25.02.2026, 10:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.02.2026, 14:26 przez Charlotte Kelly.)
Czy w rozumowaniu Jessiego było trochę racji? Być może, zwłaszcza że sama „wolała nie niepokoić dzieci” w pewnych sytuacjach, ale nie było mowy, aby Charlotte wykazała się tutaj dużym zrozumieniem, zwłaszcza gdy szło o pogryzienie go przez cholernego wampira. Pogryzienie przez cholernego wampira, o którym wiedziało najwyraźniej pół Londynu, a o którym mówił jej pewnie dlatego, że nabrał obaw, że w końcu coś dotrze do jej uszu przekazane przez kogoś innego. Skoro o całej sytuacji wiedziały już nawet inne wampiry, chcące do niedawna ich zeżreć!
– Nie nastraszył cię, a cię pogryzł. Musieli się tobą zająć uzdrowiciele, nie byłeś więc cały i zdrowy. Skoro skrzywdził tamtą dziewczynę, istniała realna szansa, że skrzywdzi i ciebie. Ale zapamiętam, Jasperze, że twoim zdaniem nie ma potrzeba informowania rodziny o tym, że trafiło się do szpitala, nawet jeśli wydaje się, że wiedzą o tym wszyscy inni – odparła bardzo sucho, krzyżując ramiona na klatce piersiowej, nawet nie kryjąc, jak bardzo jest niezadowolona. Przestała oczekiwać, że dzieci będą jej opowiadać wszystko, mniej więcej kiedy skończyły dwanaście lat, bo… cóż… sama pamiętała, jaka była w ich wieku. Zakładała jednak, że o sprawach takich jak „pogryzł mnie wampir” ją poinformują! To znaczy oczywiście, ona na pewno nie powiadomiłaby o tym swojej matki, ale ona swojej matki szczerze nienawidziła i była prawie pewna, że matka nienawidziła i jej, więc to było absolutnie coś innego. – Oczywiście, że nie mówię ci o wszystkim, jestem w końcu twoją matką. Ale nie przypominam sobie, żeby ostatnimi czasy wydarzyło się coś, co sprawiłoby, że krwawiłam.
Mediolan? No strzelano do nich, ale Charlotte… dla Charlotte to była po prostu świetna zabawa. Pocałunek zaś nie miał ogromnego znaczenia, a przecież Charlotte nie wypytywała syna o to, z kim się całuje: oczekiwała, że przedstawi jej partnerkę, jeśli zacznie się z taką faktycznie spotykać. Okazyjne pocałunki były po prostu zabawą i czymś, o czym nie mówiło się matkom, prawda? Nie zamierzała odmawiać synowi prawa do tej zabawy poza wzrokiem rodziców.
Odetchnęła.
– Nie wydaje mi się, żebyśmy doszli w tej kwestii do porozumienia, Jasperze. Czy chcesz porozmawiać o czymś jeszcze?
– Nie nastraszył cię, a cię pogryzł. Musieli się tobą zająć uzdrowiciele, nie byłeś więc cały i zdrowy. Skoro skrzywdził tamtą dziewczynę, istniała realna szansa, że skrzywdzi i ciebie. Ale zapamiętam, Jasperze, że twoim zdaniem nie ma potrzeba informowania rodziny o tym, że trafiło się do szpitala, nawet jeśli wydaje się, że wiedzą o tym wszyscy inni – odparła bardzo sucho, krzyżując ramiona na klatce piersiowej, nawet nie kryjąc, jak bardzo jest niezadowolona. Przestała oczekiwać, że dzieci będą jej opowiadać wszystko, mniej więcej kiedy skończyły dwanaście lat, bo… cóż… sama pamiętała, jaka była w ich wieku. Zakładała jednak, że o sprawach takich jak „pogryzł mnie wampir” ją poinformują! To znaczy oczywiście, ona na pewno nie powiadomiłaby o tym swojej matki, ale ona swojej matki szczerze nienawidziła i była prawie pewna, że matka nienawidziła i jej, więc to było absolutnie coś innego. – Oczywiście, że nie mówię ci o wszystkim, jestem w końcu twoją matką. Ale nie przypominam sobie, żeby ostatnimi czasy wydarzyło się coś, co sprawiłoby, że krwawiłam.
Mediolan? No strzelano do nich, ale Charlotte… dla Charlotte to była po prostu świetna zabawa. Pocałunek zaś nie miał ogromnego znaczenia, a przecież Charlotte nie wypytywała syna o to, z kim się całuje: oczekiwała, że przedstawi jej partnerkę, jeśli zacznie się z taką faktycznie spotykać. Okazyjne pocałunki były po prostu zabawą i czymś, o czym nie mówiło się matkom, prawda? Nie zamierzała odmawiać synowi prawa do tej zabawy poza wzrokiem rodziców.
Odetchnęła.
– Nie wydaje mi się, żebyśmy doszli w tej kwestii do porozumienia, Jasperze. Czy chcesz porozmawiać o czymś jeszcze?