21.02.2026, 11:10 ✶
Westchnął cicho i w sumie nawet zrobiło mu się trochę tego kota szkoda - chyba nawet jeszcze słyszał przytłumione już przez odległość, błagalne "Miaaaaau~", ale cóż, nic na to już nie poradzą. Kot musiał nauczyć się skuteczniej uciekać albo poczekać, aż dziewczynka urośnie na tyle, by nie robić z niego żywej lalki do przyjęć herbatkowych, albo aż sam się przekręci ze starości. Ciekawe ile ten kot miał lat? Był dość żwawy, więc raczej nie był jeszcze dorosłym kotem.
-W sumie to nawet ciekawy pomysł... - stwierdził po chwili namysłu.
Może nie od razu z adopcją kota, bo nawet jeśli po przedstawieniu wymogów Figgowie byliby w stanie znaleźć dla nich odpowiedniego pupila, to nadal było kilka kwestii, które go od tego powstrzymywały. Po pierwszej, jak wspomniał wcześniej, jego mama pewnie dostałaby szału, gdyby niespodziewanie pod ich opieką znalazł się drugi zwierzak, a Jessie nie chciał jej bardziej denerwować, tym bardziej po ich ostatniej rozmowie. Oczywiście, bliźniaki i Theo nie byli już dziećmi i mogli podejmować swoje decyzje bez konsultacji z matką albo wujkami, ale póki mieszkali razem, takie decyzje powinny być podejmowane wspólnie. Wystarczy, że Benji został przyprowadzony bez zapowiedzi i całe szczęście Charlotte zdecydowała się nie udawać aż tak okrutnej, żeby wyrzucać psiaka, kiedy widziała, że dwoje z jej dzieci uznawały go już za swojego. To była druga kwestia. Po trzecie, nie był pewien, czy Rita faktycznie aż tak chciałaby kota, a sprawianie zwierzaka komuś, kto może i by się ucieszył, ale wcale aż tak by go nie chciał, było kiepskim pomysłem. No i po czwarte - kot mógłby być przyzwyczajony do życia z psami, ale Benji do kotów wielką sympatią nie pałał. Niestety, jego dotychczasowe spotkania z kotami kończyły się ujadaniem i ciągnięciem za smycz. Gdyby Jessie wtedy nie brał go na ręce, Benji pewnie zdołałby mu się wyrwać i pognałby za kotem. Ewentualna adopcja kota była więc ryzykowna, ale Jessie wciąż mógł zabrać Ritę do takiego przyczółku, żeby mogła po prostu posiedzieć z kotami, o ile by chciała.
-Nie, na dzisiaj to już koniec - powiedział z rezygnacją. [b]-A ty gdzieś jeszcze planujesz zajść, czy antykwariat cioci był jedynym dzisiejszym celem?[b]
-W sumie to nawet ciekawy pomysł... - stwierdził po chwili namysłu.
Może nie od razu z adopcją kota, bo nawet jeśli po przedstawieniu wymogów Figgowie byliby w stanie znaleźć dla nich odpowiedniego pupila, to nadal było kilka kwestii, które go od tego powstrzymywały. Po pierwszej, jak wspomniał wcześniej, jego mama pewnie dostałaby szału, gdyby niespodziewanie pod ich opieką znalazł się drugi zwierzak, a Jessie nie chciał jej bardziej denerwować, tym bardziej po ich ostatniej rozmowie. Oczywiście, bliźniaki i Theo nie byli już dziećmi i mogli podejmować swoje decyzje bez konsultacji z matką albo wujkami, ale póki mieszkali razem, takie decyzje powinny być podejmowane wspólnie. Wystarczy, że Benji został przyprowadzony bez zapowiedzi i całe szczęście Charlotte zdecydowała się nie udawać aż tak okrutnej, żeby wyrzucać psiaka, kiedy widziała, że dwoje z jej dzieci uznawały go już za swojego. To była druga kwestia. Po trzecie, nie był pewien, czy Rita faktycznie aż tak chciałaby kota, a sprawianie zwierzaka komuś, kto może i by się ucieszył, ale wcale aż tak by go nie chciał, było kiepskim pomysłem. No i po czwarte - kot mógłby być przyzwyczajony do życia z psami, ale Benji do kotów wielką sympatią nie pałał. Niestety, jego dotychczasowe spotkania z kotami kończyły się ujadaniem i ciągnięciem za smycz. Gdyby Jessie wtedy nie brał go na ręce, Benji pewnie zdołałby mu się wyrwać i pognałby za kotem. Ewentualna adopcja kota była więc ryzykowna, ale Jessie wciąż mógł zabrać Ritę do takiego przyczółku, żeby mogła po prostu posiedzieć z kotami, o ile by chciała.
-Nie, na dzisiaj to już koniec - powiedział z rezygnacją. [b]-A ty gdzieś jeszcze planujesz zajść, czy antykwariat cioci był jedynym dzisiejszym celem?[b]