• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence

[sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#18
11.02.2026, 22:14  ✶  

Znajdowali się w tym dziwnym miejscu pomiędzy, pociąg jechał dalej, a może był to prom, może jednak płynął, to nie było dla niej najbardziej istotne. Nadal się poruszali, nie dotarli do celu - tylko to się dla niej w tej chwili liczyło, bo nie mogli się zatrzymać, jeszcze nie. Obawiała się tego, co może być na końcu tej drogi, nie chciała, żeby tam dotarli.

Miała świadomość, że jej obecność tutaj nie była przewidziana. Nie powinno jej tu być, nie miała się tu znaleźć, a jednak to zrobiła. Była intruzem, który jednak miał swój cel. Nie najłatwiej szło jej realizowania go, ale jednak w końcu udało jej się udowodnić, że nie była kimś zupełnie przypadkowym. Zajęło jej to więcej czasu niż zakładała, tak właściwie to, czy w ogóle mogła mieć jakiekolwiek założenia, skoro pierwszy raz w swoim życiu robiła coś takiego? Nie, nie mogła mieć ani założeń, ani oczekiwań, chociaż cel jej wizyty był bardzo jasny. Musiała go stąd wyciągnąć  - tylko to się dla niej liczyło.

Pocałunek okazał się być wystarczający, aby potwierdzić to, co mówiła. Nie była mu obca, po prostu jej nie pamiętał, ciało reagowało naturalnie na tę bliskość, wiedziała, że zrobił to z konkretnych pobudek, ale zupełnie jej to nie przeszkadzało, najważniejsze było to, aby wreszcie uwierzył, że nie chciała dla niego źle, była tutaj tylko i wyłącznie dla niego, nie chciała, żeby zakończył już swoją podróż, było na to zbyt wcześnie. Ledwie znowu zdążyli się odnaleźć i dojść do tego, że powinni to zrobić dawno temu. Nie mogła pozwolić na to, żeby coś ich w tej chwili rozdzieliło.

Złapał ją za dłoń, nie odsunęła się od niego, nie zabrała ręki, pozwoliła mu ją dokładnie obejrzeć, jakby to też mogło pomóc w przywróceniu tego, co mu uciekało. Zdawała sobie sprawę z tego, że wspomnienia nie wróciły, nadal nie do końca kojarzył fakty, być może w tym miejscu nigdy miał ich nie poznać. Nie do końca zdawała sobie sprawę z tego w jaki sposób działało. Może chodziło o to, aby nic go nie zatrzymało, by nie miał świadomości, że był ktoś, kto na niego czekał, kto nie wyobrażał sobie tego, że nie mógł wrócić, wtedy było łatwiej ruszyć dalej.

Wiedziała, że to był dopiero początek, jeszcze wiele brakowało do tego, aby jej w pełni zaufał, w końcu jednak nie musiała z nim walczyć i się spierać, zaczął jej słuchać, dzięki czemu mogli w końcu ze sobą współpracować, to powodowało, że zaczęli zyskiwać jakiekolwiek szanse na sukces, bo jeszcze kilka minut temu czuła, że jest na przegranej pozycji.

Przerwali milczenie, uważała to za dobry znak, nadal widziała w nim ostrożność, jednak nie było już tej chęci atakowania jej. To sporo zmieniało. Później podszedł do tego inaczej, przez chwilę się w niego wpatrywała, próbowała zebrać myśli, bo to mogło być podchwytliwe, znała go przecież, wiedziała, że zna go jak nikt inny, jednak co mogłoby nie być tak banalne, proste, co powinna mu powiedzieć, co mogło być czymś, co spowoduje, że faktycznie uwierzy w to co ich łączy.

- Wiem jak zaciskasz szczękę, kiedy się denerwujesz, że gdy zaczyna się robić niewygodnie próbujesz przykrywać wszystko żartem, śpisz od strony drzwi, chociaż właściwie to czuwasz, jakby miało się pojawić coś nieprzewidzianego, w miejscach, w których bywasz siadasz tak, żeby widzieć wszystko, co dzieje się wokół, kontrolujesz otoczenie, przewidujesz każde możliwe zagrożenie. Oczy Ci błyszczą, kiedy się śmiejesz, ale dzieje się to rzadko, nie przy wszystkich. Zawsze masz ciepłe dłonie, w ogóle jesteś ciepły, płynie w tobie gorąca krew, czego skutkiem jest też moim zdaniem podejmowanie nie do końca przemyślanych decyzji, ale zawsze też spadasz na cztery łapy, na szczęście. Trudno Ci komuś zaufać, ale jeśli już to robisz to jesteś najbardziej lojalnym przyjacielem z możliwych, masz ogromne serce pod tą nie do końca przyjemną kreacją. Nie przechodzisz obojętnie wokół krzywdy niewinnych, masz bardzo otwarty umysł, chociaż nie zostałeś wychowany w ten sposób, nie pasowałeś do miejsca z którego pochodzisz, zawsze byłeś ponad. Nigdy się nie skarżysz, dusisz wszystko w sobie, bo nie znosisz być zależny od kogokolwiek. - Nie miała pojęcia, czy to wystarczy, czy to było coś co, faktycznie mogła wiedzieć tylko ona? Możliwe, że nie, jednak to pierwsze przyszło jej na myśl, więc właśnie tym się z nim podzieliła. Spoglądała na niego, zastanawiała się, czy to wystarczy, czy może powinna powiedzieć jeszcze więcej.

