05.03.2026, 22:20 ✶
-Proszę cię, nie próbuj wywoływać u mnie poczucia winy - powiedział z cichym westchnieniem, chociaż słowa Charlotte zaczęły nabierać w jego głowie więcej sensu, niż jego własne.
Bo w końcu ile wtedy spędził czasu w Mungu? Godzinę? Dwie? Trochę dłużej? Nie była to nawet cała noc, a samo pogryzienie nie było ani głębokie, ani obficie krwawiące. Może faktycznie Jessie powinien był wcześniej powiedzieć o całym tym zajściu matce - odczekać chociaż dzień po tym, jak dostał informację, że wampir został złapany - ale działy się inne rzeczy, a temu jednemu zdarzeniu Jessie przestał poświęcać tyle czasu w swojej głowie.
-Tak, jesteś moją mamą, ale nie pozwalasz mi się o siebie martwić - odpowiedział i skrzywił się, kiedy znowu ścisnęło go u dołu brzucha, bo ta rozmowa szła naprawdę źle. -Rozumiem, że twoim zdaniem dlatego, że jesteś moją matką, to nie ma potrzeby informowania dzieci o tym, że cokolwiek mogłoby ci się stać. I nie chodzi tylko o krwawienie.
Mówił jej o tym wampirze teraz, bo naiwnie sądził, że Charlotte trochę lepiej zniesie tę informację, sokoro wampira złapano, a Jessie stał tutaj przed nią cały i zdrowy, bez obawy, że znowu zostanie przez tego wampira zaatakowany w drodze do domu. I tak, może trochę się obawiał, że jego matka dowie się o tym przez przypadek od kogoś innego, co jeszcze by pogorszył sytuację, ale była w końcu pierwszą osobą, które powiedział osobiście, samemu wychodzą z inicjatywą. Jeśli chodziło natomiast o pozostałych, poza pracownikami Munga, którzy wiedzieli - nie było ich w końcu tak wielu, a Jessie nie ma kontroli nad tym, kto z kim, o czym rozmawia.
Charlotte miała rację - chyba nie dojdą w tej sprawie do porozumienia. Czy było coś innego, o czym chciał z nią porozmawiać?
Kucnął na podłodze i wyciągnął ręce do Benjiego, który siedział do tej pory niedaleko niego, z opuszczonym łbem, słuchając ich rozmowy. Oczywiście, nie mógł zrozumieć słów, które między nimi padały, ale z całą pewnością wyczuł, że nie była to miła rozmowa. Była w sumie jeszcze jedna sprawa, o której Jessie mógł powiedzieć matce.
-Co sądzisz o Electrze?
Bo w końcu ile wtedy spędził czasu w Mungu? Godzinę? Dwie? Trochę dłużej? Nie była to nawet cała noc, a samo pogryzienie nie było ani głębokie, ani obficie krwawiące. Może faktycznie Jessie powinien był wcześniej powiedzieć o całym tym zajściu matce - odczekać chociaż dzień po tym, jak dostał informację, że wampir został złapany - ale działy się inne rzeczy, a temu jednemu zdarzeniu Jessie przestał poświęcać tyle czasu w swojej głowie.
-Tak, jesteś moją mamą, ale nie pozwalasz mi się o siebie martwić - odpowiedział i skrzywił się, kiedy znowu ścisnęło go u dołu brzucha, bo ta rozmowa szła naprawdę źle. -Rozumiem, że twoim zdaniem dlatego, że jesteś moją matką, to nie ma potrzeby informowania dzieci o tym, że cokolwiek mogłoby ci się stać. I nie chodzi tylko o krwawienie.
Mówił jej o tym wampirze teraz, bo naiwnie sądził, że Charlotte trochę lepiej zniesie tę informację, sokoro wampira złapano, a Jessie stał tutaj przed nią cały i zdrowy, bez obawy, że znowu zostanie przez tego wampira zaatakowany w drodze do domu. I tak, może trochę się obawiał, że jego matka dowie się o tym przez przypadek od kogoś innego, co jeszcze by pogorszył sytuację, ale była w końcu pierwszą osobą, które powiedział osobiście, samemu wychodzą z inicjatywą. Jeśli chodziło natomiast o pozostałych, poza pracownikami Munga, którzy wiedzieli - nie było ich w końcu tak wielu, a Jessie nie ma kontroli nad tym, kto z kim, o czym rozmawia.
Charlotte miała rację - chyba nie dojdą w tej sprawie do porozumienia. Czy było coś innego, o czym chciał z nią porozmawiać?
Kucnął na podłodze i wyciągnął ręce do Benjiego, który siedział do tej pory niedaleko niego, z opuszczonym łbem, słuchając ich rozmowy. Oczywiście, nie mógł zrozumieć słów, które między nimi padały, ale z całą pewnością wyczuł, że nie była to miła rozmowa. Była w sumie jeszcze jedna sprawa, o której Jessie mógł powiedzieć matce.
-Co sądzisz o Electrze?