24.10.2022, 10:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.01.2023, 15:32 przez Morgana le Fay.)
- Namawiam go na karierę Ministra Magii, ale on o tym nie chce słyszeć - westchnęła Brenna żartobliwie. Być może ten żart był żartem głównie dlatego, że wiedziała, że jako wilkołak Erik praktycznie nie ma szans zostać Ministrem: a gdyby nawet nim został, mógłby skończyć jak Leach.
Niemniej zdawała sobie sprawę z popularności brata. Czasem nawet celowo rozdmuchiwała jej ognisko, w sobie tylko znanych celach. Może chodziło o chęć zapewnienia mu lepszego startu, może o zyski, jakie czerpała z tego rodzinna, a może o odrobinę chaosu, który głęboko skrywany leżał w jej charakterze.
Spoważniała trochę, kiedy Nora powiedziała o zabijaniu. Nijak tego nie skomentowała, choć słowa te poruszyły ją bardziej niż chciałaby przyznać. Figg, jak wielu innych, wierzyła, że Brenna jest osobą dobrą do szpiku kości. A ona sama wiedziała, że wszystko zależy od wydarzeń - i że żyją w czasach, gdy ktoś, kto chce pokoi, musi szykować się do wojny.
- I ty każesz mnie zwolnić. Wiem, że na początku musisz zdobyć klientów, ale nie zamęcz się, Nora - powiedziała miękko. - Porozmawiaj z Mabel i jeśli tylko będzie chętna, ustalimy termin, chętnie przygarniemy ją na którąś noc. Dla nas to przyjemność, a ty odpoczniesz.
Brenna mogła sobie tylko wyobrażać, jak trudne było bycie samotną matką. Była więcej niż pewna, że ona sama, mimo całej swojej energiczności i pogody, załamałaby się pod takim ciężarem.
- Czasem myślę, że bezczelnie wykorzystujemy mojego brata - stwierdziła, znów się przy tym uśmiechając. - Z drugiej strony, dzięki nam nie umarł jeszcze z głodu, więc chyba mamy do tego prawo/
Zsunęła się z krzesła. Pomachała Norze, rzuciła do kąta, do którego odbiegł kot "Cześć Salem", a potem ruszyła do drzwi. I znikła z cichym trzaskiem, aportując się do Doliny Godryka, w pobliże rodowej posiadłości Longbottomów.
Niemniej zdawała sobie sprawę z popularności brata. Czasem nawet celowo rozdmuchiwała jej ognisko, w sobie tylko znanych celach. Może chodziło o chęć zapewnienia mu lepszego startu, może o zyski, jakie czerpała z tego rodzinna, a może o odrobinę chaosu, który głęboko skrywany leżał w jej charakterze.
Spoważniała trochę, kiedy Nora powiedziała o zabijaniu. Nijak tego nie skomentowała, choć słowa te poruszyły ją bardziej niż chciałaby przyznać. Figg, jak wielu innych, wierzyła, że Brenna jest osobą dobrą do szpiku kości. A ona sama wiedziała, że wszystko zależy od wydarzeń - i że żyją w czasach, gdy ktoś, kto chce pokoi, musi szykować się do wojny.
- I ty każesz mnie zwolnić. Wiem, że na początku musisz zdobyć klientów, ale nie zamęcz się, Nora - powiedziała miękko. - Porozmawiaj z Mabel i jeśli tylko będzie chętna, ustalimy termin, chętnie przygarniemy ją na którąś noc. Dla nas to przyjemność, a ty odpoczniesz.
Brenna mogła sobie tylko wyobrażać, jak trudne było bycie samotną matką. Była więcej niż pewna, że ona sama, mimo całej swojej energiczności i pogody, załamałaby się pod takim ciężarem.
- Czasem myślę, że bezczelnie wykorzystujemy mojego brata - stwierdziła, znów się przy tym uśmiechając. - Z drugiej strony, dzięki nam nie umarł jeszcze z głodu, więc chyba mamy do tego prawo/
Zsunęła się z krzesła. Pomachała Norze, rzuciła do kąta, do którego odbiegł kot "Cześć Salem", a potem ruszyła do drzwi. I znikła z cichym trzaskiem, aportując się do Doliny Godryka, w pobliże rodowej posiadłości Longbottomów.
Sesja zakończona.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.