09.03.2023, 22:33 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.03.2023, 23:14 przez Patrick Steward.)
Rzuty kośćmi na to, czy dwa żywe trupy złapią się w wyczarowaną przez Mavelle dziurę. By złapał się 1 z nich wystarczy rzut powyżej 40 (z uwagi na perfekcyjne zaklęcie Bones), przy drugim powyżej 60.
Rzut 1d100 - 83
Rzut 1d100 - 33
Tak naprawdę Patrick nie miał jakiegoś genialnego planu w głowie. W głównej mierze kierował się intuicją a ta podpowiadała mu by najpierw salwować się ucieczką a dopiero po odzyskaniu magii (to ona stanowiła przecież o ich sile) szykować się do walki.
Całe szczęście, że rozkładające się zwłoki nie były szybkie a i wydostanie się z jeziora musiało im zabrać trochę czasu. Steward nie patrzył za nimi, najpierw starając się zyskać bezpieczną (choćby na chwilę) odległość a potem skupiając na zaklęciach i planowaniu dalszych działań. Nie oponował, gdy Brenna z Mavelle próbowały wyczarować dziury. Tej drugiej udało się fenomenalnie, tej pierwszej nie – i pewnie był to najlepszy dowód na to, że miejsca, w których magia nie działała były płynne.
Podniósł przelotnie wzrok na Heather, by wiedziała, że słowa kierował akurat do niej.
- Z tym robieniem za przynętę, jeszcze poczekaj – rzucił szybko, starał się by jego głos zabrzmiał na tyle przyjaźnie, na ile mógł w tych okolicznościach. – Mam wrażenie, że na razie będziemy wszyscy za nią robili. Możesz zrobić z liny lasso. Jeśli walka będzie nierówna, spróbuj zarzucić je na któregoś z żywych trupów i ściągnąć go do dołu. Tylko pamiętaj, że twoje bezpieczeństwo jest na pierwszym miejscu – podkreślił. Miał skromną nadzieję, że o tym ostatnim pamiętać będą również pozostałe brygadzistki. – Ustawiamy się za dziurą – podkreślił na wszelki wypadek.
Wszyscy byli przynętą czekającą na dwa oślizgłe, maszerujące na nich ciała. Korzystając z tego, że magia jeszcze działa, Steward wymamrotał ciche „Lacarnum Inflamari” by podpalić swoją gałąź.
Tymczasem przeciwnicy kroczyli ku nim. Po części, choć plan Brenny i Mavele z dziurami był błyskotliwie doskonały, Patrick nie wierzył by żywe trupy naprawdę w nią wlazły. I dzięki temu miał się przyjemnie rozczarować. Schował różdżkę (w tej chwili już nieprzydatną, kawał zwykłego drewna) do kieszeni spodni.
- Atak, cofnięcie. Heather wypatruj okazji – wymruczał jeszcze.
Pierwsze rozkładające się ciało wpadło do dziury i chwilowo przestało stwarzać zagrożenie. Jako czwórka wykwalifikowanych czarodziei powinni dać sobie radę z jednym trupem.
- Atakuję pierwszy – rzucił. – Mav, okrąż go od tyłu.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Ale jak się miało okazać, przynajmniej dla Patricka atak nie był tak prosty, jak miał nadzieję, że będzie. Żywy trup okazał się zaskakująco szybki i umknął przed ciosem płonącym kawałkiem drewna. Steward wycofał się pośpiesznie.
Krążył, obserwując przeciwnika. Starał się nie wchodzić w drogę pozostałym.
Całe szczęście, że rozkładające się zwłoki nie były szybkie a i wydostanie się z jeziora musiało im zabrać trochę czasu. Steward nie patrzył za nimi, najpierw starając się zyskać bezpieczną (choćby na chwilę) odległość a potem skupiając na zaklęciach i planowaniu dalszych działań. Nie oponował, gdy Brenna z Mavelle próbowały wyczarować dziury. Tej drugiej udało się fenomenalnie, tej pierwszej nie – i pewnie był to najlepszy dowód na to, że miejsca, w których magia nie działała były płynne.
Podniósł przelotnie wzrok na Heather, by wiedziała, że słowa kierował akurat do niej.
- Z tym robieniem za przynętę, jeszcze poczekaj – rzucił szybko, starał się by jego głos zabrzmiał na tyle przyjaźnie, na ile mógł w tych okolicznościach. – Mam wrażenie, że na razie będziemy wszyscy za nią robili. Możesz zrobić z liny lasso. Jeśli walka będzie nierówna, spróbuj zarzucić je na któregoś z żywych trupów i ściągnąć go do dołu. Tylko pamiętaj, że twoje bezpieczeństwo jest na pierwszym miejscu – podkreślił. Miał skromną nadzieję, że o tym ostatnim pamiętać będą również pozostałe brygadzistki. – Ustawiamy się za dziurą – podkreślił na wszelki wypadek.
Wszyscy byli przynętą czekającą na dwa oślizgłe, maszerujące na nich ciała. Korzystając z tego, że magia jeszcze działa, Steward wymamrotał ciche „Lacarnum Inflamari” by podpalić swoją gałąź.
Tymczasem przeciwnicy kroczyli ku nim. Po części, choć plan Brenny i Mavele z dziurami był błyskotliwie doskonały, Patrick nie wierzył by żywe trupy naprawdę w nią wlazły. I dzięki temu miał się przyjemnie rozczarować. Schował różdżkę (w tej chwili już nieprzydatną, kawał zwykłego drewna) do kieszeni spodni.
- Atak, cofnięcie. Heather wypatruj okazji – wymruczał jeszcze.
Pierwsze rozkładające się ciało wpadło do dziury i chwilowo przestało stwarzać zagrożenie. Jako czwórka wykwalifikowanych czarodziei powinni dać sobie radę z jednym trupem.
- Atakuję pierwszy – rzucił. – Mav, okrąż go od tyłu.
Rzut N 1d100 - 10
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Krążył, obserwując przeciwnika. Starał się nie wchodzić w drogę pozostałym.