17.02.2026, 14:54 ✶
– Czyli ty miałeś o tym z jakiegoś powodu nikomu nie mówić, natomiast pielęgniarka z Munga mogła opowiadać o tym innym uzdrowicielom i Jonathanowi, a inni uzdrowiciele mogli opowiadać o tym swoim siostrom? Czy ten brat Electry nie słyszał o czymś takim jak tajemnica lekarska? I och, Jonathan opowiedział o tym Gabrielowi, tak, ale oczekiwał, że mnie powiesz tylko jeśli s t a n i e s i ę c o ś j e s z c z e? – spytała Charlotte, a chęć mordu, która może i chwilę temu opadła, teraz znowu zaczęła osiągnąć niebotycznie wysokie stężenie. Nie znała pełnej sytuacji, ale w jej oczach to wyglądało w tej chwili bardzo, bardzo źle, i dalsze tłumaczenia tylko pogrążały sprawę, gdy okazywało się, że o „wypadku” jej syna wiedział pewnie w gruncie rzeczy cały Londyn, bo skoro tak chętnie każdy każdemu coś przekazywał, to dlaczego inni uzdrowiciele nie mieliby wspomnieć o ataku tu i ówdzie? Charlotte odnotowała sobie, by nie korzystać z pomocy w Mungu, jeśli dosłownie nie będzie akurat umierała, bo wyglądało na to, że tamtejsi pracownicy bardzo lubili plotkować, ale już nie powiadamiali rodzin pacjentów!
Nie była teraz pewna, na kogo złości się najbardziej, bo kandydatów było naprawdę wielu!
– Naprawdę nie rozumiesz, co w tej sytuacji jest niewłaściwe, Jasperze? – spytała, bardzo starając się nie podnosić głosu, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Krzyki, zakazy i nakazy, nie działały. Wiedziała o tym przecież doskonale. A poza tym ogólnie całkiem nieźle posiadła sztukę manipulowania cudzymi emocjami, nawet jeśli jej własne emocje nie zawsze działały tak, jak u człowieka powinny. – Czy gdyby Ricie coś się stało, i wiedziałaby o tym ja, Jonathan i Theo, a ty nie, byłbyś zadowolony?
Zmrużyła lekko oczy, gdy pochwalił pierniczki.
– Sądzisz, że pochlebstwa sprawią, że zapomnę o tym wampirze? – spytała, chociaż oczywiście, pochlebstwo działało, bo lubiła komplementy, i może nawet faktycznie zrobi te pierniczki znowu. A jeśli spłoną, ukryje dowody, i poza tym to nie będzie jej wina, a coś nie tak ze składnikami.
Nie była teraz pewna, na kogo złości się najbardziej, bo kandydatów było naprawdę wielu!
– Naprawdę nie rozumiesz, co w tej sytuacji jest niewłaściwe, Jasperze? – spytała, bardzo starając się nie podnosić głosu, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Krzyki, zakazy i nakazy, nie działały. Wiedziała o tym przecież doskonale. A poza tym ogólnie całkiem nieźle posiadła sztukę manipulowania cudzymi emocjami, nawet jeśli jej własne emocje nie zawsze działały tak, jak u człowieka powinny. – Czy gdyby Ricie coś się stało, i wiedziałaby o tym ja, Jonathan i Theo, a ty nie, byłbyś zadowolony?
Zmrużyła lekko oczy, gdy pochwalił pierniczki.
– Sądzisz, że pochlebstwa sprawią, że zapomnę o tym wampirze? – spytała, chociaż oczywiście, pochlebstwo działało, bo lubiła komplementy, i może nawet faktycznie zrobi te pierniczki znowu. A jeśli spłoną, ukryje dowody, i poza tym to nie będzie jej wina, a coś nie tak ze składnikami.