• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence

[sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#22
17.02.2026, 13:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.02.2026, 18:40 przez Prudence Fenwick.)  

Czuła na sobie jego spojrzenie, widziała, że się w nią wpatruje, uniosła więc nieco głowę, trochę zadziornie, pokazując, że doskonale zdawała sobie sprawę z tego jego taksowania jej wzrokiem, nie miała nic przeciwko temu, żeby sobie ja odrobinę pooglądał, szczególnie, że w tej chwili nie do końca ją pamiętał.

- Musiało paść na Ciebie. - Nawet nie było jej z tego powodu głupio. Przywykła do tej różnicy gabarytów, jaka istniała między nimi, nie przeszkadzała jej w żaden sposób, a nawet uważała ją za całkiem uroczą. Nie, żeby wykorzystywała go do swoich niecnych celów, gdzie tam.

- Rozgryzłeś mnie, oczywiście, że to była przemyślana decyzja, musiała być przemyślana, w końcu nieczęsto bierze się ślub. - Nie mogło być inaczej. Musiała to sobie wszystko bardzo dokładnie przemyśleć, przeanalizować, jak przystało na odpowiedzialną i rozsądną osobę. Tak... jasne, to by do niej pasowało, czyż nie? Szkoda, że przy nim zupełnie przestawała myśleć i była gotowa zupełnie spontanicznie podejmować podobne kroki. W sumie nie szkoda, zupełnie tego  nie żałowała, niczego nie była tak pewna jak tego, że chciała zostać jego żoną, nawet jeśli decyzję podjęła w krótką chwilę. To była najbardziej logiczna rzecz na świecie.

- To musiał być ktoś wyjątkowy, chociażby jeśli chodzi o gabaryty. - To nie tak, że nie radziła sobie przez te wszystkie lata sama z tymi rzeczami, o których wspomniał. Po prostu unikała wysokich półek, czy wykonywała serię, zupełnie niepotrzebnych rund, kiedy musiała sobie poradzić z ciężarem, który nieco ją przerastał. Uśmiechnęła się, a jej oczy błysnęły, oczywiście, że musiał się z nią droczyć, nie byłby sobą gdyby tego nie robił. - Z dołu też się da wszystko kontrolować, ale dobrze jest czasem zobaczyć, jak to wygląda z góry, skłamałabym, gdybym nie przyznała Ci racji, ale to tylko początek Twoich zalet. - Wzrost nie był jedyną z nich, chociaż kiedy tak o tym mówił, to niósł za sobą naprawdę wiele udogodnień, którym się wcześniej, aż tak mocno nie przyglądała, musiała zacząć to bardziej doceniać.

- Nie świadczyłoby to o mnie najlepiej, gdybym patrzyła tylko na warunki fizyczne, chociaż nie da się ukryć, że Twoje wyróżniają się nawet na tle większości dryblasów, których można spotkać na ulicy, zawsze staram się sięgać po to, co jest najbardziej imponujące. - Nie można jej było zarzucić tego, że była bezguściem, zdecydowanie nie, ale nie chodziło tylko o to, to nie było najbardziej istotne, prawda? Zresztą dopóki ponownie nie pojawił się w jej życiu od lat, całkiem skutecznie trzymała się z dala od mężczyzn i była samowystarczalna. - Mam słabość do Ciebie, a więc poniekąd do wysokich problemów z charakterem również, tylko muszą występować pod tą wyjątkową postacią. - Wzruszyła jedynie ramionami, trudno jej to było wytłumaczyć, ale od zawsze chodziło o niego, nawet wtedy gdy nie było go obok. Nigdy nie pozbyła się tych uczuć, które pojawiły się dawno temu, nigdy nie zapomniała, chociaż powinny pojawić się ku temu okoliczności.

- Od kiedy to przejmujesz się tym, jak wygląda Twój życiorys? - Zapytała jeszcze z błyskiem w oku. Podpuszczała go, nie musiała już się pilnować, przejmować tym, czy nie wyrzuci jej z tego przedziału, dzięki czemu mogła sobie pozwolić na nieco więcej swobody. Czuła, że się jej przygląda, przyłapała go na tym, że wpatrywał się w jej usta,  co było dobrym znakiem. Ulżyło jej, naprawdę jej ulżyło, że to co najgorsze mieli już za sobą, przynajmniej jak na razie. Czuła, że zaczynał jej ufać, a to było w tym momencie najbardziej istotne.

