02.03.2026, 11:14 ✶
– Zlituj się, przed chwilą dosłownie umarłam... – Dziewczyna nie wyglądała na szczególnie ucieszoną z sytuacji w jakiej się znalazła, ale i tak udało jej się posmętnieć. – Dlaczego musisz brzmieć od razu tak, jakbym zrobiła to celowo? Są lepsze sposoby na śmierć, na przykład samobójcza bombarda, żeby zabrać ze sobą exa kuzynki... ale jak wszyscy brygadole są tacy, to po co się w ogóle produkować? Już widzę, jak ktokolwiek mi wierzy, że te upiory skusiły mnie do tego podstępem. Brzmiały zupełnie jak ludzie. – Dmuchnęła sobie w czoło tak jakby chciała usunąć z niego grzywkę, ale żadnej grzywki tam nie było. Jej wielkie, blade czoło zaświeciło się od potu. – Nigdy nie zrozumiesz jak to jest nie mieć ważnej szychy jako mamusi czy tatusia, Lestrange.
Była cięta i nieprzyjemna, ale nie agresywna. Jej słowa były podszyte bólem wynikającym z własnego pochodzenia i niesprawiedliwości świata – nie wydawała się (w ekspertyzie obu z was) być kimś, kto mógłby komukolwiek zagrażać. Był to typ osoby, która szybko się poddawała i ulegała cudzym wpływom.
– Dzięki za próbę pomocy, ale ja już nie wierzę w to, że to miałoby szansę powodzenia, kiedy ona tu jest.
Ona, czyli Victoria.
Teresa nie widziała sensu w budowaniu sieci kłamstw, kiedy znajdował się obok niej ktoś bezpośrednio powiązany z Ministerstwem. Nie chciała mieć kłopotów. Jej historia opowiedziana przez siłami Brygady nie różniła się za bardzo od dzisiejszej – użyła innych słów, zachowując sens. Nie próbowała niczego udawać, ale była z pewnością o wiele mniej wulgarna. Do tego dlaczego tyle razy wracała do życia się nie przyznała – w końcu zdarzyło się już w tym lesie tyle dziwactw, że pominięcie tego jednego detalu wydawało się mało problematyczne, a sekrety rodzinne nie musiały być od razu spisywane w kronikach obcych ludzi...
Była cięta i nieprzyjemna, ale nie agresywna. Jej słowa były podszyte bólem wynikającym z własnego pochodzenia i niesprawiedliwości świata – nie wydawała się (w ekspertyzie obu z was) być kimś, kto mógłby komukolwiek zagrażać. Był to typ osoby, która szybko się poddawała i ulegała cudzym wpływom.
– Dzięki za próbę pomocy, ale ja już nie wierzę w to, że to miałoby szansę powodzenia, kiedy ona tu jest.
Ona, czyli Victoria.
Teresa nie widziała sensu w budowaniu sieci kłamstw, kiedy znajdował się obok niej ktoś bezpośrednio powiązany z Ministerstwem. Nie chciała mieć kłopotów. Jej historia opowiedziana przez siłami Brygady nie różniła się za bardzo od dzisiejszej – użyła innych słów, zachowując sens. Nie próbowała niczego udawać, ale była z pewnością o wiele mniej wulgarna. Do tego dlaczego tyle razy wracała do życia się nie przyznała – w końcu zdarzyło się już w tym lesie tyle dziwactw, że pominięcie tego jednego detalu wydawało się mało problematyczne, a sekrety rodzinne nie musiały być od razu spisywane w kronikach obcych ludzi...
Rzuty do posta: 1, 2. Teresa ma preferowaną drogę wyjścia z sytuacji (zaproponowana przez Lorraine – wynika ona z rzutu kością), ale ulega strachowi – więc przystanie na sugestię zostania przesłuchaną w Ministerstwie, bo nie chce robić sobie kłopotów. Jeżeli Lorraine chce odwieść Victorię od tej decyzji i jej się to uda, Teresa zrobi dokładnie to, co zaproponowała Lorraine. Jej zakończenie jest w waszych rękach. Ostatecznie, w strachu przed Victorią, ulega czemuś, czego robić nie chce.
Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki, możecie mnie dopytać o detale. @Victoria Lestrange @Lorraine Malfoy
Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki, możecie mnie dopytać o detale. @Victoria Lestrange @Lorraine Malfoy