16.02.2026, 16:23 ✶
Christopher był projektantem, a przy tym osobą łatwo się nudzącą. Takimi rzeczami jak dostawy, planowanie, setkom drobnych i jego zdaniem nudnych, ale niezbędnych rzeczy, zajmowali się ci członkowie rodziny, którzy sami nie mieli (o zgrozo!) talentu albo pracownicy. I dopiero teraz, w obliczu braków – ludzi, materiałów, dostawców – Rosier mógł w pełni zauważyć pewne procesy i w pełni zrozumieć, w jaki sposób takie wydarzenia jak Spalona Noc mogły wpłynąć na jego życie. Cóż… mugole mieli kiedyś odkryć, że mózg intensywnie kształtował się do dwudziestego piątego roku życia, więc w pewnym sensie Christopher dopiero od niedawna był faktycznie w pełni dorosłym człowiekiem. Nawet jeśli Hogwart zostawił za sobą ładnych parę lat temu.
– Radzimy sobie, zamówień na Mabon nie brakowało – stwierdził Christopher jednak gładko, bo i prawda była taka, że przed Mabon faktycznie mieli pełne ręce roboty, ot zmniejszając produkcję ubrań w stałej kolekcji, na rzecz zamówień najlepiej płacących klientów. Na to akurat Rosier nie narzekał. Cała reszta, w rodzaju „nie możemy zrobić butów z tego rodzaju skóry, panie Rosier” była już irytująca. Działali więc: po prostu niezbyt mogli sobie pozwolić na ruszenie z jakimiś wydarzeniami. – Nowa kolekcja jesienna jest już dostępna. Jeśli ma pan na myśli pokaz mody albo sesję zdjęciową, to nie sądzę, żeby przydarzyły się szybciej niż na przełomie października i listopada, łącząc kreacje na koniec jesieni oraz na sezon zimowy i nadchodzące Yule.
Nie miał powodów podejrzewać, że coś wydarzy się w Samhain, bo nie szukał informacji o magii Beltane, o tym, jakie moce budziły się podczas sabatów i w ogóle nie analizował pewnych rzeczy, jak choćby wizje, których niektórzy doświadczali podczas najpierw Ostary, a potem na Lithcie. Ale chyba jak każdy w Anglii miał powody podejrzewać, że… że coś prędzej czy później się wydarzy, i że może pokrzyżować mu plany.
Pierwszy raz w życiu miał się więc stresować przy okazji organizacji pokazów, czy przypadkiem tuż przed nimi albo podczas nich nie dojdzie do jakiegoś wielkiego ataku terrorystycznego. Do tej pory jakoś nigdy nie myślał, że mogłoby to na nich wpływać, byli przecież czystej krwi i nie krytykowali śmierciożerców – ot zwykle udawali, że nic się nie dzieje.
Z pewnym trudem powstrzymał skrzywienie warg, bo przecież oczywiste, że nazwy były starannie dobrane, podobnie jak cała reszta, a Noc Hogwartu Christopher zaprojektował osobiście, choć bardzo rzadko przykładał rękę do projektów dostępnych na zamówienie. Ale zaraz westchnął w duchu, że pewnie wiele osób nie pojmie artystycznego geniuszu… Tak. Christopher pod pewnymi względami był o wiele, wiele zbyt pewny swego.
– Nie jestem pewien, czy poprawi bezpieczeństwo na drogach, ale na pewno czarodziej, który ją założy, będzie błyszczeć – odparł bez choćby krztyny fałszywej skromności. – Mam nadzieję, że nasza nowa kolekcja znajdzie pana uznanie – dodał jeszcze, uprzejmie, bo Longbottom był bogaty, bogacze byli klientami Domu Mody, a o klientów, jak wbijała Rosierowi do głowy matka (po tym, jak paru damom odmówił uszycia sukni na zamówienie w niewybrednych słowach, odebrał wtedy od niej całą serię wykładów odnośnie zachowania), należało dbać. – Miłego dnia, panie Longbottom – dodał jeszcze, a rozeszli się w dwie strony, podszedł jeszcze do kolejnego stanowiska, zaciekawiony wystawianymi tam owocami w popiele. Właściwości umożliwiające łatwe zasypianie zaintrygowały Rosiera na tyle, że zanim opuścił teren targowiska, zdecydował się na zakup
– Radzimy sobie, zamówień na Mabon nie brakowało – stwierdził Christopher jednak gładko, bo i prawda była taka, że przed Mabon faktycznie mieli pełne ręce roboty, ot zmniejszając produkcję ubrań w stałej kolekcji, na rzecz zamówień najlepiej płacących klientów. Na to akurat Rosier nie narzekał. Cała reszta, w rodzaju „nie możemy zrobić butów z tego rodzaju skóry, panie Rosier” była już irytująca. Działali więc: po prostu niezbyt mogli sobie pozwolić na ruszenie z jakimiś wydarzeniami. – Nowa kolekcja jesienna jest już dostępna. Jeśli ma pan na myśli pokaz mody albo sesję zdjęciową, to nie sądzę, żeby przydarzyły się szybciej niż na przełomie października i listopada, łącząc kreacje na koniec jesieni oraz na sezon zimowy i nadchodzące Yule.
Nie miał powodów podejrzewać, że coś wydarzy się w Samhain, bo nie szukał informacji o magii Beltane, o tym, jakie moce budziły się podczas sabatów i w ogóle nie analizował pewnych rzeczy, jak choćby wizje, których niektórzy doświadczali podczas najpierw Ostary, a potem na Lithcie. Ale chyba jak każdy w Anglii miał powody podejrzewać, że… że coś prędzej czy później się wydarzy, i że może pokrzyżować mu plany.
Pierwszy raz w życiu miał się więc stresować przy okazji organizacji pokazów, czy przypadkiem tuż przed nimi albo podczas nich nie dojdzie do jakiegoś wielkiego ataku terrorystycznego. Do tej pory jakoś nigdy nie myślał, że mogłoby to na nich wpływać, byli przecież czystej krwi i nie krytykowali śmierciożerców – ot zwykle udawali, że nic się nie dzieje.
Z pewnym trudem powstrzymał skrzywienie warg, bo przecież oczywiste, że nazwy były starannie dobrane, podobnie jak cała reszta, a Noc Hogwartu Christopher zaprojektował osobiście, choć bardzo rzadko przykładał rękę do projektów dostępnych na zamówienie. Ale zaraz westchnął w duchu, że pewnie wiele osób nie pojmie artystycznego geniuszu… Tak. Christopher pod pewnymi względami był o wiele, wiele zbyt pewny swego.
– Nie jestem pewien, czy poprawi bezpieczeństwo na drogach, ale na pewno czarodziej, który ją założy, będzie błyszczeć – odparł bez choćby krztyny fałszywej skromności. – Mam nadzieję, że nasza nowa kolekcja znajdzie pana uznanie – dodał jeszcze, uprzejmie, bo Longbottom był bogaty, bogacze byli klientami Domu Mody, a o klientów, jak wbijała Rosierowi do głowy matka (po tym, jak paru damom odmówił uszycia sukni na zamówienie w niewybrednych słowach, odebrał wtedy od niej całą serię wykładów odnośnie zachowania), należało dbać. – Miłego dnia, panie Longbottom – dodał jeszcze, a rozeszli się w dwie strony, podszedł jeszcze do kolejnego stanowiska, zaciekawiony wystawianymi tam owocami w popiele. Właściwości umożliwiające łatwe zasypianie zaintrygowały Rosiera na tyle, że zanim opuścił teren targowiska, zdecydował się na zakup
Postacie opuszczają sesję