane? Cóż, zdecydowanie jako symbol wspólnego triumfu. I ostateczny dowód na to, że kiedy mniej mówią, a więcej robią, to są w stanie dokonać rzeczy naprawdę wielkich.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elias Bletchley (2219), Prudence Fenwick (1565)




Wiadomości w tym wątku
[Yule 1954] Świąteczne Grand Prix || Eliasz & Prudence - przez Elias Bletchley - 16.12.2025, 21:50
RE: [Yule 1954] Świąteczne Grand Prix || Eliasz & Prudence - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 00:53
RE: [Yule 1954] Świąteczne Grand Prix || Eliasz & Prudence - przez Elias Bletchley - 11.01.2026, 21:59
RE: [Yule 1954] Świąteczne Grand Prix || Eliasz & Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.01.2026, 00:49
RE: [Yule 1954] Świąteczne Grand Prix || Eliasz & Prudence - przez Elias Bletchley - 28.01.2026, 21:21
RE: [Yule 1954] Świąteczne Grand Prix || Eliasz & Prudence - przez Prudence Fenwick - 08.02.2026, 22:05
RE: [Yule 1954] Świąteczne Grand Prix || Eliasz & Prudence - przez Elias Bletchley - 09.02.2026, 18:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa