16.02.2026, 15:11 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.02.2026, 15:13 przez Millie Moody.)
Jego zaczepną odpowiedź potraktowała tylko uniesieniem brwi. Zaczepną… w sumie cała rozmowa taka była, całe ich życie relacja z góry skazana na porażkę.
A jednak byli tu. W namiocie. Mimo różnic wielu, a podobieństw takich, od których szły iskry i spłonąć mogło całe miasto.
Znaczy hehe, raczej od nich nie płonęło. Moody bardzo chciała wierzyć, że jej rozmówca był tym, który zabierał ogień, a nie go wzmagał.
Wypowiedziała pytanie, o życie uczuciowe Atreusa więc oraz Brenny, gniotąc w ustach przekleństwa na temat tego świętego związku, o którym nikt nie wiedział, ale ludzie gadali.
Tasowała wytrwale, wbijając ślepia w swojego rozmówcę (chociaż wolałaby, żeby milczał, bo co powiedział, to ją wkurwiało), ale gdzieś wtym gniewie i zacietrzewieniu miziało ją to i dawało satysfakcje, że może i po niej jechał, a jednak usiadł tutaj. Z butelką. Z pytaniem.
Taka była kiepska, że pan Bulstrode nie wykosztował się i nie poszedł do innego wróżbity.
Było to miłe.
Co nie było miłe, to to co nastąpiło potem.
Rozkładała karty jedna po drugiej. Królowa mieczy - dobrze, rozsądnie. Na przeszkodzie kot otoczony złotymi kielichami, pławiący się w luksusie i samozadowoleniu.
To jest Atreus - banalne do obwieszczenia.
I to by było tyle jeśli chodzi o pozytywne aspekty wszystkich 10 kart. Odwrócona wieża, odwrócony król pentagon, odwrócone trzy buławy, odwrócony rycerz kielichów. Wszystkie kurwa karty odwrócone i… dalej Gwiazda, as pentakli, sześć buław i osiem mieczy.
ODWRUKURWACONE.
Westchnęła ciężko bo i co miała mówić z takim układem. I wyśmiałaby prosto w twarz Atreusa z takim pytaniem, ale była w nim również jej przyjaciółka, a to już czyniło Moody emocjonalnie w ten cały bajzel zaangażowaną.
ja pierdole
- Dobra wiesz… najprościej ujmując. Widzisz tego kota na końcu? Tego oplecionego czerwoną włóczką? No więc wszystko co widzisz na stole, to ta włóczka, która sprawia że chuja zrobiłeś i chuja robisz. Oczekiwania ludzi, Twoje oczekiwania, wszystko co po drodze się zjebało a od Was nie zależało, nawet emocje, które powinny pchać Cię do działania, a sprawiają, że przystajesz i beczysz w kącie. Oczekujesz łatwych sukcesów i prostych rozwiązań, motasz się nadmiarem myśli. Królowa daje Ci miecz do przecięcia tego węzła. Rób albo nie rób, nie ma już czasu na próbowanie. - zawyrokowała, mrużąc oczy pośród tej kociarni, szukając czegoś co mogłoby być początkiem tego węzełka, żeby po nim dotrzeć do upragnionego kłębka.
…i gdy zobaczyła tę mrówkę, poczuła dźwigany przez nią ciężar… nie żeby jakoś szalenie ją to zaskoczyło.
A jednak byli tu. W namiocie. Mimo różnic wielu, a podobieństw takich, od których szły iskry i spłonąć mogło całe miasto.
Znaczy hehe, raczej od nich nie płonęło. Moody bardzo chciała wierzyć, że jej rozmówca był tym, który zabierał ogień, a nie go wzmagał.
Wypowiedziała pytanie, o życie uczuciowe Atreusa więc oraz Brenny, gniotąc w ustach przekleństwa na temat tego świętego związku, o którym nikt nie wiedział, ale ludzie gadali.
Tasowała wytrwale, wbijając ślepia w swojego rozmówcę (chociaż wolałaby, żeby milczał, bo co powiedział, to ją wkurwiało), ale gdzieś wtym gniewie i zacietrzewieniu miziało ją to i dawało satysfakcje, że może i po niej jechał, a jednak usiadł tutaj. Z butelką. Z pytaniem.
Taka była kiepska, że pan Bulstrode nie wykosztował się i nie poszedł do innego wróżbity.
Było to miłe.
Co nie było miłe, to to co nastąpiło potem.
Rozkładała karty jedna po drugiej. Królowa mieczy - dobrze, rozsądnie. Na przeszkodzie kot otoczony złotymi kielichami, pławiący się w luksusie i samozadowoleniu.
To jest Atreus - banalne do obwieszczenia.
I to by było tyle jeśli chodzi o pozytywne aspekty wszystkich 10 kart. Odwrócona wieża, odwrócony król pentagon, odwrócone trzy buławy, odwrócony rycerz kielichów. Wszystkie kurwa karty odwrócone i… dalej Gwiazda, as pentakli, sześć buław i osiem mieczy.
ODWRUKURWACONE.
Westchnęła ciężko bo i co miała mówić z takim układem. I wyśmiałaby prosto w twarz Atreusa z takim pytaniem, ale była w nim również jej przyjaciółka, a to już czyniło Moody emocjonalnie w ten cały bajzel zaangażowaną.
ja pierdole
- Dobra wiesz… najprościej ujmując. Widzisz tego kota na końcu? Tego oplecionego czerwoną włóczką? No więc wszystko co widzisz na stole, to ta włóczka, która sprawia że chuja zrobiłeś i chuja robisz. Oczekiwania ludzi, Twoje oczekiwania, wszystko co po drodze się zjebało a od Was nie zależało, nawet emocje, które powinny pchać Cię do działania, a sprawiają, że przystajesz i beczysz w kącie. Oczekujesz łatwych sukcesów i prostych rozwiązań, motasz się nadmiarem myśli. Królowa daje Ci miecz do przecięcia tego węzła. Rób albo nie rób, nie ma już czasu na próbowanie. - zawyrokowała, mrużąc oczy pośród tej kociarni, szukając czegoś co mogłoby być początkiem tego węzełka, żeby po nim dotrzeć do upragnionego kłębka.
Rzut Symbol 1d258 - 140
Mrówka (sukces poprzez wytrwałość)
Mrówka (sukces poprzez wytrwałość)
![[Obrazek: CXXVeLh.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=CXXVeLh.jpeg)
…i gdy zobaczyła tę mrówkę, poczuła dźwigany przez nią ciężar… nie żeby jakoś szalenie ją to zaskoczyło.