- Nigdy nie byliśmy szczególnie niewinni, zwłaszcza w późniejszych latach. - Gdyby nie to, że jakimś cudem przelewali wszystko w tę udawaną nienawiść, to spożytkowaliby to, co się w nich kłębiło w zupełnie inny sposób, nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości, prędzej, czy później przekroczyliby granicę i nie wątpiła, że by im się to podobało, wybrali jednak inną drogę, nieco bardziej okrężną, grunt że doprowadziła ich ona w końcu do tego, co było właściwe. Nie mogli się przed tym wzbraniać przez całe życie.

- Tak, mieliśmy świadomość, że to nie do końca ma prawo działać. - Im byli starci, tym bardziej rozumieli, jak działał świat. Na początku przyjaźń wydawała się właściwa, na miejscu tylko, że nie mogła nią pozostać, nie do końca, zawsze ciągnęło ich do siebie bardziej, musiał nadejść moment, w którym przekroczyliby granicę, to było całkiem naturalne.

- Nie da się ukryć, że dzieci nie bardzo mają wpływ na to, co się wokół nich dzieje, nawet jeśli chcą, tak funkcjonuje ten świat. - Na początku nie mieli prawa o sobie decydować, spełniali oczekiwania innych, chociaż mogli zauważać, że nie jest to do końca właściwe, nie mieli jednak zbytnio możliwości, aby to zmienić. Pochodzenie często wymagało pewnych zachowań, z którymi często nie dało się walczyć, nie miało się świadomości, że można zrobić coś zupełnie inaczej, wtedy nie posiadali tej wiedzy. Robili to, czego od nich chciano, dostosowywali się, chociaż niekoniecznie było to tym, co powinni robić. Łatwo było jednak mówić o tym po czasie, wtedy to nie było takie proste.

- Myślę, że i ty i ja gdzieś w głębi wiedzieliśmy, ale robiliśmy to, co było właściwe dla nas w tamtym momencie. - Po latach przecież dowiedziała się z czego wynikało odsunięcie ich do siebie, wiedziała, że było to coś, co musiał zrobić, czego od niego oczekiwano, nie mógł mieć blisko siebie kogoś jej pokroju, nie pasowała do tego idealnego świata czystokrwistych, już ich przyjaźń była solą w oku, co dopiero by się stało, gdyby zabrnęło to dalej. Tak, czy siak musiał to przetrwać, spotkało go to, bo od zawsze nie pasował do tych idei, którymi kierowała się jego rodzina.

- Przez moment była łatwiejsza, chociaż też potrafiła robić się niewygodna. Okłamywanie samego siebie nie jest łatwe. - Mimo wszystko na tamtym etapie życia łatwiej było się nią kierować, niż pozwolić sobie na coś innego. Nie miała co do tego wątpliwości, zrozumiała już dlaczego tak to wyglądało, po latach łatwiej jej było ułożyć sobie to w głowie. Pamiętała, że gdy była dzieckiem miała z tym problem.

- Tak, zupełnie coś innego było nam pisane, grunt, że w końcu odważyliśmy się po to sięgnąć. - Nie było słychać w tonie jej głosu ani odrobiny żalu, czy rozczarowania, była zadowolona z tego, że udało im się jakoś wszystko ułożyć, nawet jeśli trwało to sporo czasu.

- Zauważyłam. - Nie dało się nie dostrzec tego, że irytowała go jej obecność. Nie mogło być inaczej, zaburzyła ten fałszywy spokój, który panował w tym miejscu, wdarła się do tego świata niezbyt delikatnie, ale najważniejsze było to, że to zadziałało. Zaczął jej słuchać, nie wyrzucił jej z tego przedziału, chociaż jej obecność nie była mu na rękę. - Niestety nie do końca mamy czas na takie przerywniki. - Uśmiechnęła się mimo to, dobrze było wiedzieć, że bez względu na to, gdzie się znajdowali, zawsze ich do siebie ciągnęło w ten sposób, to mówiło samo za siebie.

- To raczej wyjątek potwierdzający regułę. - Nie widziała nic złego w tym, żeby nazywać się w tej chwili wyjątkową, była uważna, ale wynikało to raczej ze wspólnej przeszłości, trafili na siebie jeszcze wtedy kiedy nie musieli udawać, kiedy świat wydawał się być całkiem przyjemnym miejscem, wtedy nie musieli sięgać po maski, potrafiła więc zauważyć zmiany, dostrzec elementy, które nie pasowały.

