03.03.2026, 16:56 ✶
Właśnie cały ten spokój nie dawał mu spokoju, jeżeli faktycznie były tu jakieś niebezpieczne stwory, to czemu było tak spokojnie i cicho. Zupełnie jakby przyjechali sobie na wakacje. Tylko kto znowu spędza wakacje w tak upiornym miejscu. No to już kwestia sporna, jednak niektórzy wybierają takie miejsca, a nie tylko piękne plaże.
- Tak w notatniku - odpowiedział patrząc to na Dorę to na symbole na ścianie. Dałby sobie głowę uciąć, że to się układa w jakiś logiczny ciąg, ale dlaczego nic mu teraz nie przychodziło do głowy? Czy to mózg nagle ospały mu się zrobił po spadku adrenaliny, a może to kwestia tego, że w brzuchu mu zaczynało burczeć i brzmiał jak Hogwart Express stojący na peronie pierwszego września. - Właśnie nie było tam nic o tym co jest w środku, w ogóle to mało tam było jakby ktoś po prostu spisywał chaotycznie swoje myśli. - dodał wodząc palcem po żłobieniach na kamieniach kontynuując odpowiedź. - Bardziej o łamaniu klątw i tej która z ludzi robi kwintopendy. Co za ironia, przeobrażania ludzi w rośliny... - mruknął do siebie. Może faktycznie był studiować ten notatnik nieco uważniej? A może nosić go ze sobą wszędzie, bo kto wie, kiedy i w jakiej sytuacji zapiski by były użyteczne? Ostatnie kiedy go widział to jak wieczorem czytał go jeszcze przed snem, chcąc zrozumieć te dziwaczną układankę. Ale to było spisane chaotycznie, nie metodycznie, jakby ktoś przelewał na papier swoje myśli, które skręcały co jakiś czas w inne miejsca niż powinny. Nie lubił tego, zdecydowanie badania nad klątwami wolał, jak były prowadzone metodycznie, a nie skacząc po wątkach niczym legenda opowiadana przez pięć różnych głosów i każdy chciał dodać coś innego, najważniejszego jak mu się wydawało.
Zapewne spędziłby tu kilka dobrych godzin, gdyby był sam i ktoś nagle go wyrwał z zamyślenia. Popatrzył na twarz przyjaciółki i zamrugał intensywnie, nie miał pojęcia jak długo tak oddawał się swoim rozmyślaniom, ale raczej nie za długo, skoro widoczność wcale nie poprawiła się wewnątrz zamku.
- Hmm, myślę, że tak badzie najlepiej. Jeszcze tu się wróci - dodał rzucając przez ramię jeszcze jedno spojrzenie na miejsce, gdzie wyryte były znaki. Faktycznie nie sądził, żeby to było bez powodu. Tylko oczy były tam jako drogowskaz czy może też jako ostrzeżenie? Może tam znajdowała się faktyczna klątwa przemieniająca ludzi w kwintopendy, a może odpowiedź na to wszystko?
- Tak, chodźmy - dodał jeszcze do Dory kiwając jej głową, że jest gotowy do powrotu do reszty. Siedzenie tutaj nie dałoby im niczego już, trzeba było porozmawiać z resztą.
- Tak w notatniku - odpowiedział patrząc to na Dorę to na symbole na ścianie. Dałby sobie głowę uciąć, że to się układa w jakiś logiczny ciąg, ale dlaczego nic mu teraz nie przychodziło do głowy? Czy to mózg nagle ospały mu się zrobił po spadku adrenaliny, a może to kwestia tego, że w brzuchu mu zaczynało burczeć i brzmiał jak Hogwart Express stojący na peronie pierwszego września. - Właśnie nie było tam nic o tym co jest w środku, w ogóle to mało tam było jakby ktoś po prostu spisywał chaotycznie swoje myśli. - dodał wodząc palcem po żłobieniach na kamieniach kontynuując odpowiedź. - Bardziej o łamaniu klątw i tej która z ludzi robi kwintopendy. Co za ironia, przeobrażania ludzi w rośliny... - mruknął do siebie. Może faktycznie był studiować ten notatnik nieco uważniej? A może nosić go ze sobą wszędzie, bo kto wie, kiedy i w jakiej sytuacji zapiski by były użyteczne? Ostatnie kiedy go widział to jak wieczorem czytał go jeszcze przed snem, chcąc zrozumieć te dziwaczną układankę. Ale to było spisane chaotycznie, nie metodycznie, jakby ktoś przelewał na papier swoje myśli, które skręcały co jakiś czas w inne miejsca niż powinny. Nie lubił tego, zdecydowanie badania nad klątwami wolał, jak były prowadzone metodycznie, a nie skacząc po wątkach niczym legenda opowiadana przez pięć różnych głosów i każdy chciał dodać coś innego, najważniejszego jak mu się wydawało.
Zapewne spędziłby tu kilka dobrych godzin, gdyby był sam i ktoś nagle go wyrwał z zamyślenia. Popatrzył na twarz przyjaciółki i zamrugał intensywnie, nie miał pojęcia jak długo tak oddawał się swoim rozmyślaniom, ale raczej nie za długo, skoro widoczność wcale nie poprawiła się wewnątrz zamku.
- Hmm, myślę, że tak badzie najlepiej. Jeszcze tu się wróci - dodał rzucając przez ramię jeszcze jedno spojrzenie na miejsce, gdzie wyryte były znaki. Faktycznie nie sądził, żeby to było bez powodu. Tylko oczy były tam jako drogowskaz czy może też jako ostrzeżenie? Może tam znajdowała się faktyczna klątwa przemieniająca ludzi w kwintopendy, a może odpowiedź na to wszystko?
- Tak, chodźmy - dodał jeszcze do Dory kiwając jej głową, że jest gotowy do powrotu do reszty. Siedzenie tutaj nie dałoby im niczego już, trzeba było porozmawiać z resztą.