09.03.2026, 22:06 ✶
Lucy tak bardzo chciałaby uśmiechnąć się teraz i powiedzieć, że Gabriel się mylił. Że perfumy były z rocznika 58, 60, lub że kupiła je pół roku temu jako zupełną nowość. Niestety nie mogła, bo z jakiegoś powodu ten wampir który czasem nie być w stanie zapamiętać, kiedy należy mówić o podrzynaniu gardeł, a kiedy nie, posiadał jednocześnie doskonałą wręcz pamięć do nut zapachowych i roczników głupich pachnideł.
Dobrze, że przynajmniej nie określił jeszcze jakie dokładnie akordy składały się na ten konkretny zapach, bo chyba zaczęłaby podejrzewać, że ktoś ją ten cały czas wkręca.
Nie była tylko pewna, czy dlatego, bo jakiś chichot losu podstawił jej bełkoczącego wampira, czy dlatego, że mogłaby słuchać tego bełkotu dłużej. Najgorsze by chyba natomiast to, że to bredzenie Gabriela zyskało właśnie kolejny przymiotnik i nie było już jedynie głupie, ale przyjemne do słuchania, a głupie, przyjemne do słuchania i… Zadziwiającą skuteczne.
Gdyby miała nieco mniej lat i nieco gorszą zdolność samokontroli na pewno upuściłaby teraz swój notes, a gdyby w ogóle nie była jeszcze wampirem mogłaby również krzyknąć w zachwycie, lub, co jeszcze gorsze, zaczerwienić się.
Przez chwilę wpatrywała się po prostu w tę urządzoną przez Gabriela scenkę, która zakończyła się wyzwaniem, a potem dotarło do niej, że nie wpatruje się w winowajcę, a wampira. Szybko przeniosła spojrzenie na roztrzęsionego sprawcę zniknięcia tiary.
– Duch? Jaki duch? – spytała podchodząc do przesłuchiwanego i przesłuchującego, ignorując głupawy uśmiech tego drugiego.
– Wuja! Tego który dostał tę tiarę! On jej nienawidzi!
Dobrze, że przynajmniej nie określił jeszcze jakie dokładnie akordy składały się na ten konkretny zapach, bo chyba zaczęłaby podejrzewać, że ktoś ją ten cały czas wkręca.
Nie była tylko pewna, czy dlatego, bo jakiś chichot losu podstawił jej bełkoczącego wampira, czy dlatego, że mogłaby słuchać tego bełkotu dłużej. Najgorsze by chyba natomiast to, że to bredzenie Gabriela zyskało właśnie kolejny przymiotnik i nie było już jedynie głupie, ale przyjemne do słuchania, a głupie, przyjemne do słuchania i… Zadziwiającą skuteczne.
Gdyby miała nieco mniej lat i nieco gorszą zdolność samokontroli na pewno upuściłaby teraz swój notes, a gdyby w ogóle nie była jeszcze wampirem mogłaby również krzyknąć w zachwycie, lub, co jeszcze gorsze, zaczerwienić się.
Przez chwilę wpatrywała się po prostu w tę urządzoną przez Gabriela scenkę, która zakończyła się wyzwaniem, a potem dotarło do niej, że nie wpatruje się w winowajcę, a wampira. Szybko przeniosła spojrzenie na roztrzęsionego sprawcę zniknięcia tiary.
– Duch? Jaki duch? – spytała podchodząc do przesłuchiwanego i przesłuchującego, ignorując głupawy uśmiech tego drugiego.
– Wuja! Tego który dostał tę tiarę! On jej nienawidzi!