- Ludzie są głupi. - Padło to z jej ust zupełnie spontanicznie. Wiedziała, że sporo osób miało takie podejście. Kiedy zaczynały pojawiać się komplikacje odchodzili, ale to nigdy nie leżało w jej typowych zachowaniach, nie była jak większość. Gdy jej na kimś zależało potrafiła znieść naprawdę wiele, nie łatwo ją było wystraszyć.

- Nie ma osób idealnych, każdy ma jakieś pęknięcia, to normalne. - Wystarczy tylko do nich przywyknąć, nauczyć się z nimi obchodzić. Nie była osobą, która skreślała kogoś, gdy robiło się niewygodnie lub mniej przyjemnie, przecież nie na tym to polegało - najwyraźniej nie było to wcale takie oczywiste. - Czasem warto jest się uzbroić w cierpliwość, naprawdę warto. - Kącik ust drgnął jej w uśmiechu, być może nie była to najprostsza droga, ale jej odpowiadała.

- Być może nie jest, ale czy zawsze trzeba kierować się rozsądkiem? - Miała co do tego inne podejście, naprawdę wierzyła w to, że czasem to było lepszym rozwiązaniem. Zresztą nie chciała nikogo innego, chciała tylko jego, doskonale wiedziała na co się pisze i nie wystraszyło to jej, była zdeterminowana.

- Cieszy mnie to, że zaczynasz to rozumieć. - Nie znalazła się tutaj bez powodu, zależało jej na tym, aby razem wyrwali się z tego miejsca, co wcale nie było proste, nie było też zbytnio częstym działaniem, a jednak znalazła się tutaj, nie obawiała się tego, że coś może pójść nie po jej myśli, była gotowa na ewentualne konsekwencje, nie bała się ich. Tak już miała, że gdy na czymś jej zależało to nie widziała innej możliwości, jak tylko i wyłącznie ta, w której po to sięga.

- Nie do końca, chociaż to nawet bliskie prawdy, po prostu trafił się moment, w którym musiało dojść do ślubu, więc go wzięliśmy. - Nie zastanawiali się nad tym szczególnie długo, padło pytanie, a od razu za pytaniem postanowili się tym zająć. - Jeśli Ci powiem, że zdołałeś zorganizować kogoś kto nam go udzieli w środku nocy, to w to uwierzysz, prawda? - Nie powinna wątpić w to, że tak będzie. Benjy tak jak i ona potrafił poruszyć niebo i ziemię, kiedy mu na czymś zależało, to ich łączyło.

- Nikt nikogo nie musiał nigdzie ciągnąć. - Pokręciła jeszcze głową, że też w ogóle przyszło mu to na myśl. - Chcieliśmy tego, więc to zrobiliśmy, jak zawsze. - Byli zawzięci i uparci, kiedy sobie coś założyli to trudno było im zmienić plany. - Była to najlepsza decyzja, jaką podjęłam w swoim życiu. - Potwierdziła jeszcze jego słowa, jak widać nawet to, że znaleźli się w tej dość mocno skomplikowanej sytuacji nie przeszkadzało jej w tym, aby tak o tym mówić.

Kiedy tak lekko mówił o tym, że wolałaby czegoś bardziej spektakularnego wpatrywała się w niego bez słowa, to spojrzenie nie należało do szczególnie miłych. Oczywiście, że wolałaby umierać jak najbardziej widowiskowo, ciekawe tylko niby jak wtedy mogłaby na to zareagować. - Wolałabym jednak, żebyś nie myślał o kolejnych sposobach na umieranie, póki co ten wilkołak naprawdę wystarczy. - Nawet nie chciała myśleć o tym, co jego zdaniem byłoby ciekawszym sposobem na śmierć, jeszcze nie do końca zdołała sobie poradzić z tym, co aktualnie mu się przytrafiło, a ten już miał pomysły na przyszłość.

Nie uważała, żeby był sens rozwodzić się nad tym jakie dziedziny magiczne były jej ulubionymi. Każdy miał swoje, to z czego ona korzystała nieco wykraczało poza normy, bo ludzie w większości obawiali się tego, co akurat ona uznawała za ciekawe i warte uwagi. Wiedziała z czego to wynika, nie bała się jednak tego, że może ją to pochłonąć, wystarczyło znaleźć równowagę, podchodzić do tego z rozsądkiem, uważała, że ze wszystkim można przesadzić, nie tylko z czarną magią, czy nekromancją. Nie wydawało jej się słuszne demonizowanie tych dziedzin.

