21.02.2026, 01:45 ✶
Flynn zamrugał, spoglądając na Asenę z trudnym do odczytania wyrazem twarzy. Jemu samemu słowo mesjasz było wyjątkowo obojętne, ale gdyby był tu Jim, zalałby ją teraz potokiem niewybrednych słów, być może nawet buchnął w kierunku wilkołaczki ogniem. Ale nie było go tutaj – echo głosu brata rozchodzące mu się po głowie nie było realne.
Nabrał powietrza. Asena była kobietą w jego typie urody – a to znaczyło, że była wyjątkowo podobna do Fontaine. Słyszenie cyrkowego imienia z jej ust wywołało na plecach byłego szczura dziwny dreszcz. Smród Nokturnu wydawał mu się zapachem domu, ale on sam, wbrew założeniom Aseny, nie śmierdział. Pachniał dokładnie tak, jak powinna pachnieć nowa ukochana osoba Laurenta Prewetta zastanawiająca się, czy uczucie jej okazane jest prawdziwe, czy jednak okazana mu miłość pęknie zaraz jak bańka mydlana. W ogóle by go to nie zdziwiło, bo przecież w swoich oczach w ogóle na delikatność i troskę nie zasługiwał.
– Rzy... Rzymianie go ukrzyżowali, Po-Poncjusz Piłat, i o-od t-tegoo d-dnia l-liczy sięę kalendarz – powiedział już nieco głośniej, ale wciąż bardzo niewyraźnie. Ciekawostka wydawała mu się istotna – bo to przecież ważne dlaczego rok pierwszy był rokiem pierwszym, tak? Czarodzieje korzystali z tego samego kalendarza co mugole, bo Kodeks Tajności pojawił się później. To było ważne i demaskowało ignorancję i niewiedzę otaczających go magów. Jezus Chrystus, czy tego chcieli czy nie, ustalił porządek ich europejskiego świata. To było dopuszczalne przeoczenie, kiedy byłeś Chińczykiem, ale nie kiedy byłeś Anglikiem. To była tak ważna miara upływu czasu... Tak ważna dla każdego, kto nie rozumiał zawiłości fizyki, a o to nikogo oprócz Lewisa z tego towarzystwa nie podejrzewał. Oczywiście – mógłby te przemyślenia zawrzeć w wypowiedzi, ale tego nie zrobił. Wybierał milczenie bardzo świadomie. Cisza zapewniała mu bezpieczeństwo. Wydusił z siebie jedno zdanie i już wiedział, że każdy wokół zadał sobie pytanie, czy chodziło mu o Piłata czy Pirata.
Usiadł więc, jak grzeczne dziecko, we wskazanym miejscu. Obok kobiety, której się bał. Z kubkiem herbaty, którą zalał mu ktoś inny. Gdyby ktokolwiek widząc podkuloną pod brodę nogę i smutne spojrzenie skryte za czarnymi jak smoła lokami, odgadł teraz jego prawdziwy wiek, pewnie zasmuciłby się tym, jak kończą dzieci, o które nikt nie dbał. Edge wyglądał jak ktoś, komu życie nigdy nie pozwoliło całkowicie dorosnąć.
Spojrzał jeszcze raz na Keyleth. Jim jednak... znajdował się w pokoju. Kolejny religijny świr. Nie odpowiedział na żadne zadane przez nią pytanie. Mówiła zdecydowanie za szybko i zdążył zapomnieć już połowę.
Nabrał powietrza. Asena była kobietą w jego typie urody – a to znaczyło, że była wyjątkowo podobna do Fontaine. Słyszenie cyrkowego imienia z jej ust wywołało na plecach byłego szczura dziwny dreszcz. Smród Nokturnu wydawał mu się zapachem domu, ale on sam, wbrew założeniom Aseny, nie śmierdział. Pachniał dokładnie tak, jak powinna pachnieć nowa ukochana osoba Laurenta Prewetta zastanawiająca się, czy uczucie jej okazane jest prawdziwe, czy jednak okazana mu miłość pęknie zaraz jak bańka mydlana. W ogóle by go to nie zdziwiło, bo przecież w swoich oczach w ogóle na delikatność i troskę nie zasługiwał.
– Rzy... Rzymianie go ukrzyżowali, Po-Poncjusz Piłat, i o-od t-tegoo d-dnia l-liczy sięę kalendarz – powiedział już nieco głośniej, ale wciąż bardzo niewyraźnie. Ciekawostka wydawała mu się istotna – bo to przecież ważne dlaczego rok pierwszy był rokiem pierwszym, tak? Czarodzieje korzystali z tego samego kalendarza co mugole, bo Kodeks Tajności pojawił się później. To było ważne i demaskowało ignorancję i niewiedzę otaczających go magów. Jezus Chrystus, czy tego chcieli czy nie, ustalił porządek ich europejskiego świata. To było dopuszczalne przeoczenie, kiedy byłeś Chińczykiem, ale nie kiedy byłeś Anglikiem. To była tak ważna miara upływu czasu... Tak ważna dla każdego, kto nie rozumiał zawiłości fizyki, a o to nikogo oprócz Lewisa z tego towarzystwa nie podejrzewał. Oczywiście – mógłby te przemyślenia zawrzeć w wypowiedzi, ale tego nie zrobił. Wybierał milczenie bardzo świadomie. Cisza zapewniała mu bezpieczeństwo. Wydusił z siebie jedno zdanie i już wiedział, że każdy wokół zadał sobie pytanie, czy chodziło mu o Piłata czy Pirata.
Usiadł więc, jak grzeczne dziecko, we wskazanym miejscu. Obok kobiety, której się bał. Z kubkiem herbaty, którą zalał mu ktoś inny. Gdyby ktokolwiek widząc podkuloną pod brodę nogę i smutne spojrzenie skryte za czarnymi jak smoła lokami, odgadł teraz jego prawdziwy wiek, pewnie zasmuciłby się tym, jak kończą dzieci, o które nikt nie dbał. Edge wyglądał jak ktoś, komu życie nigdy nie pozwoliło całkowicie dorosnąć.
Spojrzał jeszcze raz na Keyleth. Jim jednak... znajdował się w pokoju. Kolejny religijny świr. Nie odpowiedział na żadne zadane przez nią pytanie. Mówiła zdecydowanie za szybko i zdążył zapomnieć już połowę.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.