05.03.2026, 22:55 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.03.2026, 23:48 przez Jessie Kelly.)
Wbrew temu, co myślał sobie Hanni, Jessie nie miał napisanej połowy referatu - brakowały mu jeszcze jakichś trzech, może czterech zdań, żeby zająć połowę miejsca na pergaminie - ale przeglądając uzbierane źródła, miał wrażenie, że wszędzie napisane jest dosłownie to samo, spisane jeden od drugiego słowo w słowo. Więc może u niego sytuacja wyglądała trochę lepiej, niż u przyjaciela, ale poziom motywacji do wykazania się kreatywnością i dokończenia eseju był na tym samym, albo na niższym poziomie. Jessie przynajmniej nie musiał się przejmować, że ojciec go zabije, gdyby mieli go wyrzucić za Hogwartu z jakąś głupotę.
-Nie możesz dać się wywalić - powiedział, podkładając sobie ręce pod głowę i patrząc na Hannibala. -Jesteś jedną z niewielu osób, dzięki którym mam jakąkolwiek motywację, żeby wyjść z dormitorium, pomijając lekcje i posiłki. Jesteś moją motywacją.
Gdyby zabrakło Hannibala, to tak, jakby ktoś odebrał Jessiemu kolejny kolor. Nie powiedział tego jednak głośnio, bo właściwie nie chciało mu się tłumaczyć, że urodził się z daltonizmem i w jaki sposób niektóre rzeczy dla niego wyglądały. Może kiedyś, ale z pewnością nie teraz.
-A jeśli twój ojciec okazałby się takim gburem i faktycznie by cię wywalił, to pogadamy z wujkiem Jonathanem, coś razem wymyślimy i gdzieś zamieszkamy, żebyś nie musiał uciekać z cyrkiem - nie, żeby bycie częścią trupy cyrkowej było czymś złym, ale Han miał o wiele większy potencjał.
Na wspomnienie przyłapania w łazience dziewczyn sprzed miesiąca na twarzy Jessiego pojawił się grymas i na chwilę schował twarz w ramionach.
-Tak, z Electrą Prewett - odpowiedział. -Ścigająca Gryffindoru, rok niżej od nas, kojarzysz, nie? Złapała mnie po tym meczu, który nam przerwali, i wspomniała o tym, że chce zobaczyć Martę. Przecież nie mogłem jej tak zostawić samej, nie? Zrobiłaby sobie coś i byłoby na mnie - wzruszył ramionami, jakby to była prawda. - Oczywiście, że chciał nam wlepić szlaban, ale Electra zrobiła psie oczka i zajęli się najpierw nią, żeby się nie przeziębiła, i jakoś nam się udało uniknąć kary. I tak, widziałem ją. Nic specjalnego, po prostu duch dziewczyny, który zalewa podłogę. A co? Zainteresowany? Czyżby dziewczęcy duch zawrócił w głowie Panu Selwynowi?