- To zależy dla kogo, dla jednych to może być ciekawe, dla innych nie, wiadomo, są różne gusta. - Sama nie uważała tego za coś wyjątkowego. Akurat tak się złożyło, że kiedyś w jej dłonie trafiło kilka ksiąg, później doszła praktyka i zobaczyła, że jest to coś, z czym nie radzi sobie najgorzej, a że nie było zbyt wielu specjalistów w tych dziedzinach, a nawet jeśli byli to raczej nie było wskazane o tym mówić, to postanowiła sama zadbać o swoją wiedzę. Lubiła eksperymentować, jak przystało na prawdziwą naukowyczynię. Wiedziała, że nie zrobi to na nim większego wrażenia, wiedziała, że to po prostu zaakceptuje, nigdy nie okazywał dezaprobaty, tak jak i ona wiedział, że świat nie jest czarno-biały, nie wszystko co ludzie uznają za dobre i złe musi takie być, miał otwarty umysł.

Wpatrywał się w nią przez chwilę, pociąg nadal jechał, nie zatrzymywał się, to dobrze, naprawdę dobrze, mieli jeszcze czas na to, aby zareagować, nie było tak źle jak zakładała, do tego zaczęli wspólnie planować, co sugerowało, że uda im się spróbować stąd wydostać, mimo drobnych komplikacji jej plan działał, to było naprawdę budujące.

- Naprawdę zastanawiasz się nad tym, czy Ty powinieneś być na mnie zły? - Nie mogła w to uwierzyć, tak jasne, docierało do niej, że miał ku temu podstawy, będą musieli o nich podyskutować później, jednak nie do końca podobało jej się, że w ogóle teraz poruszał ten temat. - Nie, powinieneś być zachwycony moją determinacją i tym, że udało mi się tutaj znaleźć i nie pozwolić odejść. Nad wściekłością pomyślimy później, zresztą to ja powinnam być wściekła, że w ogóle postanowiłeś tak sobie umrzeć, wiesz? - Jasne, wiedziała, że miał prawo nie godzić się do końca z tym, co zrobiła, pewnie ona też byłaby wkurzona, gdyby on ryzykował swoje życie w podobnej sytuacji, ale tak to chyba musiało działać. Nie była w stanie stać bezczynnie, to był odruch, a że posiadała odpowiednie umiejętności, to nawet się nad tym nie zastanawiała. Kochała go, tym się kierowała, nie chciała, żeby odszedł z tego świata bez walki, a że mogła pomóc mu wrócić, to właśnie to robiła, zresztą wolała do niego dołączyć niż godzić się na życie bez niego. Całkiem prosta logika.

- Czy naprawdę sądzisz, że ktokolwiek mógłby mnie do czegoś zmusić? - Wbiła w niego swoje spojrzenie, myślał, że musiała to zrobić? Nie, ona tego chciała, a kiedy czegoś chciała, to dokładnie to robiła, nie patrząc na ewentualne konsekwencje. - Nie wyobrażam sobie, że mogłabym tego nie zrobić, przecież to najbardziej oczywista rzecz na świecie. - Nie mogła postąpić inaczej, nie chciała postąpić inaczej, to było jasne dla niej jak słońce, podjęła decyzję od razu, bez analizowania, nie potrzebowała tego rozkładać na czynniki pierwsze, po prostu to zrobiła.

- Jeszcze nie, ale to może się zmienić, zważając na to, w jaki sposób działamy. - Nie, żeby podobała jej się ta perspektywa, zdecydowanie wolała nie martwić się o to, że ktoś będzie ich ścigał, ale jeśli tak by się stało, to pewnie by się z tym jakoś pogodziła, na pewno nauczyłaby się uciekać, gdyby musiała. Do wszystkiego można było się przyzwyczaić, czyż nie? Najważniejsze, że nadal byliby razem.

- Bardzo złej? Coś Ty, to brzmi niesamowicie, pokazuje, że nie ma granic, że zawsze jest nadzieja, że nie warto się poddawać, mam wymieniać dalej? - Zdecydowanie inaczej widziała tę historię. Tak, być może włamała się do zaświatów, nie powinno jej tu być, jednak świadczyło to tylko i wyłącznie o tym, że nie pozwalała na to, żeby cokolwiek pokrzyżowało jej plany, nawet śmierć, a planowała przeżyć z nim jeszcze sporo lat. - Tak, zdecydowanie wolę nazywać to determinacją. - Uśmiechnęła się, aby potwierdzić swoje słowa, co miało być oznaką jej zadowolenia. Nie było sensu zastanawiać się nad tym, jak bardzo było to ryzykowne, zresztą zdawała sobie z tego sprawę, czasem jednak nie dało się inaczej i nawet ona musiała się z tym pogodzić, wymagała tego sytuacja, więc się do niej dostosowała, chociaż to nie było dla niej typowym zachowaniem.

