15.02.2026, 12:32 ✶
Pisklaka, który wypadłby z rozbitego nad chorym człowiekiem jajka, z pewnością nie tylko im byłoby szkoda, chociaż dla ówczesnych medyków z pewnością byłoby to coś fascynującego. A może w takim przypadku lekarze ogłaszali, że pacjent spodziewa się dziecka? W końcu pisklę to dziecko, nieprawdaż? Idziesz do lekarza z dziwnymi objawami i dowiadujesz się, że twoja dziewczyna albo partnerka jest w ciąży.
Dla niego pan Mruczkens nie wyglądał na ani trochę zestresowanego swoim wyjściem poza znane sobie cztery ściany, w których urzędował na co dzień. Wyglądał po prostu na wkurzonego tym, że został schwytany pomimo swoich usilnych prób ucieczki i że został oddany płaczącej dziewczynce, która go goniła. Jessiemu zrobiło się go trochę szkoda, kiedy dziewczynka wzięła od niego kota, przytuliła go i w podskokach ruszyła do domu. Oczywiście, szczęście dziecka było warte wielu trudności, ale czy na pewno było to coś dobrego, jeśli zwierzę miało płacić wysoką cenę. Ciekawe kiedy i kto znów spotka tę dziewczynkę, kiedy pan Mruczkens znowu spróbuje jej uciec - bo Jessie miał wrażenie, że nie będzie to jedyna próba ucieczki kota.
-Też bym spróbował uciec, gdyby ktoś mnie cały czas gonił i jeszcze miałby mnie tak ściskać i krzyczeć nad uchem - powiedział z grymasem i zaraz pokręcił głową. -Ale dobrze, że udało się go złapać, zanim coś mu się stało. Może ta dwójka jeszcze zdoła się dogadać.
W tym momencie odniósł wrażenie, że opiekowanie się psem było łatwiejsze, niż opieka nad kotem. Pies, co prawda, wymagał więcej uwagi, spacerów więcej niż raz dziennie, ale nie były tak wybredne, jeśli chodzi o jedzenie, no i była mniejsza szansa, że uciekną. Przynajmniej Benji, jak do tej pory, nie próbował im uciec.
Uniósł brwi. Kot dla Rity? Nie był to może najgorszy pomysł, szczególnie że miał wrażenie, że Benjiego trochę zagarną dla siebie - ale wciąż uparcie mówił, że wcale tego nie robił, bo to był ich pies. Z drugiej strony...
-W sumie nie byłby to taki zły pomysł, ale... Mamy już psa, więc mogłoby to być z początku dość problematyczne. No i moja mama chyba by nie wytrzymała, gdybym przyniósł do domu drugiego zwierzaka.
I chociaż lubił droczyć się z matką, to zdecydowanie nie chciał drażnić jej bardziej, niż było to potrzebne.
Dla niego pan Mruczkens nie wyglądał na ani trochę zestresowanego swoim wyjściem poza znane sobie cztery ściany, w których urzędował na co dzień. Wyglądał po prostu na wkurzonego tym, że został schwytany pomimo swoich usilnych prób ucieczki i że został oddany płaczącej dziewczynce, która go goniła. Jessiemu zrobiło się go trochę szkoda, kiedy dziewczynka wzięła od niego kota, przytuliła go i w podskokach ruszyła do domu. Oczywiście, szczęście dziecka było warte wielu trudności, ale czy na pewno było to coś dobrego, jeśli zwierzę miało płacić wysoką cenę. Ciekawe kiedy i kto znów spotka tę dziewczynkę, kiedy pan Mruczkens znowu spróbuje jej uciec - bo Jessie miał wrażenie, że nie będzie to jedyna próba ucieczki kota.
-Też bym spróbował uciec, gdyby ktoś mnie cały czas gonił i jeszcze miałby mnie tak ściskać i krzyczeć nad uchem - powiedział z grymasem i zaraz pokręcił głową. -Ale dobrze, że udało się go złapać, zanim coś mu się stało. Może ta dwójka jeszcze zdoła się dogadać.
W tym momencie odniósł wrażenie, że opiekowanie się psem było łatwiejsze, niż opieka nad kotem. Pies, co prawda, wymagał więcej uwagi, spacerów więcej niż raz dziennie, ale nie były tak wybredne, jeśli chodzi o jedzenie, no i była mniejsza szansa, że uciekną. Przynajmniej Benji, jak do tej pory, nie próbował im uciec.
Uniósł brwi. Kot dla Rity? Nie był to może najgorszy pomysł, szczególnie że miał wrażenie, że Benjiego trochę zagarną dla siebie - ale wciąż uparcie mówił, że wcale tego nie robił, bo to był ich pies. Z drugiej strony...
-W sumie nie byłby to taki zły pomysł, ale... Mamy już psa, więc mogłoby to być z początku dość problematyczne. No i moja mama chyba by nie wytrzymała, gdybym przyniósł do domu drugiego zwierzaka.
I chociaż lubił droczyć się z matką, to zdecydowanie nie chciał drażnić jej bardziej, niż było to potrzebne.