12.03.2023, 15:05 ✶
Mackenzie na sabat została niecnie zaciągnięta przez koleżankę z drużyny, Carly, a następnie równie (albo jeszcze bardziej) niecnie wystawiona, jakieś dziesięć minut po tym, jak przyleciały tutaj na miotłach, ledwo Carly dostrzegła przystojnego, wysokiego bruneta, z którym kiedyś chodziła do Hogwartu. (Jak zdążyła wyszeptać do Green, zanim pobiegła w jego stronę: nie był wtedy ani wysoki, ani przystojny, ani nie uśmiechał się tak zniewalająco.)
W efekcie towarzystwem Greengrass na sabacie była miotła. Model, na którym już nie latała zawodowo, bo został „wypchnięty” przez najnowszego Nimbusa, ale do którego była przywiązana i wykorzystywała ciągle do lotów towarzyskich. Mackenzie, przedzierając się przez tłum, przyciskała ją do siebie, zastanawiając się, po pierwsze, po co w ogóle dała się na to namówić, i po drugie, dlaczego jeszcze stąd nie znikła.
Chociaż na to drugie pytanie mogła odpowiedzieć choć po części – obiecała matce jakiś prezent.
Gdy w oczy rzuciło się jej stanowisko z biżuterią Viorici, skierowała się właśnie tam. Tłum miał tę zaletę, że jeszcze jedna blondynka po prostu w nim ginęła, nikt więc jej nie zaczepiał. Mogła swobodnie wybrać dla matki wisiorek ze znakiem z zodiaku – te quidditchowe na pewno nie były dla mamy… - a potem jeszcze, ot z ciekawości, Kenzie wrzuciła sykla do maszyny. (I przyszło jej do głowy, że właściwie jeszcze dwa lata temu nie „zmarnowałaby” pieniędzy w ten sposób. Gdy odebrała pudełeczko, i chciała sprawdzić, co takiego znajduje się w środku, ktoś ją popchnął i omal nie zrzuciła z nóg innej dziewczyny…
!losowanie pierścionka
W efekcie towarzystwem Greengrass na sabacie była miotła. Model, na którym już nie latała zawodowo, bo został „wypchnięty” przez najnowszego Nimbusa, ale do którego była przywiązana i wykorzystywała ciągle do lotów towarzyskich. Mackenzie, przedzierając się przez tłum, przyciskała ją do siebie, zastanawiając się, po pierwsze, po co w ogóle dała się na to namówić, i po drugie, dlaczego jeszcze stąd nie znikła.
Chociaż na to drugie pytanie mogła odpowiedzieć choć po części – obiecała matce jakiś prezent.
Gdy w oczy rzuciło się jej stanowisko z biżuterią Viorici, skierowała się właśnie tam. Tłum miał tę zaletę, że jeszcze jedna blondynka po prostu w nim ginęła, nikt więc jej nie zaczepiał. Mogła swobodnie wybrać dla matki wisiorek ze znakiem z zodiaku – te quidditchowe na pewno nie były dla mamy… - a potem jeszcze, ot z ciekawości, Kenzie wrzuciła sykla do maszyny. (I przyszło jej do głowy, że właściwie jeszcze dwa lata temu nie „zmarnowałaby” pieniędzy w ten sposób. Gdy odebrała pudełeczko, i chciała sprawdzić, co takiego znajduje się w środku, ktoś ją popchnął i omal nie zrzuciła z nóg innej dziewczyny…
!losowanie pierścionka