- Nieszczególnie zależy mi na tym, żeby Cię uspokajać, zresztą zasłużyłeś sobie na to, okropnie mnie wystraszyłeś. - Oczywiście, że zamierzała mu po wszystkim powiedzieć bardzo dokładnie co myślała o jego zachowaniu, na pewno nie miała zamiaru tego przemilczeć, zasłużył sobie na to, tyle, że najpierw musiał dojść do siebie. Nie miało sensu mówienie o tym w momencie, w którym pewnie praktycznie nic nie zapamiętałby z jej gadania. Już ona to sobie wszystko dokładnie przemyślała. Najpierw jednak musieli opuścić to miejsce, razem.

- Milczenie bywa wygodniejsze, ale nie jest moim wyborem, wolę mówić to co powinno zostać powiedziane, ale wiesz o tym, na pewno będziesz wiedział, czego się spodziewać. - Rozmowa niosła ze sobą często dużo więcej emocji, była trudniejsza, ale nie pozostawiała miejsca na niedopowiedzenia, a uważała, że nie są im już potrzebne, dużo lepiej funkcjonowali, gdy byli wobec siebie szczerzy. - Obawiam się, że po tej rozmowie raczej wybierzesz wersję, w której nie dopuszczasz do kolejnego umierania. - Oczy jej błysnęły, nie, żeby miał na to jakiś wpływ, bo w jego przypadku mogło się to powtórzyć częściej niż u innych, miała świadomość, że to, czym się zajmował było niebezpieczne, a nie zamierzała w żaden sposób go ograniczać, tylko wypadało, by wspominał jej o tym na wejściu, że został ranny, to mogłoby spowodować, że ominą tę część związaną z umieraniem.

- To prawda, morale są bardzo istotne, często warunkują osiągnięcie sukcesu. - Wiele zależało od nastawienia i naprawdę uważała to za dość ważną część przedsięwzięcia. Zresztą nie mogła mieć pewności, że to nie będzie ich ostatni pocałunek, jakże mogłaby tego sobie i jemu odmówić? Oczywiście, że nastawiała się na to, że będzie jakieś później, jednak nie mogła być tego stuprocentowo pewna.

- Dzięki, nie kojarzę tego gatunku, będę musiała później sprawdzić, czy faktycznie jest elegancki. - Nie miała w głowie żadnego atlasu żab, a szkoda, bo chętnie sprawdziłaby w swojej głowie jak widział ją jako płaza, będzie musiała do tego wrócić później. No, na pewno do tego wróci później, bo przecież miało być dla nich później, na pewno nie zapomni nazwy tego gatunku.

Pamiętał o tym, że ma lęk wysokości, co ją zdziwiło, bo póki co nie przypomniał sobie zbyt wiele, a jednak to było na tyle istotne, że postanowiło o sobie przypomnieć. Jakoś będzie musiała sobie poradzić z tym, co przyjdzie im zrobić, nie, żeby specjalnie się cieszyła z tego rozwiązania, jednak nie mieli innego. Zamknie oczy i jakoś to będzie... nie mogła się bać, zresztą to on miał wykonać krok, ona po prostu nie miała im tego utrudniać, to brzmiało jak nie najgorszy plan.

- Nie zgadzam się z tym, chociaż to prawda, że masz ku temu lepsze warunki. - Powinna sama zrobić ten krok, mimo tego, że jej warunki fizyczne niekoniecznie jej w tym pomagały, jednak gdyby nie to, że naprawdę okropnie bała się wysokości nie brałaby pod uwagę tego, że ktoś miałby robić coś za nią, rzadko kiedy pozwalała się sobie kimkolwiek wyręczać. W tym przypadku jednak zdecydowanie tak było lepiej.

