14.02.2026, 20:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.02.2026, 21:36 przez Brenna Longbottom.)
Ponoć jaki pan, taki kram, i w tym wypadku trafił swój na swego, jeśli szło o charakter przedstawicieli tego gatunku ptactwa, lubiących zwracać na siebie uwagę i pewnego aurora… ale przecież Brenna nie powiedziała niczego głośno. I jeszcze nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, jak wiele tu podobieństw. Ostrożnie uniosła pisklaka, aby przenieść go do klatki Płotki, a ten znów zaskrzeczał cicho jakby z pewnym niezadowoleniem. Może dalej był głodny, a może uważał, że zwykła klatka absolutnie nie była godnym go lokum.
– Wydaje mi się, że temperatura pokojowa i takie legowisko a la gniazdo powinny wystarczyć. Po prostu nie może być w jakimś pomieszczeniu bez ogrzewania – powiedziała z pewnym wahaniem, powstrzymując odruch rzucenia się, by jeszcze raz sprawdzić w książce, bo przecież już to wczoraj zrobiła. Raczej nie musieli trzymać malucha w kotle nad kominkiem. W każdym razie zakupy były dobrym pomysłem, bo też powinna się zaopatrzyć w dodatkową klatkę, jeśli zamierzała włożyć w ściółkę jajo, które wpadło w jej ręce.
– Co powiesz na garść sowich przysmaków? – spytała żartobliwie, zamykając klatkę. – W sumie to nie wiem, czy znajdzie się coś sensownego na urodziny przy szukaniu ptasich gniazd i karmy… - …zwłaszcza przy tym, ile sklepów magicznych w Londynie zamknięto, na stałe albo na czas remontu, a Atreus nie wyglądał jej na kogoś, kto byłby szczęśliwi dostając jakiś mugolski, plastikowy breloczek. - …ale możesz dostać coś za straty na kręgosłupie, odniesione podczas niesienia bezinteresownego wsparcia przy strzeżeniu domu przed włamywaczami wszelkiej maści – stwierdziła i sięgnęła jeszcze po swój kubek, by dopić kolejny łyk kawy, a potem zgarnęła sakiewkę. Ostatnio starała się trochę rozdysponować pieniądze, by nie trzymać nigdzie wszystkich, w tym w skrytce w banku Gringotta. Jakoś nie była pewna, czy to że ocalał potwierdzało, że to bezpieczne miejsce, czy też wręcz przeciwnie. – Hej, to wcale nie jest pójście na łatwiznę. Gdybym szła na łatwiznę, nie pytałabym, a dostałbyś… – zawiesiła się na moment, spoglądając na niego, a potem uśmiechnęła się znad kubka. – Ognistą whiskey, zestaw papierosów i kości do kościanego pokera – wyrecytowała. Alkohol. Papierosy. Hazard. Takie pierwsze skojarzenia, uważała, że całkiem trafne, choć też powierzchowne, więc to faktycznie byłoby trochę pójście na łatwiznę.
– Wydaje mi się, że temperatura pokojowa i takie legowisko a la gniazdo powinny wystarczyć. Po prostu nie może być w jakimś pomieszczeniu bez ogrzewania – powiedziała z pewnym wahaniem, powstrzymując odruch rzucenia się, by jeszcze raz sprawdzić w książce, bo przecież już to wczoraj zrobiła. Raczej nie musieli trzymać malucha w kotle nad kominkiem. W każdym razie zakupy były dobrym pomysłem, bo też powinna się zaopatrzyć w dodatkową klatkę, jeśli zamierzała włożyć w ściółkę jajo, które wpadło w jej ręce.
– Co powiesz na garść sowich przysmaków? – spytała żartobliwie, zamykając klatkę. – W sumie to nie wiem, czy znajdzie się coś sensownego na urodziny przy szukaniu ptasich gniazd i karmy… - …zwłaszcza przy tym, ile sklepów magicznych w Londynie zamknięto, na stałe albo na czas remontu, a Atreus nie wyglądał jej na kogoś, kto byłby szczęśliwi dostając jakiś mugolski, plastikowy breloczek. - …ale możesz dostać coś za straty na kręgosłupie, odniesione podczas niesienia bezinteresownego wsparcia przy strzeżeniu domu przed włamywaczami wszelkiej maści – stwierdziła i sięgnęła jeszcze po swój kubek, by dopić kolejny łyk kawy, a potem zgarnęła sakiewkę. Ostatnio starała się trochę rozdysponować pieniądze, by nie trzymać nigdzie wszystkich, w tym w skrytce w banku Gringotta. Jakoś nie była pewna, czy to że ocalał potwierdzało, że to bezpieczne miejsce, czy też wręcz przeciwnie. – Hej, to wcale nie jest pójście na łatwiznę. Gdybym szła na łatwiznę, nie pytałabym, a dostałbyś… – zawiesiła się na moment, spoglądając na niego, a potem uśmiechnęła się znad kubka. – Ognistą whiskey, zestaw papierosów i kości do kościanego pokera – wyrecytowała. Alkohol. Papierosy. Hazard. Takie pierwsze skojarzenia, uważała, że całkiem trafne, choć też powierzchowne, więc to faktycznie byłoby trochę pójście na łatwiznę.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.