- Mamy swoją historię, dosyć burzliwą, jednak udało nam się to wszystko ułożyć. - To nie była chwilowa zachcianka, nigdy nie była. Od momentu kiedy się poznali coś ich do siebie przyciągało, byli zbyt młodzi, aby to zrozumieć, na przestrzeni lat ich znajomość ewoluowała, może nie do końca w odpowiednią stronę, chociaż trudno jej było to ocenić tak naprawdę, bo kto wie, jakby potoczyło się ich życie, gdyby dostrzegli wcześniej to, co głęboko w sobie skrywali. W czasie szkoły nie mogli nic z tym zrobić, zbyt wiele ich dzieliło, nie mogła mieć pewności, że wszystko ułożyłoby się tak jak teraz. dla niej najistotniejsze było to, że w końcu się odnaleźli. - Można powiedzieć, że dosyć trudno nam było sobie uświadomić, że to było to, chociaż pojawiały się znaki, ale byliśmy zbyt młodzi, żeby je odczytać. - To nie mijało się z prawdą, chociaż było raczej bardzo skróconą wersją ich historii, nie miała jednak teraz czasu, aby opowiadać mu o wszystkim.

Czuła jego dłoń na swojej, zauważyła też moment, w której ją odsunął, zbliżył się do niej wtedy jednak nieco. Miała świadomość, że niełatwo było przekazać komuś to, że właśnie umierał, próbowała to zrobić, tyle, że chyba nie uznał, że mówiła wprost, nie powinno jej to dziwić. Nie wyglądał w tej chwili jakby odchodził, wręcz przeciwnie, wydawał się być w bardzo dobrej formie.
- To nie była metafora, umierałeś mi na rękach. - Nie odwróciła wzroku, nadal na niego spoglądała, mówiła spokojnie, chociaż wiedziała, że sytuacja nie należy do najprostszych, umierał, ale nie umarł, to było zasadniczą różnicą, traktowała to jako czas przeszły, jako coś co było za nimi. - Myślę, że udało mi się to powstrzymać. - Jeszcze nie miała co do tego pewności, nie mogła mieć, bo przecież znajdowali się w tym miejscu, które świadczyło o czymś innym, tyle, że ich podróż jeszcze się nie zakończyła, traktowała więc to jako połowiczny sukces, bo była tu - mogła go stąd wyciągnąć, miała wrażenie, że zbliżają się do tego, aby w końcu opuścić to miejsce. - To prawda, nie wyglądasz na kogoś takiego, jednak to miejsce ma na to wpływ. - Jeszcze przed chwilą miała jego krew na rękach, teraz wyglądał jakby nic mu nie dolegało, to, że znajdowali się pomiędzy musiało mieć w tym jakąś zasługę, jakby chciało, żeby udał się dalej spokojny, wyciszony, bez strachu i obaw.

- Wiem, że mój plan brzmi raczej jak brak konkretnego planu. - Doskonale sobie zdawała z tego sprawę. To, co mówiła było chaotyczne, niby miała jakąś wiedzę, ale nie do końca sama wiedziała co właściwie powinni zrobić. - Niestety nigdy wcześniej nie sprawdzałam możliwości, pozostaje więc wierzyć, że to zadziała, więc tak musimy zrobić to na moją wiarę, teoretycznie jednak wszystko mówi o tym, że nie ma innej możliwości, wiadomo, że z praktyką bywa różnie, jednak nie biorę w ogóle pod uwagę tego, że wyszłoby inaczej. - Nie brakowało jej zawziętości, była skłonna zaryzykować, bo przecież tak naprawdę mogli dzięki temu tylko i wyłącznie coś zyskać, dopóki nie spróbują tylko gdybali, lepiej, aby przestali to robić, bo czas płynął, pociąg póki co jechał, ale w każdej chwili sam mógł by się zatrzymać, a wolała nie sprawdzać, jak wygląda stacja końcowa.

- Wyskakując w ciemno będziemy mieć jakąkolwiek kontrolę, to my zdecydujemy kiedy i gdzie to zrobimy, gorzej będzie kiedy ta możliwość przestanie istnieć. - Nie, żeby wydawało jej się, aby to faktycznie była kontrola, bo przecież nie mieli na nic wpływu, mogli po prostu zadecydować w której chwili znajdą się poza tym pędzącym pociągiem, tylko tym różniło się to od poczekania na to, aż sam przestanie jechać. Nie wyglądało to szczególnie pocieszająco.

- To chyba jedyny pomysł, jaki mam, więc cieszę się, że nie jest najgłupszy, jak widać zawsze mogło być gorzej. - Nie mieli zbyt wielu opcji, czas ich gonił, liczyła więc na to, że zdecydują się podjąć tę próbę, co innego im bowiem zostawało?



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (37615), Prudence Fenwick (23586)




Wiadomości w tym wątku
[sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.01.2026, 16:13
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.01.2026, 00:59
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.01.2026, 05:35
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.01.2026, 20:27
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.01.2026, 18:40
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.01.2026, 23:25
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 27.01.2026, 06:35
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 28.01.2026, 19:47
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 29.01.2026, 21:45
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 30.01.2026, 19:37
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 31.01.2026, 21:45
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 02.02.2026, 14:03
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 03.02.2026, 01:40
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 05.02.2026, 12:39
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 06.02.2026, 02:13
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 07.02.2026, 14:34
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 08.02.2026, 22:55
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 11.02.2026, 22:14
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 12.02.2026, 13:10
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 12.02.2026, 23:48
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 14.02.2026, 20:46
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 17.02.2026, 13:57

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa