10.03.2026, 23:15 ✶
Jak na osobę, która miała nieco więcej niż trzy dni wolnego, to miała zajebiście zajebany kalendarz i w sumie czasem tęskniła za powrotem do pracy, żeby mieć ten kalendarz zajebany trochę mniej. Jeszcze Mabon u Bertiego, kilka spotkań, próba połączenia kropek i nerwy, wykurwiste nerwy po wczorajszym spotkaniu zakonowym. Miała bardzo rozległe w głowie przeczucie, że Alastor robi z siebie bohatera i jest z nim gorzej niż by się mogło zdawać, miała bardzo też rozległe w głowie przeczucie, że jej sprawczość i ogarnianie zaraz pizgnie. Niby zostawiła notkę Jonathanowi, kto być może byłby spoko, jakby się go wciągnęło do sieci, ale też zadręczała się nocą wątpliwościami, czy zrobiła dobrze i w ogóle czy robiła dobrze tak pchając się przed szereg z rzeczami na których się nie znała. Była bardzo dobra w teleportowanie ludzi, może nie jak Carrowowie, ale…
- O ja pierdole… - syknęła, bo wryło ją w próg Księżycowego, jak zobaczyła co też się dzieje z jej przyjaciółką i patrząc potem przez moment trwający trzy sekundy więcej, na zniszczenia poczynione przez nią w obejściu. Całe szczęście, że Brenna dostała ognistej czkawki poza domostwem, a nie w środku! - Nadal Cię trzyma Brenka? - podeszła do niej ściągając brwi w zmartwieniu, kładąc rękę na ramieniu Longbottomówny. - Zwolnienie na głowę nie jest takie złe, patrz na mnie, mam swoje drugi miesiąc i świetnie sobie radzę! - próbowała jakoś nadać głosowi lekkiego tonu, ale nie było to proste. - Ręce pełne roboty o! Potrzebujemy dyspozytora jakiegoś, bo przecież nie będziemy biegać z każdą pierdołą do Ciebie czy Johny’ego. W ogóle jak się czujesz po awansie? Dumblek namaścił Ci czoło olejem i wcisnął czekoladową żabę w twarz? - zapytała nadając ich krokom kierunek być może dalej od przywęglonej rzeźby.
- O ja pierdole… - syknęła, bo wryło ją w próg Księżycowego, jak zobaczyła co też się dzieje z jej przyjaciółką i patrząc potem przez moment trwający trzy sekundy więcej, na zniszczenia poczynione przez nią w obejściu. Całe szczęście, że Brenna dostała ognistej czkawki poza domostwem, a nie w środku! - Nadal Cię trzyma Brenka? - podeszła do niej ściągając brwi w zmartwieniu, kładąc rękę na ramieniu Longbottomówny. - Zwolnienie na głowę nie jest takie złe, patrz na mnie, mam swoje drugi miesiąc i świetnie sobie radzę! - próbowała jakoś nadać głosowi lekkiego tonu, ale nie było to proste. - Ręce pełne roboty o! Potrzebujemy dyspozytora jakiegoś, bo przecież nie będziemy biegać z każdą pierdołą do Ciebie czy Johny’ego. W ogóle jak się czujesz po awansie? Dumblek namaścił Ci czoło olejem i wcisnął czekoladową żabę w twarz? - zapytała nadając ich krokom kierunek być może dalej od przywęglonej rzeźby.