14.02.2026, 15:59 ✶
– Jest piękny – zaprotestowała Brenna, podsuwając Atreusowi kubek z kawą, którą zdążyła zaparzyć gdzieś w międzyczasie, bo jak byłeś gliną, i czasy stawały się niespokojne, w pewnym momencie okazywało się, że egzystowanie bez regularnych dawek kofeiny stawało się bardzo trudne. – I będzie jeszcze piękniejszy – oświadczyła z przekonaniem, bo chociaż pisklak, który wyczołgał się z jajka i rozsiadł na poduszce, był faktycznie nie tak ogromnie imponujący, to już coś w dziwnej czerni ubogich na razie piór, w iskrach, które pobłyskiwały na ich końcach, zwiastowało, że nie będzie to zwykła sowa.
I wydał z siebie na ich rozmowę dźwięk, najpierw jeden, potem drugi i wreszcie trzeci, trochę jakby jednocześnie próbował wyrazić oburzenie na słowa Atreusa, zgodę na te Brenny i jeszcze zwrócić na siebie uwagę.
– Albo to mały atencjusz, albo jest głodny – orzekła, trochę z rozbawieniem apropos tego atencjusza, trochę z pewnym przerażeniem, bo jednak rzadko miewała pod swoją opieką tak… małe i kruche stworzenia. – Mam odrobinę, można mu teraz podać, ale nawet jak skrzat będzie go dokarmiał, trzeba kupić więcej… no i faktycznie, będzie potrzebował klatki ze specjalnym legowiskiem, tak sobie myślę, przynajmniej na początek. Mogę na razie wsadzić go do klatki Płotki, na początku nic mu się chyba nie stanie, ale trzymanie go w takiej dłużej byłoby chyba niebezpieczne.
Odłożyła własny kubek, a potem przykucnęła przy fotelu, przypatrując się ptaszkowi, zanim sięgnęła po tę karmę, by spróbować mu ją podać. Zgarnął kawałek błyskawicznie, a potem – może dlatego, że dalej był głodny, a może bo jednak nie była specjalistką w temacie – dziobnął ją w palec.
– Ma charakter – oceniła. – To co, chcesz iść na zakupy, czy przeniesiesz go triumfalnie na tej poduszce i wrobisz w kupno rzeczy Oriona? Chcesz sobie przy okazji wybrać prezent urodzinowy? – To ostatnie rzuciła bardziej żartem niż na serio, bo do tychże chyba zostało jeszcze parę tygodni, a zwykle nie kazało się jednak takich rzeczy wybierać samemu solenizantowi.
I wydał z siebie na ich rozmowę dźwięk, najpierw jeden, potem drugi i wreszcie trzeci, trochę jakby jednocześnie próbował wyrazić oburzenie na słowa Atreusa, zgodę na te Brenny i jeszcze zwrócić na siebie uwagę.
– Albo to mały atencjusz, albo jest głodny – orzekła, trochę z rozbawieniem apropos tego atencjusza, trochę z pewnym przerażeniem, bo jednak rzadko miewała pod swoją opieką tak… małe i kruche stworzenia. – Mam odrobinę, można mu teraz podać, ale nawet jak skrzat będzie go dokarmiał, trzeba kupić więcej… no i faktycznie, będzie potrzebował klatki ze specjalnym legowiskiem, tak sobie myślę, przynajmniej na początek. Mogę na razie wsadzić go do klatki Płotki, na początku nic mu się chyba nie stanie, ale trzymanie go w takiej dłużej byłoby chyba niebezpieczne.
Odłożyła własny kubek, a potem przykucnęła przy fotelu, przypatrując się ptaszkowi, zanim sięgnęła po tę karmę, by spróbować mu ją podać. Zgarnął kawałek błyskawicznie, a potem – może dlatego, że dalej był głodny, a może bo jednak nie była specjalistką w temacie – dziobnął ją w palec.
– Ma charakter – oceniła. – To co, chcesz iść na zakupy, czy przeniesiesz go triumfalnie na tej poduszce i wrobisz w kupno rzeczy Oriona? Chcesz sobie przy okazji wybrać prezent urodzinowy? – To ostatnie rzuciła bardziej żartem niż na serio, bo do tychże chyba zostało jeszcze parę tygodni, a zwykle nie kazało się jednak takich rzeczy wybierać samemu solenizantowi.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.