Kąciki ust drgnęły lekko, w jakiejś próbie uśmiechu, ale szybko skrzywiły się, no bo jednak absolutnie nie miała tutaj racji. Nagie, nieopierzone pisklę z wielkimi oczami i doklejonym dziobem wyglądało wręcz pokracznie. Nie jak ptak, a jak jakaś abominacja - jakby ktoś opisywał komuś kto nigdy nie widział ptaka, jak to stworzenie wygląda i jeszcze nie doszedł do tego czym w ogóle są pióra. Nie zamierzał jednak podejmować walki na tym wzgórzu, bo wierzył jej w inną rzecz, a mianowicie że ten ptak może kiedyś faktycznie będzie piękny. A przynajmniej ładny.
Wziął kubek z kawą chętnie, bo przecież musiałby chyba odejść od zmysłów, żeby go nie przygarnąć. Nie po całym dniu pracy i po średnio przespanej nocy. Wyciągnął palec w kierunku pisklaka, kiedy ten wreszcie poradził sobie z uciążliwą skorupką i rozsiadł na poduszce, lekko szturchając go w głowę jakby chciał sprawdzić czy jest prawdziwy. Albo zrobi coś ciekawego.
- Albo jedno i drugie - mruknął, upijając zaraz łyk kawy, chociaż ten atencjusz którego wspomniała, wydawał mu się może jakimś ukrytym przytykiem. Faktycznie też, czarne pióra i kryjące się na ich krańcach iskry, wyglądały całkiem obiecująco i Atreus miał szczerą nadzieję, że nieporadny i niewyględny stan ptaka dość szybko się skończy. - A nie powinno mu być jakoś mega ciepło? Jakby nie patrzeć, wrzucałaś to jajko do ogniska - zastanowił się, kiwając też głową na propozycję umieszczenia go w klatce którą miała, bo jakby nie patrzeć w tym momencie nie mogli zrobić z nim niczego innego.
- Orion jest tak samo dramatyczny w przyrkę, więc ja mu nie zamierzam ufać jeśli chodzi o kupowaniu temu ptaku czegokolwiek. Z resztą... on chyba znowu siedzi po godzinach nad raportami - i wcale nie dlatego, że mu je dołożył. Po Spalonej każdy z nich miał pełne ręce roboty, a przez to i Atreus jakoś mimowolnie przestał się aż tak wygłupiać i wykręcać od robienia papierkowej roboty sam. - O widzisz, i tutaj masz moją uwagę, ale nie. Nie chcę sam. Znajdź mi coś sama, wykaż się chociaż odrobiną kreatywności może co, a nie chcesz tak na łatwiznę.