- Tak, obciąganie też jest spoko, nikt nie powiedział, że zawsze trzeba połykać. - Miles uśmiechnęła się przesłodko, podbierając podbródek o rękę i wpatrując się intensywnie w Thomasa. Było w tej sytuacji coś sadystycznego i masochistycznego, w skali, której nie potrafiła określić. A więc mówisz, że mnie kochasz? A więc myślisz, że mnie znasz? We will see. Inna rzecz była taka, że jej głowa wędrowała od czasu pamiętnego tarota z kotami w kierunkach bardzo niebezpiecznych fantazji, w których - wbrew pobożnym życzeniom Sebastiana - nie było miejsca na ślub i gromadkę dzieci, a skuteczne rozładowywania napięcia nie na jednej osobie, a na dwóch.
Może tak byłoby łatwiej ją udźwignąć? Moody zawsze uważała, że jest jej za dużo, jej kruche związki sypały się zwykle właśnie na tym poczuciu bycia niezrozumiałą, niedźwigniętą.
Czasem musiała być sama. Czasem musiała dźgać tak długo aż zobaczy krew. Czasem nienawidziła być w swojej skórze. Czasem nienawidziła, kiedy ktoś mówił, że jej skóra jest piękna. Czasem nienawidziła, że ktoś mówił jej to zbyt rzadko.
- Dobra, bo nie chce siedzieć o suchym pysku, następne pytanie - rzuciła nieco zbyt głośno, wybudzając się z własnych fantazji i tęsknot, za ciepłem Basiliusa w okolicy skoro ich porzucił i wrocil do domu, za wrażeniem splątanych loków pod palcami i sennego pytania czyja to była głowa i jak bardzo nie obchodziła ją odpowiedź.
Pojemne serce, for sure. Bardzo chciałaby mieć okazję pokazać jak miała pojemne inne części ciała.
W milczeniu rzuciła kośćmi.
…i uniosła brwi zdziwiona swoim szczęściem. Trochę ją smuciło, bo wiadomo że kto ma szczęście w hazardzie, to nie ma gdzie indziej. W sumie prawda. Oczywiście przerzuciła kość, która nie była 4.
Może tak byłoby łatwiej ją udźwignąć? Moody zawsze uważała, że jest jej za dużo, jej kruche związki sypały się zwykle właśnie na tym poczuciu bycia niezrozumiałą, niedźwigniętą.
Czasem musiała być sama. Czasem musiała dźgać tak długo aż zobaczy krew. Czasem nienawidziła być w swojej skórze. Czasem nienawidziła, kiedy ktoś mówił, że jej skóra jest piękna. Czasem nienawidziła, że ktoś mówił jej to zbyt rzadko.
- Dobra, bo nie chce siedzieć o suchym pysku, następne pytanie - rzuciła nieco zbyt głośno, wybudzając się z własnych fantazji i tęsknot, za ciepłem Basiliusa w okolicy skoro ich porzucił i wrocil do domu, za wrażeniem splątanych loków pod palcami i sennego pytania czyja to była głowa i jak bardzo nie obchodziła ją odpowiedź.
Pojemne serce, for sure. Bardzo chciałaby mieć okazję pokazać jak miała pojemne inne części ciała.
W milczeniu rzuciła kośćmi.
Rzut 1d6 - 4
Rzut 1d6 - 4
Rzut 1d6 - 4
Rzut 1d6 - 3
Rzut 1d6 - 4
…i uniosła brwi zdziwiona swoim szczęściem. Trochę ją smuciło, bo wiadomo że kto ma szczęście w hazardzie, to nie ma gdzie indziej. W sumie prawda. Oczywiście przerzuciła kość, która nie była 4.
Rzut 1d6 - 5