15.02.2026, 12:47 ✶
Kiwał powoli głową, kiedy Lestrange mówiła. Dla niego brzmiało to rozsądnie. Po ludzku, zamiast ubierać cały proces w niepotrzebne, przemądrzałe słowa, przez które medyk brzmiał na mądrzejszego, a pacjent czuł się głupi. Bez owijania w bawełnę, że było to najlepsze rozwiązanie - było to skuteczne rozwiązanie, niekoniecznie może najlepsze, ale odwracalne, a medycy pracowali nad takim, które faktycznie rozwiązywało problem. Nie trzeba było być przemądrzałym, żeby być profesjonalnym.
Na kartce spisał wszystko to, co działo się z nim tamtego felernego wieczoru - jak wszystko się zaczęło, co się wtedy stało i o czym z kim wtedy rozmawiał. Mógłby, oczywiście, pominąć niejeden szczegół, co skróciłoby czas spisywania tego wszystkiego, szybciej rozpoczęliby cały proces i zająłby Primrose mniej czasu, ale nie chciał się zaciąć, gdyby ktoś zadał mu bardziej szczegółowe pytanie. Po wymazaniu wspomnienia i przeczytaniu notatek chciał brzmieć podczas rozmowy, jakby to wymazanie wcale nie miało miejsca. Jakby pamiętał każdą sekundę, która wtedy mijała. Dlatego spisywał wszystko, chociaż potrzebował do tego więcej czasu.
W końcu skończył pisać i dał Primrose znać, że był gotowy. Podpisał wskazane dokumenty, jeden z nich wsuwając zaraz obok swoich notatek, żeby później nie zapomnieć ich wziąć. Nie potrzebował otwierać okna - nie czuł w gabinecie duszności. Zdjął buty, odstawił się równo na bok i położył się na kozetce. Znalazł na suficie niewielką plamkę, na której mógł spokojnie skupić wzrok, i po chwili poczuł, że zaczął się rozluźniać.
Mogli zaczynać.
Na kartce spisał wszystko to, co działo się z nim tamtego felernego wieczoru - jak wszystko się zaczęło, co się wtedy stało i o czym z kim wtedy rozmawiał. Mógłby, oczywiście, pominąć niejeden szczegół, co skróciłoby czas spisywania tego wszystkiego, szybciej rozpoczęliby cały proces i zająłby Primrose mniej czasu, ale nie chciał się zaciąć, gdyby ktoś zadał mu bardziej szczegółowe pytanie. Po wymazaniu wspomnienia i przeczytaniu notatek chciał brzmieć podczas rozmowy, jakby to wymazanie wcale nie miało miejsca. Jakby pamiętał każdą sekundę, która wtedy mijała. Dlatego spisywał wszystko, chociaż potrzebował do tego więcej czasu.
W końcu skończył pisać i dał Primrose znać, że był gotowy. Podpisał wskazane dokumenty, jeden z nich wsuwając zaraz obok swoich notatek, żeby później nie zapomnieć ich wziąć. Nie potrzebował otwierać okna - nie czuł w gabinecie duszności. Zdjął buty, odstawił się równo na bok i położył się na kozetce. Znalazł na suficie niewielką plamkę, na której mógł spokojnie skupić wzrok, i po chwili poczuł, że zaczął się rozluźniać.
Mogli zaczynać.