08.03.2026, 16:46 ✶
Pojawił się w Londynie znacznie wcześniej niż siostra. Zdążył odwiedzić swoją matkę. Wpierw wysłuchać musiał dwudziestominutowej tyrady o tym, jakiego miała wyrodnego syna, który tak rzadko przychodził, a listy pisał raz na ruski rok. Othello starał się jej wyjaśnić, że w zakładzie miał tak dużo pracy, jednak w odpowiedzi dostał kolejną zjadliwą uwagę o tym, jak to zdradził Kościany Zamtuz na rzecz Fawleyowego fachu. Najważniejsze było, że Spalona Noc okazała się dla niej łaskawa. Nie zostawiła nawet okaleczenia. Tym samym mężczyzna poczuł, jak to zwykle bywało, że matkę bezustannie krzywdził, bardziej nawet niż zrobiła to Spalona Noc.
Dlatego jego humor był jeszcze bardziej skwaszony niż zazwyczaj. Czekał na Odile na roku Pokątnej, wciąż spoglądał na zegarek i popadał w coraz większe zirytowanie. Wreszcie siostra uraczyła go obecnością. Najpierw oczywiście chciał rzucić w jej kierunku jakąś zgryźliwą uwagę. Co to była za wymówka? Jednak po chwili przypomniał sobie, że Odile miała kłopoty z mieszkaniem przez Spaloną Noc. Nie miał prawa na nią narzekać.
– W porządku – burknął, przełykając własną dumę. – Tak. W moim domu jest obecnie więcej trupów niż żywych. I liczę tu Teda jako żywego, co już jest nadużyciem.
Jego pracownik ghul miał ostatnio ręce pełne roboty, ale nie narzekał. W sumie nie miał jak. Całą Spaloną Noc skwitował dobitnym „Teeeeeed”.
– U ciebie też musi być teraz zatrzęsienie pracy, nie mylę się? – skierował swe kroki w stronę domu ojca. Mieszkanie ich rodziciela było koło dwie przecznice stąd.
Dlatego jego humor był jeszcze bardziej skwaszony niż zazwyczaj. Czekał na Odile na roku Pokątnej, wciąż spoglądał na zegarek i popadał w coraz większe zirytowanie. Wreszcie siostra uraczyła go obecnością. Najpierw oczywiście chciał rzucić w jej kierunku jakąś zgryźliwą uwagę. Co to była za wymówka? Jednak po chwili przypomniał sobie, że Odile miała kłopoty z mieszkaniem przez Spaloną Noc. Nie miał prawa na nią narzekać.
– W porządku – burknął, przełykając własną dumę. – Tak. W moim domu jest obecnie więcej trupów niż żywych. I liczę tu Teda jako żywego, co już jest nadużyciem.
Jego pracownik ghul miał ostatnio ręce pełne roboty, ale nie narzekał. W sumie nie miał jak. Całą Spaloną Noc skwitował dobitnym „Teeeeeed”.
– U ciebie też musi być teraz zatrzęsienie pracy, nie mylę się? – skierował swe kroki w stronę domu ojca. Mieszkanie ich rodziciela było koło dwie przecznice stąd.