Pytanie Anthony’ego zaskoczyło Nicholasa, przy czym chwilę mu się przyglądał. Ten dom sobie po prostu wziął. Nie myślał wtedy, żeby zająć się sprawą papierkową tego miejsca. Przez różne zdarzenia w swoim życiu i dołączenie do organizacji, zwyczajnie o tym zapomniał. A nikt tym się nie interesował. Co by znaczyło, że byli właściciele, nie mieli żadnych krewnych, byli zapomniani. W rejestrze zaś nie widniał jako prawowity właściciel tego miejsca. Inaczej było z legalnie kupionym mieszkaniem na siebie, na Alei Horyzontalnej. Pracując w Ministerstwie Magii, wymagane było posiadanie miejsca zamieszkania. A to było najlepsze rozwiązanie. Dom, był jego ostoją, miejscem izolacji od wszystkich, wszystkiego. W miejscu klimatem bliższe jego zainteresowaniom i stylu życia.
- Nie widnieję w nim jako właściciel, jeżeli o to Ci chodzi. Zaś jego prawowici właściciele nie żyją.Może nie brzmiało to dobrze, ale jeżeli Anthony miałby coś do zasugerowania, Nicholas wysłucha go. Tymczasem zaprosił go do gabinetu, słuchając pochwał dotyczących wnętrza salonu.
- Tak. Salon przywołuje wspomnienia.
Tyle w temacie. Jedno z nielicznych pomieszczeń, gdzie Nicholas pozwolił sobie na złamanie surowego stylu. Większość mebli to pozostałości po byłych właścicielach, więc ich nie usuwał. Nie zmieniał. Jedynie wyremontował kolorystykę ścian, usunął zbędne przedmioty i obrazy, zastępując tymi, co charakteryzowały jego. Wprowadził minimalizm i mrok, ale mieszając z innymi barwami. A co najważniejsze, panował ład i porządek.
"Towarzyszyć przy szklance" – Przypominało mu to, jak Robert z tym alkoholem przesadzał w ostatnich miesiącach swego życia. Do dwóch kryształowych szklanek, Nicholas nalał whisky. Podszedł do biurka stawiając jedną szklankę przed Borginem. Sam z kolei zasiadł za biurkiem, stawiając szklankę dla siebie. Nie musiał z niej pić. Miał jedynie towarzyszyć.
Trawers sięgnął po jedną z teczek, w której znajdowały się wszystkie dane nieruchomości położonej w Loughton, Anglii. Właścicielem tego miejsca byli mugole o nazwisku Anders. Mieli dwójkę dzieci. W dokumentach nie było żadnej wzmianki o tym, jakoby jedna z osób była czarodziejem. Nie o to jednak tutaj chodziło. W teczce poza opisami, znajdowały się także zdjęcia okolicy i samego domu. Jego styl wyglądał na przystosowany dla człowieka, lubującego się w myślistwie. Wszystko to, co Nicholas z pomocą towarzysza, zdołał zabrać z domu przy lesie.
- Potrzebuję przepisać ten dom na siebie. Prawowici właściciele nie żyją. Ich dzieci także.Przedstawił wstępną wersję sprawy, nie podając na razie propozycji rozwiązania tego "małego" problemu. Ciekawym będąc, co może mu Anthony zaproponować. W drodze legalnego posiadania tego terenu z domem, jak i nielegalnego. Chcąc może sprawdzić go, jak dobry jest w tym co robi. Dał mu też moment na zaznajomienie się z dokumentacją. Czy jest tam wszystko co potrzebuje. Czy czegoś brakuje?
- Jako ciekawostkę dodam. W tej rodzinie mieli szlamę.
Odparł, uważnie patrząc na Borgina, splatając ze sobą dłonie na blacie biurka.