01.03.2026, 17:57 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.03.2026, 17:58 przez Electra Prewett.)
Nigdy przenigdy nie spodziewałaby się, że usłyszy słowa "ruchaliście się" z ust Shafiqa. Anthony był dla niej podręcznikowym przykładem czystokrwistego dżentelmena, który roztaczał wokół siebie aurę profesjonalizmu oraz ważył każdą swoją wypowiedź. Zdecydowanie nie był on tym typem polityka, który rzucał przekleństwami na prawo i lewo. Ponadto nawet podczas wtopy Electry na herbatce zachował się bardzo wyrozumiale i nie wytknął jej żadnych błędów.
Dysonans poznawczy wywołany tekstem Anthony'ego sprawił, że Prewettównę kompletnie zamurowało. I to do tego stopnia, że jej mózg dość wolno zarejestrował treść tych słów sugerującą, że... Ona i Jessie zrobili co?! Normalnie Electra nie wstydziła się kwestii związanych z intymnością (zresztą, była przyzwyczajona do plotek, które pojawiały się gdy wychodziła gdzieś z Kelly'm), lecz w obecnej sytuacji usłyszenie takiej insynuacji wprowadziło ją w zakłopotanie. Oczy czarownicy wybałuszyły się jeszcze bardziej, a do niemal karykaturalnie zdziwionego wyrazu twarzy doszedł również rumieniec pokrywający jej policzki. Dobrze, że w przeciwieństwie do niej Jessie był w tej chwili na tyle świadomy by zaprzeczyć.
Tym, co wyrwało ją z tego stanu, było pojawienie się jeszcze bardziej niespodziewanego gościa. Znikąd bowiem do pokoju wszedł nie kto inny jak jej rodzony brat Basil i z niewiadomego powodu zaczął gadać o autografach i występach. A co jeszcze bardziej szokujące, Prewett miał pod nosem gęstego wąsa, przez co wyglądał jak jakiś host z mugolskiej telewizji.
To już było dla Prewettówny za dużo. Musiała dać ujście swoim emocjom oraz dowiedzieć się co się tutaj do cholery działo.
– To mój brat... A przynajmniej wygląda jak on – zbliżyła się do Kelly'ego by powiedzieć mu to na ucho. – A ty, co tutaj robisz na brodę Merlina?! – fuknęła znad ramienia przyjaciela. – Skąd wy się znacie, dlaczego to miejsce dziwnie wygląda i przede wszystkim, co ty masz na sobie? – spojrzała krytycznie na zarost Prewetta, jak gdyby sama nie była teraz ubrana w piżamę.
//Zawada: porywczy
Dysonans poznawczy wywołany tekstem Anthony'ego sprawił, że Prewettównę kompletnie zamurowało. I to do tego stopnia, że jej mózg dość wolno zarejestrował treść tych słów sugerującą, że... Ona i Jessie zrobili co?! Normalnie Electra nie wstydziła się kwestii związanych z intymnością (zresztą, była przyzwyczajona do plotek, które pojawiały się gdy wychodziła gdzieś z Kelly'm), lecz w obecnej sytuacji usłyszenie takiej insynuacji wprowadziło ją w zakłopotanie. Oczy czarownicy wybałuszyły się jeszcze bardziej, a do niemal karykaturalnie zdziwionego wyrazu twarzy doszedł również rumieniec pokrywający jej policzki. Dobrze, że w przeciwieństwie do niej Jessie był w tej chwili na tyle świadomy by zaprzeczyć.
Tym, co wyrwało ją z tego stanu, było pojawienie się jeszcze bardziej niespodziewanego gościa. Znikąd bowiem do pokoju wszedł nie kto inny jak jej rodzony brat Basil i z niewiadomego powodu zaczął gadać o autografach i występach. A co jeszcze bardziej szokujące, Prewett miał pod nosem gęstego wąsa, przez co wyglądał jak jakiś host z mugolskiej telewizji.
To już było dla Prewettówny za dużo. Musiała dać ujście swoim emocjom oraz dowiedzieć się co się tutaj do cholery działo.
– To mój brat... A przynajmniej wygląda jak on – zbliżyła się do Kelly'ego by powiedzieć mu to na ucho. – A ty, co tutaj robisz na brodę Merlina?! – fuknęła znad ramienia przyjaciela. – Skąd wy się znacie, dlaczego to miejsce dziwnie wygląda i przede wszystkim, co ty masz na sobie? – spojrzała krytycznie na zarost Prewetta, jak gdyby sama nie była teraz ubrana w piżamę.
//Zawada: porywczy
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N