13.02.2026, 16:54 ✶
Mugolska dziewczyna, wyraźnie zaaferowana całą sytuacją, szybko, i być może nieco zaczerwieniona, powróciła do swojej koleżanki i dalszego pieczenia pierniczków, co nie przeszkadzało jej aby co jakiś czas, zerkać na Hannibala. Hestia naprawdę nie miała pojęcia, jak przyjaciel z taką łatwością oczarowywał wszystkich wokół. Poza tym, że skutecznie.
– Moja mama ogólnie dobrze... Robi wszystko w kuchni – powiedziała, razem z Selwynem sprzątając ich stanowisko pracy. – Naprawdę jej śniadania są świetne. Nigdy nie jadłam lepszej jajecznicy, niż jej. Serio. Próbowałam ją odtworzyć sama ale nic to nie dało. – Zmarszczyła brwi, bo dotarło do niej, że na dobrą sprawę bardzo mało wie o rodzicach Hannibala, poza tym że byli naprawdę ważnymi ludźmi w świecie czarodziejskiej kultury. – A co do pierniczków i piekarników to raczej powinny. W końcu chodzi o mieszanie o temperaturę nie? Tylko sprzęt jest trochę inny. – Może nieco mniej samozapalny, chociaż kto to wiedział z magią. – Nie. Już nie. Było z tym trochę zamieszania, ale szczęśliwie mogliśmy już wrócić. I dobrze. W sesie, nie że było źle, ale jego mieszkanie jest strasznie... – Brzydkie. – Mało kolorowe. Bardzo tam biało. Tak bez domowej atmosfery. A on hm... Wiesz, był dla nas miły, aby nie było, ale jednak dziwnie jest tak wieszać u kogoś, kogo praktycznie się nie zna. To znaczy... Mój tata go zna. Ja go nie znałam. No, poza tym że ogólnie ludzie go znają. A jak u ciebie z mieszkaniem po... No wiesz, tym wszystkim?
– Moja mama ogólnie dobrze... Robi wszystko w kuchni – powiedziała, razem z Selwynem sprzątając ich stanowisko pracy. – Naprawdę jej śniadania są świetne. Nigdy nie jadłam lepszej jajecznicy, niż jej. Serio. Próbowałam ją odtworzyć sama ale nic to nie dało. – Zmarszczyła brwi, bo dotarło do niej, że na dobrą sprawę bardzo mało wie o rodzicach Hannibala, poza tym że byli naprawdę ważnymi ludźmi w świecie czarodziejskiej kultury. – A co do pierniczków i piekarników to raczej powinny. W końcu chodzi o mieszanie o temperaturę nie? Tylko sprzęt jest trochę inny. – Może nieco mniej samozapalny, chociaż kto to wiedział z magią. – Nie. Już nie. Było z tym trochę zamieszania, ale szczęśliwie mogliśmy już wrócić. I dobrze. W sesie, nie że było źle, ale jego mieszkanie jest strasznie... – Brzydkie. – Mało kolorowe. Bardzo tam biało. Tak bez domowej atmosfery. A on hm... Wiesz, był dla nas miły, aby nie było, ale jednak dziwnie jest tak wieszać u kogoś, kogo praktycznie się nie zna. To znaczy... Mój tata go zna. Ja go nie znałam. No, poza tym że ogólnie ludzie go znają. A jak u ciebie z mieszkaniem po... No wiesz, tym wszystkim?