23.02.2026, 10:00 ✶
– Skoro tak mówisz, Johny – stwierdziła Charlotte, spoglądając na niego w taki sposób, że nawet gdy była mężczyzną, nie pozostawiało wielu wątpliwości, co do tego, że nie wierzy w ani jedno jego słowo. – Ale jestem pewna, że sprawdziłbyś się doskonale w roli złotowłosej, tragicznej królewny – zapewniła, i to nawet nie jakoś ironicznie, bo faktycznie nie wątpiła, że Selwyn obsadzony w takiej roli byłby najbardziej tragiczną spośród wszystkich tragicznych królewien i nie przeszkodziłaby mu w tym peruka.
– Mam lepiej zbudowaną klatę, i lepszy tyłek, bardziej gęste włosy… – wyliczyła, przeczesując bardzo gęste blond włosy, bez śladu siwizny, które bez wątpienia lśniłyby w słońcu, gdyby październikowa pogoda nie postanowiła ich zdradzać, i słońca nie było, no i poza tym tkwili w garderobie bez okien. – I o wiele bardziej męską szczękę – dorzuciła jeszcze, przesuwając dłoń z włosów na tę kwadratową, idealną szczękę, o jakiej Homer prawdopodobnie mógłby ułożyć kilka linijek poematu. Och, nie miała pomiędzy nimi zapanować zgoda w kwestii tego, kto był najprzystojniejszym z mężczyzn. – Na całe szczęście dla ciebie, to za parę godzin przejdzie, nie będę więc robiła ci konkurencji długo. Kawy czy alkoholu? – rzuciła, przechodząc obok niego, by wymaszerować z pomieszczenia, i przejść do kuchni. Nieważne, w jakiej sprawie się tu pojawił, nie istniał powód, dla którego nie mógłby przy okazji napić się kawy albo whiskey, zdaniem Charlotte jeśli akurat nie było pory na jedno, to na pewno była pora na drugie. Nie wymyśliła jeszcze, co zrobić w swojej nowej, męskiej postaci, może więc odrobina kofeiny albo procentów podsunie jej jakąś ciekawą ideę.
– Mam lepiej zbudowaną klatę, i lepszy tyłek, bardziej gęste włosy… – wyliczyła, przeczesując bardzo gęste blond włosy, bez śladu siwizny, które bez wątpienia lśniłyby w słońcu, gdyby październikowa pogoda nie postanowiła ich zdradzać, i słońca nie było, no i poza tym tkwili w garderobie bez okien. – I o wiele bardziej męską szczękę – dorzuciła jeszcze, przesuwając dłoń z włosów na tę kwadratową, idealną szczękę, o jakiej Homer prawdopodobnie mógłby ułożyć kilka linijek poematu. Och, nie miała pomiędzy nimi zapanować zgoda w kwestii tego, kto był najprzystojniejszym z mężczyzn. – Na całe szczęście dla ciebie, to za parę godzin przejdzie, nie będę więc robiła ci konkurencji długo. Kawy czy alkoholu? – rzuciła, przechodząc obok niego, by wymaszerować z pomieszczenia, i przejść do kuchni. Nieważne, w jakiej sprawie się tu pojawił, nie istniał powód, dla którego nie mógłby przy okazji napić się kawy albo whiskey, zdaniem Charlotte jeśli akurat nie było pory na jedno, to na pewno była pora na drugie. Nie wymyśliła jeszcze, co zrobić w swojej nowej, męskiej postaci, może więc odrobina kofeiny albo procentów podsunie jej jakąś ciekawą ideę.