20.02.2026, 12:55 ✶
Mimo że to tylko słowa, mimo że to tylko kartka ze znakami narysowanymi ostrożnie piórem, atrament wsiąknął w papier, który przyjął go zachłannie, jak wysuszona ziemia wodę. Choć w zasadzie to nie do końca prawda. To o ziemi znaczy. Jako, że Alexander był teraz "tym jegomościem od jabłek", to musiał tutaj sprostować, że w wysuszoną ziemię woda wsiąka znacznie gorzej, niż w już taką nawilżoną. My nie o tym jednak. Kolejny list Alexander czytał z uśmiechem na ustach. Mimo, że dzielił ich dystans dość spory, to Pan od Mostów wydawał się wcale nie przejmować rozbieżnościami kulturowowymi. Ba! Trafiał idealnie w gusta Alexandra, ale nie mógł przecież o tym wiedzieć, prawda? Chyba, że wiedział dokładnie z kim ma przyjemność, ale wtedy cała ta gra nie byłaby potrzebna. A z tego co Pan od Jabłek widział, to była potrzebna.
Taką oto krótką wiadomość nabazgrał jeszcze pan od Jabłek, dla Pana od Mostów. Nie było w tych słowach żadnej ukrytej groźby, a jedynie szukanie zapewnienia, że Pan od Mostów nie zrezygnuje ze współpracy, gdy nadażą się jakieś pierwsze trudności. W końcu w takim partnerstwie nie dało się obejść, bez żadnych zgrzytów, zawsze, prędzej czy później, pojawiały się jakieś problemy. Więc najlepiej było je rozwiązywać jak najszybciej. Pokręcił jeszcze głową, wstając powoli i ruszając do okna, gdzie czekał już wcześniej wspomniany ptak Pana od Mostów. Co za głupota, Alexander prychnął pod nosem, jednak nie przestał się uśmiechać jak dziecko. Było w tym coś ekscytującego. Coś czego żaden z nich nie mógł przewidzieć. Gdzie to wszystko się potoczy i jak to się skończy. Przypiął więc list do nogi ptaka i odesłał go.
Szanowny Panie,
niezmiernie cieszy mnie Pański entuzjazm, moje doświadczenie, osąd, a także pozbywanie się "niewygodnych" szkodników, w sadownictwie oczywiście, są dostępne na Pańskie życzenie, oczywiście w drodze rozsądku. Uważam, że cena, jaką Pan zasugerował, czyli dziesiątą część z udziałów, jest tutaj jak nabardziej rozsądna. Mam nadzieję, że naszcza współpraca obrodzi w duże i soczyste owoce. Że ten przysłowiowy sad zakwitnie i wyda owocne plony. Proszę pamiętać, że ten most, który właśnie Pan wybudował miedzy nami, służy tak samo Panu jak i mi, więc mam nadzieję, że nie zdecyduje się go Pan go zburzyć, a jedynie będziemy dążyć do tego, aby go wspólnie rozbudowywać.
niezmiernie cieszy mnie Pański entuzjazm, moje doświadczenie, osąd, a także pozbywanie się "niewygodnych" szkodników, w sadownictwie oczywiście, są dostępne na Pańskie życzenie, oczywiście w drodze rozsądku. Uważam, że cena, jaką Pan zasugerował, czyli dziesiątą część z udziałów, jest tutaj jak nabardziej rozsądna. Mam nadzieję, że naszcza współpraca obrodzi w duże i soczyste owoce. Że ten przysłowiowy sad zakwitnie i wyda owocne plony. Proszę pamiętać, że ten most, który właśnie Pan wybudował miedzy nami, służy tak samo Panu jak i mi, więc mam nadzieję, że nie zdecyduje się go Pan go zburzyć, a jedynie będziemy dążyć do tego, aby go wspólnie rozbudowywać.
Mr. Appleman
Taką oto krótką wiadomość nabazgrał jeszcze pan od Jabłek, dla Pana od Mostów. Nie było w tych słowach żadnej ukrytej groźby, a jedynie szukanie zapewnienia, że Pan od Mostów nie zrezygnuje ze współpracy, gdy nadażą się jakieś pierwsze trudności. W końcu w takim partnerstwie nie dało się obejść, bez żadnych zgrzytów, zawsze, prędzej czy później, pojawiały się jakieś problemy. Więc najlepiej było je rozwiązywać jak najszybciej. Pokręcił jeszcze głową, wstając powoli i ruszając do okna, gdzie czekał już wcześniej wspomniany ptak Pana od Mostów. Co za głupota, Alexander prychnął pod nosem, jednak nie przestał się uśmiechać jak dziecko. Było w tym coś ekscytującego. Coś czego żaden z nich nie mógł przewidzieć. Gdzie to wszystko się potoczy i jak to się skończy. Przypiął więc list do nogi ptaka i odesłał go.