- Pewnie im większa będzie, to tym mniej ten kotek będzie miał powodów by uciekać - wzruszyła ramionami. Ale mogła sobie z łatwością wyobrazić, jak dziewczynka w aktualnym wieku pewnie próbuje tego kocura ubierać w ubranka, albo odgrywać z nim scenki jakoby ktoś przyszedł do niej na herbatkę. Dzieci tak miały, że ich wyobraźnia szalała i łapały się każdej istoty, żeby tylko te swoje zabawy urozmaicić, nie ważne czy to była mama, tata, rodzinny kot czy pies. Nikt w zasięgu ich wzroku nie był bezpieczny.
- Można zawsze znaleźć jakieś... miłego kota? Figgowie mają taki przytułek dla kotków. Jest w Little Whinging i można sobie tam pójść, pobawić się z nimi, a nawet jakiegoś adoptować. Jestem pewna że gdyby przedstawić im jakieś wymagania, to znaleźliby idealnego kandydata - uśmiechnęła się lekko. Co prawda koty w azylu nie były chyba takie specjalne jak te, które pomagały Figgom w życiu codziennym, ale wciąż były niesamowicie milusińskie w jej odczuciu. - Ale może masz rację. Nie ma co denerwować mamy... - bo to ostatnie, czego ona by chciała, dając mu te porady odnośnie sprawienia Ricie kota. - Masz jeszcze jakieś sklepy w planach do odwiedzenia dzisiaj, czy to już koniec przygód?
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.