- To nie będzie jak huśtawka, huśtawki znajdują się całkiem blisko ziemi. - Wiedziała do czego zmierzał, ale nie tak łatwo będzie jej oszukać umysł, zdawała sobie z tego, że poczuje strach, ogromny strach, ale musiała być na to gotowa, nie było innego wyjścia. - Nie zamierzam jednak oponować, zrobisz ten krok, ja nie będę patrzeć, dobrze, że nie będę musiała, kiedyś się huśtałam i tak, zdarzyło nam się pokłócić o to narzędzie szatana, jednak dosyć szybko do mnie dotarło, że to nie do końca sprawia mi przyjemność, więc byłam idealną kandydatką na koleżankę, kto inny bez oporu by się dzielił miejscem na huśtawce? - Uśmiechnęła się mimo tego, że odczuwała lęk przed tym, co mieli zrobić.

- To brzmi jak plan, najlepszy i jedyny jaki mamy. - Pokiwała jeszcze głową, jakoś łatwiej było jej się z tym mierzyć, kiedy trzymał ją za rękę, to zawsze pomagało, więc i tym razem nie było inaczej. - Nie puszczę Cię. - Dodała jeszcze, bo nie brała w ogóle takiej możliwości pod uwagę, gdyby to zrobiła, to pewnie zaczęłaby panikować, cała nadzieja więc w tym, że jego bliskość jakoś stłamsi te nieprzyjemne uczucia, które miały się pojawić.

Zbliżył się do niej, zauważyła, że zaczął mówić innym tonem, nieco poważniejszym, wcale nie lekceważył tego, co mieli zrobić, tak właściwie to już niewiele ich dzieliło od tego, żeby wykonali ten krok, musieli tylko wyjść z przedziału, znaleźć drzwi i skoczyć przez nie. Całkiem prosty plan.

- Jeśli zarechoczesz, to zamienię Cię w żabę, jak już będzie po wszystkim. - Na pewno nie pamiętał o tym, jak okropnie radziła sobie z transmutacją, więc mogła pozwolić sobie na takie groźby.

Po chwili wspięła się na palcach, by znaleźć się jeszcze bliżej niego, tylko ten ostatnio pocałunek dzielił ich od tego, żeby zrobili to, co mieli zrobić. Sięgnęła wolną dłonią do jego policzka, musnęła ją opuszkami palców, ostrożnie, powoli, jakby chciała zapamiętać ten dotyk, bo nie mogła mieć pewności co do tego, czy nie był to ostatni raz. Dopiero po krótkiej chwili uniosła głowę, by zbliżyć swoje usta do jego i złączyć je w pocałunku, nie chciała, żeby smakował jak ostatni, starała się więc być delikatna, bo to miał być ich kolejny nowy początek.

Później ruszyli, razem, opuścili ten przedział do którego udało jej się wedrzeć, nie obejrzała się nawet za siebie, nie chciała skupiać się na tym miejscu, chociaż nie wątpiła w to, że będzie pamiętać to do końca życia, chociaż może nie? Tym razem nie mogła mieć tej pewności, nie wiedziała przecież jak działało to miejsce. Znaleźli się przed drzwiami, które były tymi od wagonu. Pociąg nie przestawał jechać, nadal zmierzał przed siebie, to oznaczało, że mieli jeszcze czas, aby z niego wyskoczyć, nie zatrzymał się. Benjy otworzył drzwi, uderzył w nich wiatr, wiedziała, że zbliża się ten moment. Zrobiła tak jak ustalili, wtuliła się w niego, aby to on wykonał ten krok. Nie musiała patrzeć w przepaść, która się przed nimi znajdowała, skupiła się na tej bliskości, zamknęła oczy, aż w końcu lecieli w dół. Nie wiedziała, co ich czeka, czy jest jakieś dalej, czy właśnie kończyli ich wspólną drogę, jeśli miał to być koniec, to nie miałaby nic przeciwko, bo przecież byli w tym razem.



Koniec sesji


Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (37615), Prudence Fenwick (23586)




Wiadomości w tym wątku
[sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.01.2026, 16:13
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.01.2026, 00:59
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.01.2026, 05:35
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.01.2026, 20:27
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.01.2026, 18:40
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.01.2026, 23:25
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 27.01.2026, 06:35
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 28.01.2026, 19:47
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 29.01.2026, 21:45
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 30.01.2026, 19:37
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 31.01.2026, 21:45
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 02.02.2026, 14:03
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 03.02.2026, 01:40
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 05.02.2026, 12:39
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 06.02.2026, 02:13
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 07.02.2026, 14:34
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 08.02.2026, 22:55
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 11.02.2026, 22:14
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 12.02.2026, 13:10
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 12.02.2026, 23:48
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 14.02.2026, 20:46
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 17.02.2026, 13:57

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa