15.02.2026, 21:49 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.02.2026, 16:38 przez Erik Longbottom.)
Co jak co, ale czarodzieje i czarownice odpowiedzialni za dostarczania składników do wytwórstwa mieli teraz niewiarygodną okazję do tego, aby szybko się wzbogacić. Gdyby nie przygotowania do ślubu, to taką Geraldine byłaby teraz trudno złapać gdzieś poza jakąś puszczą czy jaskinią, w której gromadziła się jakaś familia potworów. Na liczbę zleceń raczej nie mogłaby teraz narzekac. To samo alchemicy... Tak, Spalona Noc zrujnowała wiele interesów, ale kto wie, czy nie zrodziła także nowego pokolenia nowobogackich.
— Domyślam się, że problemy z zaopatrzeniem uderzyły też w wasz zakład — odparł z nutą zrozumienia w głosie. — Zwłaszcza, jeśli dym osiadł na zapasach materiałów. Mam nadzieję, że łańcuch dostaw zostanie jak najszybciej wznowiony. To na pewno ulżyłoby wielu lokalom.
Prędzej czy później, ktoś musiałby wykonać pierwszy krok w stronę ponownego otwarcia bardziej ekstrawaganckich miejscówek w magicznej dzielnicy Londynu. Tym razem padło na teatr Selwynów, który zamierzał przyjąć na specjalnym wydarzeniu śmietankę towarzyską miasta, jednak gdyby karty ułożyły się nieco inaczej, Longbottom nie byłby zdziwiony, gdyby miejsce The Globe przejął dom mody należący do Rosierów. Ten okropny marazm wywołany pożarami i zamknięciem co poniektórych biznesów nie mógł trwać w nieskończoność.
Wielu straciło miejsca pracy czy swoje domy i ludzie mieli prawo do tego, aby przetrawić to wszystko we własnym tempie, jednak czas był nieubłagany. Nie dało się go cofnąć ani zakląć kilkoma machnięciami różdżką. Wprawdzie ledwie kilka tygodni temu pożegnali lato, ale trudno było nie myśleć o tym, że już zbliżali się do końcówki września. W ciągu dwóch miesięcy stolicę mogą nawiedzić nawet nie tyle przymrozki, co opady śniegu. Londyn musiał do tego czasu odbić się od przysłowiowego dna, w przeciwnym wypadku ciężko było zgadywać, ile biznesów w ogóle zdecyduje się na otwarcie w takich warunkach.
— Planujecie coś na termin Samhain czy raczej chodzi o bardziej odległą datę? — zapytał, marszcząc delikatnie brwi.
Z tyłu głowy cały czas krążyła mu myśl, że tegoroczne święto zmarłych wcale może nie upłynąć im wszystkim na zadumie, jednak w gruncie rzeczy trudno było jakkolwiek przygotować się na taki scenariusz. Miasto dalej lizało rany po pożarach, Ministerstwo Magii tworzyło kolejne opasłe woluminy wzorów na dokumenty w związku z tym chaosem, a ludzie... Ludzie chyba po prostu chcieli mieć trochę spokoju. Mimo to dobrze byłoby się dowiedzieć, czy w pewnych kręgach krążą już jakieś plany na temat końcówki października. Nawet jeśli informacja pokroju ''Dom Mody Rosier otworzy stanowisko na festynie'' nie miała zbytnio pomóc BUMowi czy Zakonowi Feniksa.
— Ach, tak. W tym kontekście nazwa nabiera większego sensu. — Uśmiechnął się pod nosem, jakby Christopher właśnie objawił mu jakąś wielką tajemnicę wszechświata. — Hogwarcka Noc brzmi ciekawie. Jeśli te punkty będą odpowiednio mocno świecić, to nawet zwiększy to bezpieczeństwo na ulicy. — Pokiwał głową. — Jako funkcjonariusz Brygady Uderzeniowej bardzo pochwalam to podejście.
Nawet jeśli nie było umyślne. Po chwili Erik wrócił spojrzeniem do kolekcji peleryn. Chociaż przez chwilę zastanawiał się, czy nie powinien poszukać innego koloru, tak koniec końców Christopher upewnił go w przekonaniu, że powinien zakupić właśnie ciemnozielony wariant. Zakupu zamierzał dokonać tuż po zakończeniu dyskusji z młodym projektantem mody.
— Domyślam się, że problemy z zaopatrzeniem uderzyły też w wasz zakład — odparł z nutą zrozumienia w głosie. — Zwłaszcza, jeśli dym osiadł na zapasach materiałów. Mam nadzieję, że łańcuch dostaw zostanie jak najszybciej wznowiony. To na pewno ulżyłoby wielu lokalom.
Prędzej czy później, ktoś musiałby wykonać pierwszy krok w stronę ponownego otwarcia bardziej ekstrawaganckich miejscówek w magicznej dzielnicy Londynu. Tym razem padło na teatr Selwynów, który zamierzał przyjąć na specjalnym wydarzeniu śmietankę towarzyską miasta, jednak gdyby karty ułożyły się nieco inaczej, Longbottom nie byłby zdziwiony, gdyby miejsce The Globe przejął dom mody należący do Rosierów. Ten okropny marazm wywołany pożarami i zamknięciem co poniektórych biznesów nie mógł trwać w nieskończoność.
Wielu straciło miejsca pracy czy swoje domy i ludzie mieli prawo do tego, aby przetrawić to wszystko we własnym tempie, jednak czas był nieubłagany. Nie dało się go cofnąć ani zakląć kilkoma machnięciami różdżką. Wprawdzie ledwie kilka tygodni temu pożegnali lato, ale trudno było nie myśleć o tym, że już zbliżali się do końcówki września. W ciągu dwóch miesięcy stolicę mogą nawiedzić nawet nie tyle przymrozki, co opady śniegu. Londyn musiał do tego czasu odbić się od przysłowiowego dna, w przeciwnym wypadku ciężko było zgadywać, ile biznesów w ogóle zdecyduje się na otwarcie w takich warunkach.
— Planujecie coś na termin Samhain czy raczej chodzi o bardziej odległą datę? — zapytał, marszcząc delikatnie brwi.
Z tyłu głowy cały czas krążyła mu myśl, że tegoroczne święto zmarłych wcale może nie upłynąć im wszystkim na zadumie, jednak w gruncie rzeczy trudno było jakkolwiek przygotować się na taki scenariusz. Miasto dalej lizało rany po pożarach, Ministerstwo Magii tworzyło kolejne opasłe woluminy wzorów na dokumenty w związku z tym chaosem, a ludzie... Ludzie chyba po prostu chcieli mieć trochę spokoju. Mimo to dobrze byłoby się dowiedzieć, czy w pewnych kręgach krążą już jakieś plany na temat końcówki października. Nawet jeśli informacja pokroju ''Dom Mody Rosier otworzy stanowisko na festynie'' nie miała zbytnio pomóc BUMowi czy Zakonowi Feniksa.
— Ach, tak. W tym kontekście nazwa nabiera większego sensu. — Uśmiechnął się pod nosem, jakby Christopher właśnie objawił mu jakąś wielką tajemnicę wszechświata. — Hogwarcka Noc brzmi ciekawie. Jeśli te punkty będą odpowiednio mocno świecić, to nawet zwiększy to bezpieczeństwo na ulicy. — Pokiwał głową. — Jako funkcjonariusz Brygady Uderzeniowej bardzo pochwalam to podejście.
Nawet jeśli nie było umyślne. Po chwili Erik wrócił spojrzeniem do kolekcji peleryn. Chociaż przez chwilę zastanawiał się, czy nie powinien poszukać innego koloru, tak koniec końców Christopher upewnił go w przekonaniu, że powinien zakupić właśnie ciemnozielony wariant. Zakupu zamierzał dokonać tuż po zakończeniu dyskusji z młodym projektantem mody.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