04.03.2026, 21:08 ✶
Dobrze, że Harper chociaż odrobinę bawiła wizja jego tańczenia i upodlania się, bo jego zwyczajnie... męczyła. Aż był chyba trochę zdziwiony tym, że nie czuł jakiejś właściwej dla siebie irytacji, która powinna się pojawić na samą tylko myśl o tym jak będzie musiał się namęczyć, ale może na to nie miał już zwyczajnie siły. Zadra po Florence pozostawała wyraźna i jątrzyła się gdzieś w środku niego, ale ile można było się złościć na wroga którego nie można było sprać na kwaśne jabłko ot tak? Musiał pomyśleć, znaleźć ścieżkę, podejść do tego rzeczowo - cholera, jak to w ogóle brzmiało? Rzeczowo? Dla kogoś kto próbował zbyt często walić głową w ścianę, aż wreszcie wyszło?
- Osobne pomieszczenie byłoby mile widziane, żeby nikt nam w tym niepotrzebnie nie grzebał. Osoby z innych departamentów, raczej prosiłbym o konsultacje, niż pozwolił żeby się tutaj cały czas kręcili, więc raczej okazjonalne wizyty, kiedy byliby potrzebni. Ilu ludzi... hm... a ilu mogę? - zapytał, a gdzieś w kącikach ust przyczaiło się rozbawienie. - Myślałem o Victorii Lestrange, Brennie Longbottom, Hestii Bletchley. - zaczął wyliczać, na moment odrywając spojrzenie od Moody i wyraźnie szukając propozycji w pamięci, a nie wyrzucając ich z siebie na chybił trafił. - Ze wszystkimi miałem okazję pracować i wydaje mi się, że byłyby odpowiednim zespołem. No i dobrze by było ściągnąć do tego kogoś, kto zajmowałby się prawną stroną tych spraw. Lepiej się z nimi zaznajamiał niż przeciętny członek Wizengamotu, który przychodzi na sprawę bo nie miał nic lepszego do roboty - brzmiało może i jak żart, ale Atreusowi wcale nie było do śmiechu. Obydwoje z Harper wiedzieli, że wyglądało to różnie. Czasem cała była pełna, a czasem siedziało na niej 5 osób.
- Osobne pomieszczenie byłoby mile widziane, żeby nikt nam w tym niepotrzebnie nie grzebał. Osoby z innych departamentów, raczej prosiłbym o konsultacje, niż pozwolił żeby się tutaj cały czas kręcili, więc raczej okazjonalne wizyty, kiedy byliby potrzebni. Ilu ludzi... hm... a ilu mogę? - zapytał, a gdzieś w kącikach ust przyczaiło się rozbawienie. - Myślałem o Victorii Lestrange, Brennie Longbottom, Hestii Bletchley. - zaczął wyliczać, na moment odrywając spojrzenie od Moody i wyraźnie szukając propozycji w pamięci, a nie wyrzucając ich z siebie na chybił trafił. - Ze wszystkimi miałem okazję pracować i wydaje mi się, że byłyby odpowiednim zespołem. No i dobrze by było ściągnąć do tego kogoś, kto zajmowałby się prawną stroną tych spraw. Lepiej się z nimi zaznajamiał niż przeciętny członek Wizengamotu, który przychodzi na sprawę bo nie miał nic lepszego do roboty - brzmiało może i jak żart, ale Atreusowi wcale nie było do śmiechu. Obydwoje z Harper wiedzieli, że wyglądało to różnie. Czasem cała była pełna, a czasem siedziało na niej 5 osób.