Nicholas miał to do siebie, że nie umiał rozumieć żartów, biorąc wszystko na poważnie. Jakby dojrzewając, po ukończeniu szkoły inaczej zaczął postrzegać wiele rzeczy. Żarty przestawały go bawić, ale też sam nie umiał nic w tym kierunku coś powiedzieć, aby kogoś rozbawić. Nie widział w tym żadnych korzyści. Dlatego mógł też sprawiać wrażenie osoby surowej, poważnej, bez poczucia humoru i z zasadami.
Czekając, aż Borgin skończy kopcić, poruszył temat równie dla siebie ważny, dotyczący tegoż mieszkania. Sami byli przyczyną zniszczeń w mieście, które doprowadziło do tego, że faktycznie ludzie rzucą się na oferty kupna, również lokali w stanie klątwy. Miało to sens. Tylko, czy chciał komuś wisieć przysługę, za zdjęcie klątwy z mieszkania, które miał jedynie pod przykrywką, posiadania czegoś w mieście? Musiał się zastanowić. Anthony dawał dobre rozwiązania. Wysłuchał go, myśląc jednocześnie. Lecz nie odpowiedział, kiedy zobaczył, że młody skończył kopcić i czekał na przeniesienie do innego, bezpieczniejszego miejsca na rozmowę. W takim razie Nicholas wyjął różdżkę i kilkoma zaklęciami, zamknął drzwi i okna. Dodatkowo zabezpieczając, aby nic nie wchodził. Popielniczkę na razie skierował do zlewu. Później nią się zajmie. Chwycił bez ostrzeżenia Borgina mocno za ramię i teleportował ich do swojego domu w Little Hangleton.
Wylądowali w przestrzennym salonie, którego dominacją kolorystyczną był ciemny brąz i butelkowa zieleń. Meble były z mocnego ciemnego drewna, być może dębu. Stolik kawowy, duża sofa i fotele, kominek i wiszące na ścianach obrazy, nie przedstawiające żadnego uroczego klimatu, ale ponury, mroczny. Nie było roślin. Travers puścił Borgina i machnięciem różdżki, oświetlił pomieszczenie zapalając świece.
- Jesteśmy w moim domu w Little Hangleton. Nieliczni o tym miejscu wiedzą. Więc radziłbym zachować tę informację dla siebie.Wyjaśnił Anthonemu, patrząc mu w oczy swoim chłodnym spojrzeniem. Jakby ostrzegał, przed wypaplaniem się komukolwiek. Inaczej będzie jego żniwiarzem i ścigał aż go nie zaprowadzi do grobu.
- Porozmawiamy w gabinecie.
Skierował się do swojego gabinetu, tym samym zapraszając do niego Borgina. Zdejmując płaszcz i wieszając na swoim rzeźbionym krześle za biurkiem. Sam gabinet miał podobny styl co salon. Zaś jedną ścianę stanowił szereg regałów z książkami, mapami i elementami dekoracyjnymi okultyzmu, w tym jednej czaszki. Również i to pomieszczenie zostało zaklęciem oświetlone, a ogień zatańczył na knotach świec.
- Życzysz sobie coś do picia?
Zapytał, kierując się do małego stolika, gdzie stała karafka z whisky, a także dzbanek z wodą. Równie dobrze Nicholas mógłby mu przygotować herbatę czy kawę, jeżeli by sobie gość życzył. Nie miał tutaj żadnego skrzata, ani służby. Wszystko robił sam. A przy okazji, postawił popielniczkę na blacie biurka, od strony siedzącej na zwyczajnych fotelach dla gości. Na wypadek, gdyby Anthony znów miał potrzebę zapalić.