Na Pokątnej pojawił się w godzinach popołudniowych, kiedy skończył swoją pracę w Ministerstwie Magii. Odziany w całkowitą czerń, z chłodnym spojrzeniem w oczach, wchodził do kilku sklepów, aby dokonać podstawowych zakupów. Odwiedził sklep zielarski i specjalistyczny w roślinach ogrodowych, aby zamówić to, co potrzebne było dla jego motyli. Niby wzbraniał się od tego przez lata, ale ze względu na otrzymany prezent od swojego kolegi, jedno specjalne pomieszczenie, musiało je posiadać. Małe stworzenia o pięknych skrzydłach, miały swoje zapotrzebowania. A tym samym, stały się dla niego kolejnym hobby eksperymentalnym. Bo swoich badań, potrzebowałby ich znacznie więcej. Niż te kilka, które otrzymał od Rodolphusa i o dziwo, przetrwały.
Dodatkowo pojawił się także w Centrum Handlowym Eeylopa, żeby zakupić zapasy żywności dla swojej sowy. Na tym zakończyłby swój spacer po magicznej ulicy handlowej, gdyby spojrzał w kierunku pewnej galerii.
Skierował swoje kroki w stronę dużego budynku, spoglądając na szyld, a potem na witrynę. Zwrócił uwagę na podniszczone ogłoszenia, co dawałoby do zastanowienia, czy to miejsce wciąż funkcjonuje po pożarach. Co jednak szkodzi zajrzeć do środka i spojrzeć na dzieła sztuki w nim przedstawiane? Jakiś czas temu, bywał gościem w galerii Loretty Lestrange.
Travers wszedł do środka, zamykając za dobą drzwi. Omiótł zimnym spojrzeniem pomieszczenie, wchodząc głębiej, aby ocenić stan wnętrza. A dopiero w następnej kolejności, rzucić okiem na obrazy. Sprawdzając także autorów. Czy znajdzie tutaj coś, co by odpowiadało jego naturze?