21.02.2026, 15:37 ✶
Entuzjazm Hannibala wobec zakupy nowego mieszkania, nawet jeśli szczęśliwie jego chęć zapłacenia podwójnej kwoty została szybko spacyfikowana przez Anthony'ego, sprawiała że Jonathan aż sam zapragnął kupić kolejną nieruchomość. Nie że koniecznie jej potrzebowal, ale czasami rozmyślał o domku, czy apartamencie zakupionym jedynie w celu urządzania przyjęć. Z francuskiego apartematu w końcu korzystał rzadko, kamienica w Londynie, chociaż chętnie pokazywał jej wnętrza i zapraszał gości, była jednak jego prywatną przestrzenią, a domek w Brighton zakupił jako miejsce wypoczynku samotnie lub z najbliższymi. Przydałoby się więc coś jeszcze. Coś co z swoim podstawowym założeniu miało zabawiać przybyszy. Najlepiej coś z ładnym ogrodem. I może basenem?
Niestety obawiał się, że obecnie na jego priorytetach znajdowały się inne wydatki, a on nie powinien obecnie chwalić się przed czarodziejskim społeczeństwem szkolenie zakupami nieruchomości, kiedy inni potracili domy.
– Myślę, że o kolejnych zabezpieczeniach najlepiej będzie porozmawiać, gdy zorientujemy się czy można podłączyć tutaj kominek, chociaż wątpię, aby był z tym problem – powiedział jeszcze, przyglądając się zdjęciom, a następnie uśmiechnął się szeroko, bo wyglądało na to że wszystko skończy się dzisiaj pomyślnie. – I tak. Wygłuszenie jest zdecydowanie konieczne. Nie chcemy przecież aby nachodzili cię sąsiedzi za każdym razem, gdy będziesz przygotowywać się do kolejnych występów.
Dopiero gdy Anthony to zauważył, Jonathan rzeczywiście dostrzegł, że jego kuzyn chyba nie był w najlepszym stanie. Nie wtrącał się jednak w rozmowę, przyglądając się tylko uważnie Hannibalowi w oczekiwaniu na to co powie dalej. Może to wyjaśniało jego... Lekko marudny stan, gdy rozmawiali wcześniej po włosku i jeszcze gdy Jonathan zasugerował, że mogli poczekać kilka minut na pracowników. Merlinie... Byle nie było to coś związanego ze Spaloną Nocą i jej skutkami ubocznymi. A może Hannibal po prostu był zmęczony. Zaraz...
Starszy Selwyn nagle skierował czujne spojrzenie na swojego wspólpracownika.
– Masz specjalistów konkretnie od bólów głowy, czy mówisz tak ogólnie? – spytał Shafiqa, a gdy niemal od razu przypomniał sobie, że na dobrą sprawę już nie powinni wypytywać siebie nawzajem o takie prywatne sprawy, szybko zmienił temat. – W każdym razie wam obu zdecydowanie przyda się coś słodkiego. Znam doskonałą kawiarnię w okolicy. Hannibalu, pamiętasz tę jedną kuzynkę, która na zeszłorocznym Mabon zachwycała się tą jedną kawiarnią, gdzie kawę podają w kubkach w kształcie owiec? Myślałem, że zwariowała, ale udałem się tam raz i rzeczywiście mają wszystko doskonałe, a wystrój da się przebolec. W każdym razie jest niedaleko.
Pracownik odszedł od biurka, a gdy wrócił po chwili miał w dłoni nie tylko dodatkową paczkę ciastek dla swoich gości, ale i plik dokumentów, który podsunął Hannibalowi, zapewniając go co chwila, że jest w dobrych rękach, a jego potrzeby zostaną potraktowane przez agencję priorytetowo.