• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit

[09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#4
11.03.2026, 19:48  ✶  

Nigdy nie odczuwała większej potrzeby, aby zajmować się roślinami. Leżało to poza obszarem jej zainteresowań, kiedy jednak pojawiła się okazja, aby wesprzeć w czymś Ellie chętnie się tym zajęła. To, że nie była w tej dziedzinie specjalistką wcale nie sugerowało, że potraktuje to zajęcie po macoszemu. Tak już miała, że we wszystko angażowała się z odpowiednim podejściem. Nie znosiła bylejakości, uważała, że jeśli już się za coś zabiera, to warto jest robić to dobrze.

Być może, kiedyś w dalekiej przyszłości również poczuje, że jest to moment, w którym powinna zajmować się takimi rzeczami, być może zamarzy o tym, aby mieć swój własny ogród, rośliny, nie mogła tego przewidzieć, w końcu w życiu nic nie było stałe, pasje pojawiały się i znikały, nie mogła mieć co do tego pewności. Odkąd pamiętała Ellie sprawiało to przyjemność, nigdy jednak nie pytała, czy było tak od zawsze, czy w pewnej chwili po prostu poczuła, że chce zacząć się tym zajmować. Nie miała wątpliwości co do tego, że taka praca bardzo skutecznie pozwalała się odprężyć, nie trzeba było przy niej myśleć, skupiało się na tu i teraz, co często było mile widziane, zwłaszcza dla kogoś kto bardzo głośno myślał i często było mu się nawet na chwilę zatrzymać.

Nie obawiała się kurzu, czy ziemi, nie miała problemu z tym, aby nieco się ubrudzić, nie należała do tych osób, którym przeszkadzałaby drobna skaza na ich ubraniu, raczej uważała to za całkiem miło spędzone popołudnie, tak właściwie to już wieczór, bo słońce zdążyło już się schować, to księżyc wisiał na niebie, a jego blask delikatnie oświetlał strych.

Nie było niczym wyjątkowym to, że uważnie słuchała tego, co mówiła kobieta, o czym by nie mówiła zawsze to robiła. Kiedy ktoś oferował jej wskazówki, to je chłonęła, wiedziała, że często wiedza praktyczna jest dużo bardziej przydatna od tej teoretycznej, którą mogła wyczytać z książek. Babcia miała ogromne doświadczenie, w bardzo różnych dziedzinach, więc chętnie z niego korzystała, kto wie, kiedy mogły jej się przydać mądrości Ellie. Od zawsze tak miała, łączyła ją z kobietą naprawdę silna więź.

- Co racja, to racja, trzeba odpowiednio zadbać o przygotowanie. - Nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości, warto było poświęcić czas w tych pierwszych krokach, aby później wszystko szło gładko.

Bardzo skrupulatnie więc zaczęła oglądać rośliny i pozbywać się liści, które nie powinny zostać ususzone. Była dokładna, jak zawsze, jej ruchy były pewne, wydawać się mogło na pierwszy rzut oka, że doskonale wie, co robi, chociaż wcale nie była jakoś szczególnie z tym zaznajomiona. Pewność ruchów wynikała z tego, że większość dorosłego życia spędziła krojąc ludzi, tych żywych, czy martwych - nie mogła sobie pozwalać na drżenie dłoni.

- Magia potrzebuje równowagi. - Zgodziła się z kobietą, skrajności nigdy nie przynosiły niczego dobrego, czy to w magii, czy to w życiu, warto było znaleźć jakiś złoty środek. Nie podniosła wzroku znad stołu, nadal zajmowała się liśćmi, podchodziła do tego bardzo poważnie, bo przecież te rośliny miały później służyć Ellie w wielu sprawach. Musiała zadbać o to, aby zająć się wszystkim odpowiednio, dość istotnym było to, aby nie zaszkodziła przez swoje zaangażowanie.

