Dora ewidentnie zafiksowała się na odkrytej tajemnicy, jakby ta usilnie ciągnęła ją do siebie i nie chciała puścić. Ręce poruszały się jakby same, wciskając kolejne kamienie, a słowa Thomasa odbijały się trochę echem po pustej głowie. Bo przecież nic się nie stało, tak? Była cała i zdrowa, nawet jeśli stała tutaj w nocnej koszuli. Nic jej nie zjadło, niczego sobie nie połamała. Ba, nawet nie nabiła sobie żadnego nowego siniaka. Dlatego spojrzała na Figga z pewnym zdziwieniem, nie do końca chyba wciąż obejmując w tym momencie koncept tego, co by było gdyby.
Sama potrafiła martwić się o innych intensywnie, ale niekoniecznie rozkładała całą sytuację na czynniki pierwsze, biorąc pod uwagę wszelkie gdyby, jeśli i być może. Tego typu myślenie sprawiało, że łatwo było się samemu wykończyć i zapędzić w kozi róg. Zmrużyła więc oczy, jakby musiała się nad tymi słowami zastanowić, ale jednocześnie próbują wyrwać się ze stanu gonienia za niewiadomą.
- W notatniku? - zapytała, podejmując decyzję, że im prędzej odsunie się od tego całego gdybania, tym lepiej dla niej. Dla nich w sumie. Rozumiał że się martwił, na prawdę. W końcu podobno biegały tutaj kwintopendy, ale z drugiej strony... było tak spokojnie. - Było tam coś więcej odnośnie tego, co może być w środku? - przekrzywiła lekko głowę, zerkając to na Thomasa, to na przejście, które mogło rozpościerać się przed nimi. Wejście do środka wydawało się taką prostą decyzją i przez moment Dora chyba było gotowa próbować na chybił trafił, ale z góry doszedł ich znajomy głos.
Ktoś ją wołał. Imię obijało się po pustych korytarzach pytająco, zwiastując że najpewniej któraś z dziewczyn obudziła się i poczuła zaalarmowana brakiem jednej osoby w pokoju. Jeśli chcieli tam zejść, to chyba faktycznie musieli się wrócić. Jeśli nie po notes Cormaca, to na pewno po to, żeby podzielić się swoim znaleziskiem z resztą ekipy.
- Wołają nas - zauważały elokwentnie, bo pewnie jak już zauważono jej brak, to zaraz też zaczną się zastanawiać, gdzie był Thomas. - Jesteśmy. Nic nam nie jest! - odpowiedziała głośno na nawoływanie, zerkając jeszcze na towarzysza bo gotowa była wrócić do reszty.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.