Zaczęła składać bukiet, według wskazówek babci, uważnie się mu przyglądała, by upewnić się, iż wszystko jest, jak powinno, tak jak Ellie ją poinstruowała. Kiedy wydawało jej się, że bukiet jest odpowiednio złożony związała go sznurkiem. Nie wyglądał najgorzej, przynajmniej tak się jej wydawało. Poświęciła temu trochę czasu, ale uważała, że lepiej jest to zrobić, niż nie być do końca zadowolonym z otrzymanego efektu. Na pewno jej dzieło nie dorównywało tym babci, jednak była zadowolona z efektu.

- Muszę mieć pewną rękę, gdy kroję ciała, jednak lata pracy w zawodzie robią swoje, cieszę się, że nie wyszło najgorzej. - Babcia doceniła to, co zrobiła, usłyszenie komplementu zawsze dodawało skrzydeł, była więc pełna entuzjazmu co do dalszej pracy. Skoro pierwszy bukiet wyszedł nieźle z kolejnym powinno pójść jej raczej łatwiej, bo nabyła już pewnego doświadczenia.

Uśmiechnęła się do siebie, kiedy kobieta wspomniała, że widać po niej, że jej serce jest spokojne. Nie myślała o tym wcześniej, ale na pewno nie dało się nie zauważyć zmiany w jej zachowaniu, zwłaszcza kiedy kontrast między tą, a ostatnią wizytą w tym domu był taki wyraźny. Nie zauważyła, że kobieta miała szansę dostrzec złoto, które błysnęło w świetle, obserwowała rośliny, które znajdowały się na stole. Obrączka, którą miała na palcu zupełnie jej nie ciążyła, jakby nie była niczym nowym, tylko była tam od lat.

- Czyli teraz czeka mnie poważniejsze wyzwanie? - Przeniosła wzrok na bylicę, która faktycznie wydawała się być nieco bardziej wymagającą rośliną. Nie, żeby ją to odstraszyło, Prue lubiła rozwijać swoje umiejętności, a skoro nadarzyła się ku temu okazja, to nie widziała powodu, aby tego nie robić. Sięgnęła po rośliny, jej łodygi były twardsze, musiała dać z siebie nieco więcej siły, aby usunąć liście, które mogły zaburzyć proces suszenia. Bardzo powoli, ostrożnie wzięła się więc do pracy. Oglądała je uważnie, z każdej strony, pozbywała się tych niepotrzebnych. W końcu znowu doszła do etapu, w którym miała wyrównać bukiet, stuknęła nim o blat i zaczęła wiązać sznurkiem. Starała się, by to wiązanie nie było ani zbyt ciasne, ani luźne, znowu próbowała to wyważyć. Zajęło jej to wszystko nieco dłużej, niż w pierwszym przypadku, jednak babcia uprzedziła ją, że będzie trudniej, oczywiście, że jak zawsze miała rację.

- Mam nadzieję, że nie przeceniłaś mojej cierpliwości. - Dodała jeszcze, bo naprawdę nie chciała jej rozczarować.


Rzut O 1d100 - 54
Slaby sukces...
na rzemiosło i tworzenie bukietu


Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (6883), Prudence Fenwick (4896)




Wiadomości w tym wątku
[09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit - przez Bard Beedle - 10.03.2026, 21:39
RE: [09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit - przez Prudence Fenwick - 10.03.2026, 22:23
RE: [09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit - przez Bard Beedle - 11.03.2026, 04:12
RE: [09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit - przez Prudence Fenwick - 11.03.2026, 19:48
RE: [09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit - przez Bard Beedle - 12.03.2026, 14:31
RE: [09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit - przez Prudence Fenwick - 12.03.2026, 20:10
RE: [09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit - przez Bard Beedle - 13.03.2026, 00:10
RE: [09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit - przez Prudence Fenwick - 13.03.2026, 18:02
RE: [09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit - przez Bard Beedle - 13.03.2026, 19:28
RE: [09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit - przez Prudence Fenwick - 13.03.2026, 21:08
RE: [09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit - przez Bard Beedle - 13.03.2026, 21:51
RE: [09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit - przez Prudence Fenwick - 13.03.2026, 22:22
RE: [09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit - przez Bard Beedle - 14.03.2026, 11:38
RE: [09.10.72] Vervain, valerian, violet root. Bitter the blossom, sweet the fruit - przez Prudence Fenwick - 16.03.2026, 22:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa